Śmiszek: czytałem wniosek o odwołanie ministra Bodnara, był jak wyznanie grzechów

22 2000 kropka cl-0027
Śmiszek: czytałem wniosek o odwołanie ministra Bodnara, był jak wyznanie grzechów
Źródło: TVN24

Pomyślałem, że to jest wyznanie grzechów, tylko zabrakło mi jakiegoś serdecznego postanowienia poprawy. To naprawdę można było przyłożyć jeden do jednego do waszych działań - mówił w "Kropce nad i" wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek (Lewica), zwracając się do posła PiS Marcina Horały. Był to komentarz do odrzuconego przez Sejm wniosku o wotum nieufności wobec ministra Adama Bodnara. - Prawo i Sprawiedliwość boi się tego, że pan minister Bodnar będzie dalej łamał prawo i porządek konstytucyjny - stwierdził Horała.

W głosowaniu Sejm odrzucił wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Adama Bodnara. - Naprawa wymiaru sprawiedliwości była jednym z głównych postulatów koalicji demokratycznej 15 października - powiedział Bodnar podczas debaty nad wotum nieufności wobec niego. Podkreślał, że działania te są podejmowane, aby "odzyskać zaufanie obywatela do państwa". - Wolny obywatel nie może się bać, że państwo wkroczy do jego domu, będzie sprawdzać różne rzeczy w jego telefonie, będzie się wtrącać w trudne sprawy moralne - dodał.

Czytaj więcej: Adam Bodnar obroniony w Sejmie. "Nie zawrócimy z obranej drogi"

Sprawę komentowali goście "Kropki nad i" - wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek (Lewica) oraz Marcin Horała (PiS).

Śmiszek: ten wniosek był jak wyznanie grzechów

- Jak sobie wczoraj czytałem ten wniosek i uzasadnienie do wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec pana ministra Bodnara, to jakbym sobie zakrył ten tytuł, to pomyślałbym sobie: no kurczę, po prostu wyznanie grzechów. Wyznanie grzechów, bo jest "chaos", bo jest "degrengolada", bo "sądy działają źle", bo "prokuratura działa źle" - rozpoczął Krzysztof Śmiszek.

Krzysztof Śmiszek i Marcin Horała w "Kropce nad i"
Krzysztof Śmiszek i Marcin Horała w "Kropce nad i"
Źródło: TVN24

- Pomyślałem, że to jest wyznanie grzechów, tylko zabrakło mi jakiegoś serdecznego postanowienia poprawy. To naprawdę można było przyłożyć jeden do jednego do waszych działań - dodał.

Horała: PiS boi się tego, że minister Bodnar będzie dalej łamał prawo i porządek konstytucyjny

Jak powiedział Marcin Horała, "Prawo i Sprawiedliwość boi się tego, że pan minister Bodnar będzie dalej łamał prawo i porządek konstytucyjny". - Mamy szczególny moment. Powinniśmy debatować o rozwoju Polski i obronności Polski, a musimy, czego nie chcemy, debatować o tym, dlaczego minister sprawiedliwości łamie prawo - mówił.

- Przychodzi pan minister Bodnar do urzędu i ma prokuratora (krajowego, Dariusza - red.) Barskiego, który według was teraz nie był prokuratorem (...) i przez miesiąc, półtora współpracuje z nim jak z prokuratorem krajowym. Jeszcze tego samego dnia składa do niego wniosek o powołanie swojego prokuratora do Prokuratury Krajowej i pan Barski, zdaniem waszym nie prokurator, powołuje owego prokuratora. I co się dzieje? I on jest powołany na p.o. (pełniącego obowiązki prokuratora krajowego - red.) - mówił.

- Jeżeli pan Barski nie był prokuratorem cały czas, to mamy nieważność tysięcy postępowań, kilkuset nominacji. W tym nominacji człowieka, który obecnie jest tym pełniącym obowiązki rzekomym prokuratorem krajowym - dodał.

Prokurator Barski "pozostaje w stanie spoczynku"

12 stycznia tego roku Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że premier powierzył obowiązki prokuratora krajowego Jackowi Bilewiczowi. Resort oświadczył wówczas, że dotychczasowy prokurator krajowy Dariusz Barski "pozostaje w stanie spoczynku, co powoduje niemożność sprawowania przez niego funkcji Prokuratora Krajowego".

Resort wskazał, że przywrócenie prokuratora Barskiego do czynnej służby 16 lutego 2022 roku zostało dokonane przez zastosowanie przepisów ustawy, które już nie obowiązywały. W odpowiedzi Prokuratura Krajowa wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że Prokuratorem Krajowym pozostaje prokurator Dariusz Barski, a "pismo Prokuratora Generalnego Adama Bodnara z dnia 12 stycznia 2024 r. (…) nie wywołuje żadnych skutków prawnych". 

Czytaj także: