Dorota Brejza: nie mogłam uwierzyć, że taką krzywdę można zrobić drugiemu człowiekowi

Źródło:
TVN24
Brejza: o tym, że to Pegasus, dowiedzieliśmy się później
Brejza: o tym, że to Pegasus, dowiedzieliśmy się późniejTVN24
wideo 2/9
Brejza: o tym, że to Pegasus, dowiedzieliśmy się późniejTVN24

Dorota Brejza, adwokatka i żona Krzysztofa Brejzy, który, jak ustaliła grupa badaczy z Citizen Lab, był inwigilowany Pegasusem przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku opowiedziała, jak wyglądało życie ich rodziny w cieniu podsłuchów. - Zamykaliśmy wieczorem drzwi do domu i o tym rozmawialiśmy. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni. Mamy swoje emocje, mamy swoją wrażliwość. Wiele razy nie mogłam wręcz uwierzyć, że taką krzywdę można zrobić drugiemu człowiekowi - mówiła Dorota Brejza.

Grupa badaczy z Citizen Lab, działająca przy Uniwersytecie w Toronto, ustaliła, że Krzysztof Brejza był 33 razy inwigilowany Pegasusem przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku. Włamania do smartfona polityka Platformy Obywatelskiej potwierdziła także organizacja Amnesty International.

Dziennikarze "Superwizjera" TVN w reportażu "Operacja kryptonim Jaszczurka" ustalili, że mimo użycia Pegasusa, CBA nie znalazło żadnych dowodów na przestępstwa finansowe z udziałem Brejzy, a taki pretekst służba wpisywała we wnioskach o kontrolę operacyjną, kierowanych do sądów.

Gościnią w studiu "Superwizjera" TVN po emisji reportażu była adwokatka i żona Krzysztofa Brejzy Dorota Brejza.

OGLĄDAJ REPORTAŻ "OPERACJA KRYPTONIM JASZCZURKA" W TVN24 GO

"Komunikaty były manipulowane, zafałszowane, posklejane ze sobą"

Dorota Brejza zapytana, czy pamięta, kiedy zdała sobie sprawę, że telefon jej męża jest podsłuchiwany odpowiedziała, że pamięta to doskonale. - Doskonale pamiętam ten moment, to był sierpień 2019 roku, sam szczyt kampanii wyborczej. Wtedy na ekranie telewizji publicznej zaczęły ukazywać się komunikaty pochodzące z telefonu mojego męża. Komunikaty, które były manipulowane, zafałszowane, posklejane ze sobą, z dodanym nowym, niestety negatywnym kontekstem - powiedziała żona polityka.

- Wydaje mi się, że byłam w tym momencie w domu. Najpierw ukazał się artykuł, później ten artykuł był wielokrotnie powielany (...) wtedy już wiedziałam, że musiało stać się coś bardzo złego, że przełamano zabezpieczenia telefonu mojego męża, ponieważ jego telefon nigdy nie był zabezpieczany w żadnym postępowaniu, nigdy nie udostępniał tego telefonu nikomu, a jednak treści z niego pochodzące pojawiły się w telewizji - mówiła Brejza.

- To, że to było takie narzędzie jak Pegasus, cyberbroń nielegalna w Polsce, o tym dowiedzieliśmy się nieco później, ponieważ Citizen Lab przeprowadził badania kryminalistyczne telefonu mojego męża, później one były potwierdzone też badaniami Amnesty International i już wtedy czarno na białym wiadomo było, że to był Pegasus - opisywała żona eurodeputowanego.

Brejza: skala hejtu była ogromna
Brejza: skala hejtu była ogromnaTVN24

"Skala kampanii hejtu była ogromna"

Zwróciła uwagę, że sprawa nie dotknęła tylko jej małżeństwa, ale "całej opozycji". - Skala kampanii hejtu w okresie wyborczym była ogromna. Ona była personalnie wprawdzie wymierzona w mojego męża, natomiast proszę pamiętać, że mój mąż pełnił w tamtym czasie funkcję szefa sztabu największego ugrupowania opozycyjnego Koalicji Obywatelskiej. To była kampania w istocie wymierzona w całą ówczesną opozycję. To jest historia, która mówi o tym, że służby specjalne z prokuraturą i z telewizją rządową próbowały wpłynąć na wynik wyborów - powiedziała.

