Były strażnik miejski dostał 25 lat więzienia za zabicie żony. "Kara zbyt surowa, działał w afekcie"

Autor:
mag/
tam
Źródło:
TVN24 Katowice, PAP
Mowy końcowe obrońcy strażnika miejskiego (materiał z 13.10.2021)
Mowy końcowe obrońcy strażnika miejskiego (materiał z 13.10.2021)TVN24
wideo 2/6
TVN24Mowy końcowe obrońcy strażnika miejskiego

Piotr Sz. udusił żonę, która była w szóstym miesiącu ciąży. Koronnym dowodem było przypadkowe nagranie audio. Do zbrodni doszło w mieszkaniu małżeństwa w Bielsku-Białej (woj. śląskie), ciało kobiety znaleziono w lesie w okolicy Siewierza. Sz. został skazany na 25 lat więzienia. Prokuratura żądała dożywocia i apelowała od wyroku. Teraz apelację złożyła obrona mężczyzny.

Piotr Sz. przyznał się do zabójstwa żony. Prokuratura żądała dla niego dożywocia. 13 października 2021 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał go na 25 lat więzienia. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 20 latach. Ma też zapłacić odszkodowanie.

Obrońca Sz., mecenas Justyna Kaczmarczyk złożyła apelację od wyroku. - Apelacja dotyczy przede wszystkim wymiaru kary. (…) W pierwszej instancji podnosiliśmy, że mój klient działał w afekcie. Takie jest jego stanowisko - wskazała w piątek Kaczmarczyk.

Na początku lutego od wyroku sądu odwołała się bielska prokuratura okręgowa. - Prokurator okręgowy wywiódł apelację od wyroku zaskarżając go w całości, na niekorzyść oskarżonego Piotra Sz. - powiedziała wówczas rzecznik prokuratury Agnieszka Michulec.

Apelacje rozpatrzy Sąd Apelacyjny w Katowicach.

OGLĄDAJ TVN24 NA TVN24 GO >>>

Ona była w ciąży, on miał romans z koleżanką z pracy

Piotr Sz. był funkcjonariuszem bielskiej straży miejskiej, a jego żona Izabela pracowała w ośrodku pomocy społecznej. Od pewnego czasu nie żyli w zgodzie. Gdy kobieta była już w ciąży, mężczyzna zaczął romansować z koleżanką z pracy. 17 października 2019 roku doszło do kolejnej awantury małżeńskiej, która przypadkiem została nagrana. Kobieta potajemnie włączyła urządzenie audio, by zarejestrować przyznanie się męża do zdrady.

W ten sposób nagrała ostatnie chwile swojego życia. Gdy mąż ją dusił, błagała go o litość. 20-minutowy fragment nagrania był dowodem w sądzie.

Po zabójstwie Sz. owinął ciało żony w folię, wywiózł w okolice Siewierza i porzucił w lesie. Po wszystkim poszedł zagrać w meczu piłkarskim, a następnego dnia udał się do pracy. Dzwonił też do teściowej, pytając o żonę. Zgłosił zaginięcie kobiety.

Ruszyły poszukiwania. Policja od początku podejrzewała, że Sz. mógł popełnić zbrodnię. Został zatrzymany. Dwa dni po zabójstwie przypadkowa osoba znalazła ciało kobiety.

Śledczy oskarżyli Piotra Sz. o zamordowanie ze szczególnym okrucieństwem żony będącej w szóstym miesiącu ciąży. Dziecko również zmarło.

Sąd ogłaszając wyrok nie podzielił w pełni stanowiska prokuratury. Uznał mężczyznę winnym zabójstwa, ale stwierdził, że nie działał "ze szczególnym okrucieństwem". To przełożyło się na wymiar kary.

Czytaj też: Nagranie morderstwa trwa 21 minut. Proces byłego strażnika miejskiego, oskarżonego o zabicie żony

Autor:mag/ tam

Źródło: TVN24 Katowice, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości