Poseł Franciszek Sterczewski chciał przekazać migrantom jedzenie. Próbował przedrzeć się przez kordon służb
Migranci koczujący w okolicy Usnarza Górnego nie są wpuszczani do Polski. Granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. Cudzoziemcy koczujący po białoruskiej stronie nie chcą wracać na Białoruś.
Reporter TVN24 Mateusz Grzymkowski relacjonował, że około 18 na teren patrolowany przez Straż Graniczną, policję i żołnierzy wszedł poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski. Chciał przekazał migrantom torbę z jedzeniem. Próbował przedostać się przez kordon służb.
Na nagraniu widać, jak w pewnym momencie ucieka przed funkcjonariuszami Straży Granicznej i żołnierzami. Ostatecznie poseł został otoczony przez służby.
Franciszek Sterczewski o próbach zbliżenia się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej
- Byłem gotowy tam trwać i próbować podbiegać coraz bliżej. Panów ze Straży Granicznej było już kilkudziesięciu. To jest idiotyczne. Ci panowie powinni teraz siedzieć ze swymi rodzinami i spokojnie spać – ocenił poseł Franciszek Sterczewski.
- Grupa, która jest pod lasem, od którego zaczyna się Białoruś, powinna być natychmiast obsłużona przez nasze służby, sprawdzona, powinni spokojnie złożyć podanie o azyl. To podanie powinno być normalnie rozpatrzone. Nie może być takiej sytuacji, że nasz rząd jakimś rozporządzeniem łamie konstytucję i konwencję genewską – dodał poseł Koalicji Obywatelskiej.
Na miejsce wieczorem przyjechała również posłanka Lewicy Katarzyna Kretkowska. Jak mówił reporter TVN24, po incydencie z posłem Sterczewskim na miejscu pojawiło się znacznie więcej policji, która stara się pilnować, aby nikt inny oprócz posłów nie przedostał się do strefy kontrolowanej, do której nie mogą wejść dziennikarze.