Ruch Obrony Granic, organizacja powołana przez Roberta Bąkiewicza, prowadzi "obywatelskie patrole" na zachodnich granicach Polski, choć jego członkowie nie mają żadnych oficjalnych uprawnień. - Wspomagamy ten ruch, który jest ruchem oddolnym - mówił senator Jacek Włosowicz (KP PiS) w pierwszej części programu "Tak jest" w TVN24. Zaznaczył, że organizacja Bąkiewicza nie będzie zastępowała służb na granicy. - Państwo działa cały czas. Jeżeli ktoś z PiS twierdzi inaczej, to stawia pod znakiem zapytania również czas, kiedy to my byliśmy odpowiedzialni za służby - ocenił Włosowicz. Posłanka Dorota Łoboda (KO) podkreśliła, że "zadaniem polityków jest uspokajanie emocji i pokazywanie Polkom i Polakom, że jesteśmy bezpiecznym krajem, w którym służby działają". - To służby odpowiadają za nasze bezpieczeństwo i nie należy ich wyręczać, bo wprowadza się wtedy chaos i zamieszanie. To nie samozwańcze oddziały Bąkiewicza są od tego, żeby zatrzymywać pojazdy, patrolować ulice i oceniać, kto w Polsce przebywa legalnie, a kto nielegalnie. Takie rzeczy powinny raz na zawsze się skończyć - dodała Łoboda.