Jak mówiła Dorota Brejza, z telefonu jej męża służby przejęły kilkadziesiąt tysięcy wiadomości tekstowych. - Skala była ogromna. Dowiadywaliśmy się już później, jakie treści zostały pozyskane i to jest dewastujące. Pozyskano z telefonu mojego męża 85 tysięcy wiadomości tekstowych, dostęp do jego lokalizacji na przestrzeni kilkunastu lat, dostęp do galerii zdjęć, do jego kalendarza, do całej historii wyszukiwań internetowych, do całej naszej możliwej prywatności - wyjaśniła.

- Pegasus jest narzędziem szpiegowskim. To jest cyberbroń, która była pomyślana w ten sposób, aby walczyć za pomocą tej broni z terroryzmem, z najbardziej poważną, z najbardziej groźną przestępczością. Taki jest zamysł tego narzędzia. Rzeczywiście on ma takie funkcje szpiegowskie. Można włączyć i kamerę, i nasłuch w czasie rzeczywistym, ale, co więcej, to jest także urządzenie, które potrafi wgrywać do telefonu określone dane - mówiła.

- Wgrano (mojemu mężowi) ponad gigabajt danych. Co więcej, nie można odróżnić tych danych, które oryginalnie pochodzą z telefonu od tych wgranych przez Pegasusa - powiedziała adwokatka. Wyjaśniła, że ważną rolę mogła odegrać płyta, która została zniszczona. - Ona najprawdopodobniej zawiera pierwotny zapis telefonu mojego męża. Porównując tę płytę, która została zniszczona, z kolejnymi płytami, można byłoby wiedzieć, które dane zostały do tego telefonu wgrane, a które nie - tłumaczyła, podkreślając że Pegasus jest narzędziem nielegalnym, będąc de facto narzędziem szpiegowskim.

Brejza: nie życzę nikomu, żeby był w takiej sytuacji, w której my się znaleźliśmy
Brejza: nie życzę nikomu, żeby był w takiej sytuacji, w której my się znaleźliśmyTVN24

Brejza: uczucie dewastujące, nie życzę nikomu być w takiej sytuacji

Adwokatka przyznała, że było to dla jej rodziny trudne przeżycie. - To jest uczucie absolutnie dewastujące i nie życzę nikomu być w takiej sytuacji, w jakiej my znaleźliśmy się w tamtym czasie. To było oczywiste, że te treści docierały do wszystkich ludzi. Kiedy wychodziłam z domu, to musiałam mierzyć się przede wszystkim ze swoimi myślami - czy inni ludzie oglądali te materiały, co oni sądzą. Nie wiedziałam przez długi czas, czy mam się tłumaczyć z tego, że to jest nieprawda, czy mam nic nie mówić. Czy mam się w sobie zamknąć, czy mam walczyć. To było bardzo dojmujące, trudne, mogłabym powiedzieć, że graniczne doświadczenie, które przeżywaliśmy wspólnie - mówiła.

- Zamykaliśmy wieczorem drzwi do domu i o tym rozmawialiśmy. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak inni. Mamy swoje emocje, mamy swoją wrażliwość. Wiele razy nie mogłam wręcz uwierzyć, że taką krzywdę można zrobić drugiemu człowiekowi - dodała Brejza.

Pytana o to, czy podczas rozmów z mężem odkładała telefon dalej, powiedziała, że próbowali "zachowywać pewnego rodzaju normalność". - Finalnie nigdy nie popadliśmy w jakąś paranoję, chcieliśmy zachowywać pewnego rodzaju normalność (...) Nie chcieliśmy nigdy, aby nasze życie było jakoś drastycznie zmienione przez tę historię, ale ono zostało zmienione. Ta historia umeblowała nam na nowo życie przez ostatnie lata. Natomiast nie chcieliśmy popadać w paranoję. Te telefony gdzieś tam zawsze leżą, są i mam ogromną nadzieję, że ta historia się więcej nie powtórzy - mówiła Dorota Brejza.

"To, co nas spotkało, to było doświadczenie graniczne"

- Spojrzenie na świat na pewno się zmienia. Mogę śmiało powiedzieć, że to, co nas spotkało, to było doświadczenie graniczne, bardzo, bardzo trudne. Wiele nauczyłam się o świecie po tej sprawie. Dowiedziałam się, że jest ogrom zła, które może człowieka spotkać (...) Dowiedziałam się też, że za takim trudnym i granicznym doświadczeniem najczęściej stoi samotność i że tylko druga osoba, która przeżywa to samo, może tak naprawdę zrozumieć człowieka w tej sytuacji - przyznała żona Krzysztofa Brejzy.

