|

Jego ojca zastrzelono na terenie uczelni. Mistrz znowu apeluje

Dodaj do preferowanych źródeł w Google
O dramacie prywatnym, sprzed ponad czterech dekad, mówi bardzo rzadko, zbyt bolesne są te wspomnienia. Głos po powtarzających się w jego ojczyźnie tragediach zabiera często, prosząc o działanie, tu i teraz, natychmiast. Amerykanin Steve Kerr, wielokrotny mistrz NBA jako zawodnik i trener, apeluje znowu po kolejnej strzelaninie na terenie uczelni. Poprzednio apelował zaledwie miesiąc wcześniej. Artykuł dostępny w subskrypcji

Tamten koszmarny dzień, 18 stycznia 1984. Steve ma 18 lat, uczy się i gra w koszykówkę na University of Arizona. - Dostałem telefon w środku nocy od przyjaciela rodziny - opowiada w dokumencie "The Last Dance" z roku 2020, dotyczącym kariery Michaela Jordana i drodze Chicago Bulls na szczyt.

- O trzeciej rano zadzwonił telefon w moim pokoju w akademiku. Już wiedziałem, że coś jest nie tak. Przyjaciel powiedział: "Steve, mam złe wiadomości".

Tata, 53-letni Malcolm Kerr, arabista i rektor Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie, wysiadał właśnie z windy. Został zabity strzałami w głowę przez dwóch napastników udających studentów. Odpowiedzialność za zamach wzięła na siebie bliska Hezbollahowi Islamska Organizacja Dżihadu. Motyw i sprawcy do dziś nie są znani.

Steve Kerr w pracy
Steve Kerr w pracy
Źródło zdjęcia: JOHN G. MABANGLO/EPA/PAP

"Przedwczesna i tragiczna śmierć dr. Kerra z rąk tych nikczemnych zabójców musi wzmocnić naszą determinację, by nie ulegać aktom terrorystycznym. Nie możemy pozwolić, by terroryzm przejął kontrolę nad życiem, działaniami oraz przyszłością naszą i naszych przyjaciół" - oświadczył po zamachu ówczesny prezydent USA Ronald Reagan.

- Tata był uwielbiany na Bliskim Wschodzie, mówił płynnie po arabsku. Bardziej martwiliśmy się prawicową polityką Izraela niż tym, co działo się w Libanie - opowiadał Steve w 2016 roku w podcaście "The Axe Files". - Doświadczyliśmy strachu, ale nie był to czynnik, który skłonił nas do powiedzenia: "o, rany, to naprawdę niebezpieczne". Raczej myśleliśmy, że wszystko będzie dobrze.

Pozostało 76% artykułu
Czytaj także: