Jest akt oskarżenia wobec Antoniego Macierewicza. Chodzi o znieważenie

Antoni Macierewicz w Sejmie
Sejm uchylił immunitet posłowi PiS Antoniemu Macierewiczowi (nagranie z 30 kwietnia 2026 roku)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Albert Zawada
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała akt oskarżenia wobec Antoniego Macierewicza za znieważenie kierownictwa Służb Kontrwywiadu Wojskowego.

Chodzi o wypowiedź Antoniego Macierewicza z września 2025 roku, kiedy oskarżył szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego o bycie "rosyjskimi szpiegami".

O przekazaniu do Sejmu wniosku o uchylenie immunitetu Macierewiczowi informowała pod koniec stycznia tego roku rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak. Jak wówczas przekazała, prokuratorzy chcą zarzucić Macierewiczowi, że 11 września 2025 roku podczas obrad Sejmu "znieważył funkcjonariuszy publicznych - szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk Krzysztofa Duszę i płk Artura Pluto – z powodu zajmowanych przez nich stanowisk – nazywając wskazane osoby agentami rosyjskimi".

Ponadto - według komunikatu - Macierewicz miał pomówić kierownictwo SKW "o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, a więc o takie postępowanie, które mogło poniżyć ich w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowisk, działając tym samym na ich szkodę".

Antoni Macierewicz w Sejmie
Antoni Macierewicz w Sejmie
Źródło zdjęcia: PAP/Albert Zawada

Macierewicz oświadczył na kwietniowym posiedzeniu sejmowej komisji regulaminowej, że jest zaskoczony działaniem prokuratury.

- Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (...). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura - powiedział. - Istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją - dodał. Polityk ocenił, że zarzuty prokuratury mają charakter polityczny.

Macierewicz mówił o "rosyjskich agentach"

Wypowiedzi Macierewicza - będące przedmiotem wniosku prokuratury - padły podczas debaty nad przedstawianą w Sejmie informacją wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.

"To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)" - zapisano w sejmowym stenogramie słowa Macierewicza. Zdanie to nie zostało dokończone, gdyż - jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie - wywołało ono "poruszenie na sali".

- Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje - dodał Macierewicz. - A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał? - pytał dalej.

OGLĄDAJ: "Nie chodzi o ukrzyżowanie, a o prawdę". Koniec Macierewicza?
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Według prokuratury, "bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską, formułowane przez posła wobec kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej".

W styczniu, gdy wniosek o uchylenie immunitetu Macierewicza w tej sprawie trafiał do Sejmu, prokurator Adamiak tłumaczyła, że pomimo że taki czyn podlega co do zasady ściganiu z oskarżenia prywatnego, w realiach tej sprawy "prokurator uznał za zasadne objęciem go ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym".

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: