Spór o najem krótkoterminowy. "To najgorsza ustawa, jaka wyszła z rządu"

zamek elektroniczny, karta dostępu, bezpieczeństwo shutterstock_2564956181
Władysław Kosiniak-Kamysz komentuje spór o zmiany w najmie krótkoterminowym
Źródło zdj. gł.: NewJadsada/Shutterstock
Projekt ustawy wprowadzający zmiany w zasadach najmu jest najgorszą propozycją, jaka do tej pory wyszła z rządu - oceniła ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej słowa wywołały krytyczne reakcje wśród członków gabinetu. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak‑Kamysz zarzucił jej naruszenie regulaminu Rady Ministrów, a szef resortu energii Miłosz Motyka oskarżył o mijanie się z prawdą.

We wtorek rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich, uznający najem krótkoterminowy (do 30 dni) za usługę hotelarską. Celem zmian jest walka z szarą strefą oraz dostosowanie polskich przepisów do prawa unijnego.

Pełczyńska-Nałęcz krytycznie o zmianach

W środę ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaapelowała do premiera Donalda Tuska o wprowadzenie zmian w przyjętym projekcie. W swoim wpisie na portalu X zaznaczyła, że mimo prowadzonych rozmów i częściowego kompromisu ostateczna wersja ustawy została przyjęta bez uzgodnień.

"Panie Premierze, dla dobra mieszkańców i zwykłych ludzi bardzo chcę i jestem gotowa współpracować. Siadłam do rozmów z Pana Ministrem, w części spraw wypracowaliśmy kompromis. Niestety rozmowy zerwano, a na rząd wjechała ustawa, którą wszyscy zobaczyli wczoraj. To najgorsza ustawa jaka wyszła z rządu" - napisała ministra.

Polska 2050 zapowiedziała zgłoszenie poprawek umożliwiających samorządom tworzenie stref całkowicie wolnych od najmu krótkoterminowego oraz wzmocnienie praw mieszkańców do decydowania o charakterze swojego otoczenia.

Kosiniak-Kamysz komentuje wpis ministry

Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do kontrowersji wokół projektu ustawy dotyczącej najmu krótkoterminowego. Podkreślił, że zgodnie z regulaminem Rady Ministrów ministrowie powinni solidarnie wspierać ustawy przyjmowane przez rząd.

- Ja rozumiem, że środowisko pani Pełczyńskiej-Nałęcz ma swoją ustawę i chce ją promować, ale w żaden sposób nie powinna atakować ustawy rządowej, która porządkuje to, co dzisiaj jest wolnoamerykanką - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że dotychczas nikt nie przedstawił lepszego rozwiązania w tej sprawie. Minister przypomniał także ustalenia koalicji rządzącej.

- Umówiliśmy się na początku tych rządów i wypełniamy to zobowiązanie, pod tym się podpisali wszyscy koalicjanci, że przyjmujemy prawo europejskie na podstawowym poziomie. Taka jest ta implementacja - wdrożenie prawa europejskiego do prawa polskiego, bez dodatkowych ozdobników, bez dodatkowych elementów - wyjaśnił.

Działalność związana z najmem krótkoterminowym

Jak tłumaczył, celem ustawy jest pogodzenie interesów lokatorów i przedsiębiorców. - Wprowadza bezpieczeństwo dla lokatorów i możliwość prowadzenia działalności gospodarczej w branży turystycznej. Te dwie wartości zostały połączone - zaznaczył.

Zwrócił również uwagę na przepisy porządkowe, które mają zwiększyć odpowiedzialność wynajmujących. - Jeżeli regulamin, czyli na przykład zasady dotyczące ciszy nocnej, jest złamany, można zostać wykreślonym, a przez to stracić koncesję na prowadzenie działalności związanej z wynajmem krótkoterminowym - wyjaśnił.

Motyka: ministra kłamie w tej sprawie

W środę w programie "Jeden na jeden" na antenie TVN24 minister energii Miłosz Motyka odniósł się do uwag ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz dotyczących regulacji związanych z wynajmem krótkoterminowym, m.in. poprzez platformy takie jak Airbnb.

