Tytułowanie i specjalne nazywanie siebie nie jest mi aż tak bliskie - wyznał Paweł Kapuła w programie "Piotr Jacoń. Bez polityki". Polski dyrygent przyznał, że początki jego pracy były trudne. - Były takie momenty, kiedy na próbie czułem się albo onieśmielony, albo czułem, że nie mam aż tak wielkiego autorytetu - mówił. Kapuła opowiedział także o tym, co naprawdę oznaczają gesty dyrygenta. Jak zauważył, wiele osób postrzega go jako osobę stojącą przed orkiestrą i wykonującą niezrozumiałe ruchy. Tymczasem każdy z nich ma konkretne znaczenie i musi być czytelny dla muzyków. Według Kapuły zawody artystyczne wymagają czegoś więcej niż talentu i ciężkiej pracy. - Nie ma czegoś takiego, że pracujesz od 8 do 16, a od 17 gotujesz obiad i nagle zapominasz o tym, co było - powiedział.