Jak dodała, razem z mężem doświadczyli też wiele wsparcia w czasie kampanii wyborczej w zeszłym roku. - Paradoksalnie spotkało nas wiele dobra, ogrom solidarności. Doświadczaliśmy wiele wsparcia od najróżniejszych ludzi w czasie kampanii wyborczej. Takiej energii, jaka nam towarzyszyła w kampanii parlamentarnej w 2023 roku, nie doświadczyłam nigdy i to było budujące. Widziałam, że w ludziach jest niezgoda na zło - powiedziała.

- To jest historia wielkiej niegodziwości, wielkiego zła, wielkiej niemoralności. Budujące jest to, że potrafimy się temu sprzeciwiać - dodała.

Brejza: paradoksalnie spotkało nas wiele dobra, ogrom solidarności
Brejza: paradoksalnie spotkało nas wiele dobra, ogrom solidarnościTVN24

"Nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie naprawdę koszty poniosły moje dzieci"

Brejza opowiedziała też, jak z tą sytuacją musiały zmierzyć się ich dzieci - siedmioletni Janek, dziesięciolatka Rozalia oraz Mateusz mający 14 lat. - To jest wielki ból, który mam w swoim sercu w środku, bo nasze dzieci są małe, we wrażliwym wieku. Do pewnego momentu wydawało mi się, że potrafię ich doskonale chronić przed różnymi złymi stronami polityki, ale to się skończyło - przyznała.

Opowiedziała, że starała się odcinać dzieci od informacji. - Do pewnego momentu można wyłączyć telewizor, odciąć od internetu, nie pozwolić pewnych treści czytać. Natomiast kiedy dziecko się usamodzielnia, jest starsze, to siłą rzeczy już poszukuje samo. Faktycznie w tym znaczeniu uchronić dzieci jest bardzo, bardzo trudno - mówiła Brejza, dodając, że nie wie i nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jakie naprawdę koszty poniosły jej dzieci w związku z tą historią.

- Bo to nie są tylko treści, które one przeczytały. To są też emocje, to jest też doświadczanie pewnej nerwowości, którą odczuwaliśmy w domu. Nasze emocje były tak bardzo zaangażowane w tę historię. Tak dużo siebie dawaliśmy tej sprawie, że siłą rzeczy nie mogliśmy siebie dawać tym dzieciom w tym samym czasie - opowiedziała.

- Pocieszam się tym, że uczymy nasze dzieci obywatelskości w ten sposób, że pokazujemy im swoją postawą, że należy nie zgadzać się na zło, że należy reagować, że trzeba walczyć o prawdę, że trzeba być adwokatem prawdy w swoim życiu. Mam ogromną nadzieję, że w ten sposób nauczymy ich patriotyzmu - dodała Dorota Brejza.

Autorka/Autor:ek/tr

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Czterolatek wpadł pod kosiarkę w niedzielne popołudnie w miejscowości Białobłocie (woj. lubuskie). Jak przekazały służby, chłopiec "doznał bardzo poważnych obrażeń". Zmarł w szpitalu.

Czterolatek wpadł pod kosiarkę. Zmarł w szpitalu

Czterolatek wpadł pod kosiarkę. Zmarł w szpitalu

Aktualizacja:
Źródło:
PAP

Płonie opuszczony neogotycki pałac Stolbergów we Wrocławiu. Trwa akcja gaśnicza, w której bierze szesnaście zastępów straży pożarnej. Jak informują strażacy, nie ma osób poszkodowanych.

Pożar w opuszczonym pałacu. "Cały obiekt objęty ogniem"

Pożar w opuszczonym pałacu. "Cały obiekt objęty ogniem"

Źródło:
tvn24.pl

Czternastu Jordańczyków zmarło w czasie hadżdżu, corocznej pielgrzymki muzułmanów do Mekki w Arabii Saudyjskiej. Przyczyną śmierci części z nich był udar cieplny - poinformowało jordańskie ministerstwo spraw zagranicznych. Władze ostrzegają przed bardzo wysoką temperaturą powietrza.