- Pani Pełczyńska‑Nałęcz miała własne propozycje. Przyjęliśmy regulację, która wdraża dyrektywę, a jednocześnie daje samorządom mechanizmy do ręki, jeżeli chodzi o ewentualne zablokowanie przez daną osobę wynajmowania swojego mieszkania pod Airbnb - mówił Motyka.

Minister podkreślił, że słowa Pełczyńskiej‑Nałęcz o braku praw dla samorządów w zakresie ustanawiania stref wolnych od Airbnb to nieprawda. Dopytywany, czy oznacza to, że ministra kłamie, odpowiedział krótko: "Ja to wiem".

Motyka zaznaczył, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny w pierwszej kolejności komunikować swoje wątpliwości wewnątrz rządu, zanim zdecydują się na publiczne komentarze. - Uważam, że jeżeli ktoś chce pisać takie rzeczy w mediach społecznościowych, to najpierw powinien zakomunikować to ministrowi, który przychodzi z danym projektem. Myślę, że minister Rutnicki zderzyłby się z tymi jednoznacznymi twierdzeniami - mówił.

Dodał, że podczas wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów temat ten w ogóle nie był poruszany. Jak zaznaczył, dyskusja była merytoryczna, a minister sportu Jakub Rutnicki jasno wyjaśnił kwestie dotyczące kompetencji samorządów.

- Jeżeli nasi wyborcy widzą, że takie dyskusje odbywają się w mediach społecznościowych, a nie na posiedzeniach Rady Ministrów, to nie jest dobrze. Od tego jest rząd, od tego są posiedzenia Stałego Komitetu Rady Ministrów, od tego są też telefony - czasem warto do siebie zadzwonić i wyjaśnić wszelkie niejasności - podsumował.

Kontrowersje wokół projektu

Najwięcej emocji w projekcie budzi ograniczenie kompetencji samorządów. W pierwotnych założeniach gminy miały mieć możliwość tworzenia stref całkowicie wyłączonych z najmu na doby. W przyjętej wersji mogą jedynie wyznaczać obszary, gdzie taka działalność będzie dopuszczalna wyłącznie w obiektach hotelarskich.

Krytycy, w tym przedstawiciele Polski 2050, uważają, że to rozwiązanie nie daje samorządom realnych narzędzi do ochrony mieszkaniowego charakteru dzielnic przed zjawiskiem masowej "hotelizacji".

Sporo wątpliwości budzi również kwestia uprawnień mieszkańców i wspólnot mieszkaniowych. Projekt nie przewiduje, by wspólnoty mogły samodzielnie decydować o tym, czy w ich budynku może działać lokal wynajmowany turystom. Brak takich mechanizmów oznacza, że lokatorzy nadal będą bezsilni wobec sąsiadów prowadzących działalność quasi-hotelową, co często wiąże się z hałasem, rotacją gości i spadkiem komfortu życia.

Czytaj też: Najem krótkoterminowy opanował centra miast

Ministra Pełczyńska-Nałęcz pierwsze uwagi w sprawie przyjętej ustawy zgłosiła już we wtorek, podkreślając, że zmiany nie zapewniają mieszkańcom i samorządom wystarczającego wpływu na kształtowanie zasad funkcjonowania najmu krótkoterminowego w ich otoczeniu.

W swoim wtorkowym wpisie na platformie X podkreśliła, że projekt w obecnej formie nie daje gminom realnych narzędzi do wyznaczania stref wolnych od platform typu Airbnb ani mieszkańcom prawa do decydowania o charakterze swojego budynku.

"Zero praw dla samorządów w ustanawianiu stref wolnych od airbnb. Zero praw mieszkańców w decydowaniu o tym czy mają czy nie mają burdelu/hotelu za ścianą. Taki projekt ustawy wyszedł dziś z Rady Ministrów" - pisała Pełczyńska-Nałęcz.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: