Przez wiele lat ulica Chmielna była postrzegana jako miejsce zdegradowane i niezachęcające do spacerów. Po niedawnej modernizacji zmieniła się w obsadzony drzewami i krzewami elegancki deptak. Do nowej rzeczywistości nie przystawały tylko samochody, których wciąż - szczególnie na odcinku między Pasażem Wiecha a Zgodą - było tu zbyt dużo. Najbardziej uciążliwi byli kierowcy dostawczaków.
W kwietniu ze skali problemu zdał sobie sprawę Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy pojawił się ze współpracownikami, by nagrać krótkie wideo. Poirytowany pytał strażników miejskich: "o co tu chodzi?". Scenę zauważył i zarejestrował nasz reporter, który usłyszał potem od prezydenta, że bardzo nie podoba mu się to, co zobaczył. A także że będzie wnioskować o zmianę godzin, w jakich pojazdy z dostawami mogą wjeżdżać na Chmielną.
I rzeczywiście, zmiany zostały wdrożone, a kierowcy się do nich stosują. Na Chmielnej nie widać zaparkowanych aut dostawczych. Jak wynika z naszych obserwacji, kierowcy zostawiają samochody na ulicy Przeskok. A dalej dostarczają towar przy pomocy wózków.
Zlikwidowali okno, dołożyli kopert, usunęli znak
Jak mówi nam Michał Lejk, pełnomocnik prezydenta stolicy do spraw Nowego Centrum Warszawy, nowa organizacja ruchu na tym obszarze została wprowadzona z początkiem września.
- Zmieniło się oznakowanie. Zamiast wcześniejszych dwóch okien, kiedy samochody dostawcze mogły wjeżdżać na ulicę Chmielną (pomiędzy godzinami szóstą a ósmą oraz dziesiątą a dwunastą), wprowadziliśmy jedno - pomiędzy szóstą a dziewiątą. Wyznaczyliśmy też dodatkowe miejsca dla dostaw od ulicy Marszałkowskiej. To jest siedem kopert wzdłuż Domów Towarowych Centrum - wyjaśnia Lejk.
Kolejna zmiana dokonała się na wjeździe na tzw. plac pięciu rogów. Usunięto stąd znak D-40 informujący o strefie zamieszkania. To umożliwia kierowcom aut dostawczych zatrzymywanie się na umownej "jezdni" i dostarczenie towaru w wyznaczonym oknie godzinowym. Znak D-40 nie pozwalał na postój poza miejscami wyznaczonymi, a tych na placu nie ma. Natomiast piesi dalej mają w tym miejscu bezwzględne pierwszeństwo.
Automatyczne słupki na razie się nie podnoszą
Przy znakach B-1 "zakaz ruchu w obu kierunkach" pojawiły się też nowe tabliczki. Informują o "kontroli ruchu".
- Obszar został wyposażony w słupki automatyczne, które aktualnie są schowane, ponieważ jeszcze toczą się rozmowy z przedstawicielami mieszkańców, radnych i przedsiębiorców. Dotyczą doprecyzowania zasad wjazdu i przebywania na tym terenie - wyjaśnia Michał Lejk.
Kiedy słupki zostaną uruchomione, to wjazd poza godzinami 6-9 będzie zasadniczo niemożliwy, poza sytuacjami awaryjnymi, np. koniecznością wjazdu służb ratunkowych.
Jak dotąd, słupki są po testach z pogotowiem ratunkowym, strażą pożarną oraz policją. Na ten moment nie wiadomo, jak długo będą opuszczone. Porządku ma pilnować stały patrol straży miejskiej. Ten przed zmianą organizacji ruchu stał zazwyczaj przy wylocie ulicy Widok. Obecnie radiowóz strażników można spotkać na Złotej.