Pielgrzymi umierają od upału

Pielgrzymi umierają od upału

Źródło:
Reuters

Konferencja pokojowa z punktu widzenia Ukrainy, ale też naszego punktu widzenia była istotna, ponieważ "doprasza" tak zwane Globalne Południe, pozwala Ukrainie przedstawić swoje racje - mówiła w "Faktach po Faktach" profesor Katarzyna Pisarska, komentując szczyt w Szwajcarii. - Chiny nie pojawiły się na tym szczycie z prostego powodu. Prezydent Ukrainy próbowałby wbić swego rodzaju klin między Moskwę a Pekin - stwierdził z kolei generał Jarosław Kraszewski.

"Absurdalne" ultimatum Putina, nieobecność Chin "z prostego powodu"

"Absurdalne" ultimatum Putina, nieobecność Chin "z prostego powodu"

Źródło:
TVN24

Koniec z nadużywaniem klauzuli sumienia. Według nowych wytycznych resortu zdrowia każdy szpital w Polsce ma obowiązek wykonania legalnej aborcji. Odmowa równa się kara z utratą kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia włącznie. Tak ma być. A jak jest? Wciąż różnie, jak pokazują kontrole Rzecznika Praw Pacjenta.

Rozporządzenie ministerstwa i groźby kar dla szpitali. "Nie będzie już żadnej taryfy ulgowej"

Rozporządzenie ministerstwa i groźby kar dla szpitali. "Nie będzie już żadnej taryfy ulgowej"

Źródło:
Fakty TVN

Śmiertelny wypadek na lokalnej drodze w powiecie międzyrzeckim (województwo lubuskie). W zdarzeniu zginęła 25-letnia motocyklistka.

Kierowca wymusił pierwszeństwo, zginęła 25-letnia motocyklistka

Kierowca wymusił pierwszeństwo, zginęła 25-letnia motocyklistka

Źródło:
PAP

Policja w północnych Indiach zatrzymała w sobotę mężczyznę podejrzanego o gwałt na polskiej turystce - pisze portal Indian Express. Kobieta zgłosiło przestępstwo w piątek.

W Indiach zatrzymano podejrzanego o zgwałcenie polskiej turystki

W Indiach zatrzymano podejrzanego o zgwałcenie polskiej turystki

Źródło:
PAP

Mieszkańcy kompleksu luksusowych apartamentowców w chilijskim nadmorskim kurorcie Vina del Mar żyją w strachu. Obawiają się zawalenia ich domów po tym, jak u podnóża jednego z bloków po ulewach otworzyła się głęboka na 30 metrów dziura. Budynek zawisł tuż nad przepaścią.

"Kładziemy się spać w strachu"

"Kładziemy się spać w strachu"

Źródło:
Reuters, tvnmeteo.pl
"Tekst znali już wszyscy, Meloni nie mogła go zignorować. I zaczął się atak"

"Tekst znali już wszyscy, Meloni nie mogła go zignorować. I zaczął się atak"

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Książę George, księżniczka Charlotte i ich najmłodszy brat, książę Louis złożyli swojemu tacie, księciu Williamowi, życzenia z okazji Dnia Ojca. "Kochamy Cię tato. Wszystkiego najlepszego" - napisali na platformie X. To - jak zaznacza BBC - pierwszy wpis rodzeństwa w mediach społecznościowych rodziny królewskiej. 

Pierwszy taki wpis w mediach społecznościowych rodziny królewskiej

Pierwszy taki wpis w mediach społecznościowych rodziny królewskiej

Źródło:
BBC

Płynąca do Polski fala gorącego powietrza z Afryki napotka przeszkodę. Jak bardzo upalnie będzie? Co czeka nas w drugiej połowie czerwca i jak zacznie się lipiec? Sprawdź długoterminową prognozę pogody na 16 dni, przygotowaną przez prezentera tvnmeteo.pl Tomasza Wasilewskiego.

Pogoda na 16 dni: upał inny, niż miał być

Pogoda na 16 dni: upał inny, niż miał być

Źródło:
tvnmeteo.pl

Aż do dziesięciu wypadków doszło 15 czerwca w Tatrach. W jednym z nich zginął turysta. Mężczyzna najprawdopodobniej poślizgnął się na płacie zmrożonego śniegu i upadł z dużej wysokości, doznając śmiertelnych obrażeń. W wyższych partiach Tatr wciąż panują bardzo trudne warunki.

Czarna seria śmiertelnych wypadków w Tatrach. Jeden zły ruch może kosztować życie

Czarna seria śmiertelnych wypadków w Tatrach. Jeden zły ruch może kosztować życie

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

W niedzielę mieszkańcy Warszawy i okolic otrzymali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o ćwiczeniach służb z użyciem środków pirotechnicznych w poniedziałek i wtorek.

"Mogą występować hałas oraz dym". Mieszkańcy Warszawy i okolic otrzymali alerty RCB

"Mogą występować hałas oraz dym". Mieszkańcy Warszawy i okolic otrzymali alerty RCB

Źródło:
tvnwarszawa.pl, PAP

"Z okazji jutrzejszego Dnia Ojca mam bardzo ważną wiadomość dla wszystkich tatusiów... ZAKŁADAJCIE KASKI!" - napisał w sobotę w mediach społecznościowych Gordon Ramsay. Kucharz poinformował, że doznał "poważnego wypadku podczas jazdy na rowerze".

Gordon Ramsay z "bardzo ważną wiadomością"

Gordon Ramsay z "bardzo ważną wiadomością"

Źródło:
tvn24.pl

Tegoroczne lato w Chorwacji ma być wyjątkowo gorące, co zwiększy ryzyko suszy i pożarów. Do walki z zapowiadanym "piekielnym" latem zaangażowano kilku tysięcy strażaków, a nawet wojsko.

Tysiące strażaków, wojsko, drony. Szykują się na "piekielne lato"

Tysiące strażaków, wojsko, drony. Szykują się na "piekielne lato"

Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl

Kilkadziesiąt interwencji przeprowadzili strażacy w związku z burzą, która przeszła w niedzielę nad Warszawą. Ich działania dotyczyły przede wszystkim konarów czy gałęzi, które spadały na ulice i chodniki.

Uszkodzone samochody, połamane drzewa po burzy w Warszawie

Uszkodzone samochody, połamane drzewa po burzy w Warszawie

Źródło:
PAP

Piszą, że kierowca jest chory, w tym tygodniu kursów nie będzie. Aktualizują tę informację kilka dni później: kierowca nadal jest chory, więc w kolejnym tygodniu autobus także nie przyjedzie - tak o problemach z transportem w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl opowiada Olga Gitkiewicz, autorka książki "Nie zdążę". - Nie każdy jest w stanie jeździć dwadzieścia pięć kilometrów rowerem, zwłaszcza zimą - zauważa. Z szacunków wynika, że problem wykluczenia komunikacyjnego może dotyczyć nawet czternastu milionów Polaków.

Problem dotyczy milionów Polaków. "Szósta i siódma rano, potem nic"

Problem dotyczy milionów Polaków. "Szósta i siódma rano, potem nic"

Źródło:
tvn24.pl

Zalane i nieprzejezdne ulice to coraz częstszy widok w wielu polskich miastach po krótkich, ale bardzo intensywnych opadach deszczu. Dlaczego dzieje się tak, że z roku na roku, mniej więcej o tej porze, problem narasta? Specjaliści od klimatu, urbanistyki i hydrologii zwracają uwagę na kilka kwestii. To nie tylko ocieplenie klimatu, ale też wszechobecna betonoza i niewłaściwe rozwiązania infrastrukturalne.

Polskie miasta toną po ulewach. "Popełniono mnóstwo błędów trudnych do usunięcia"

Polskie miasta toną po ulewach. "Popełniono mnóstwo błędów trudnych do usunięcia"

Źródło:
tvn24.pl

94-letnia mieszkanka Łukowa wybrała się samotnie w podróż do Warszawy, by spotkać się z koleżanką na Starym Mieście. Na szczęście w pociągu poznała mężczyznę, który jej pomógł, bo na kobietę nikt nie czekał. Zawiadomił strażników, a ci wnuka starszej pani, której - jak się okazało - nie była to pierwsza taka wyprawa. Poprzednio bliscy odbierali ją z Krakowa.

94-latka przyjechała na spotkanie z koleżanką, nikt na nią czekał. Pomógł jej znajomy z pociągu

94-latka przyjechała na spotkanie z koleżanką, nikt na nią czekał. Pomógł jej znajomy z pociągu

Źródło:
tvnwarszawa.pl

- Max pozwala nam wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe. To jest duże szczęście, to jest prezent - stwierdziła Marta Malikowska, aktorka i jurorka 43. Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych "Młodzi i Film". W jego ramach odbył się panel dyskusyjny "Max is here. More stories to tell".

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Źródło:
tvn24.pl

Uprzedzałem, że będę pisał o książkach, których nikt nie czyta. I właśnie trafiła mi się taka książka.

Żeby się nie pozabijać…

Żeby się nie pozabijać…

Źródło:
tvn24.pl