Mały osiedlowy sklep w Zgierzu. W środku nie ma żadnego klienta, za ladą stoi właścicielka.
- Dużo pani sprzedaje "małpek"? - pytam.
- 70, 80 dziennie. 40 idzie rano. Bardzo dużo ludzi pije i nie ma tu znaczenia status społeczny. Niektórzy przychodzą codziennie. Są pracownicy budowy, szwaczki, spawacze, a nawet lekarze - opowiada kobieta. I dodaje: - Jestem za likwidacją "małpek", mimo że na tym zarabiam.
- Jakie są skutki masowej sprzedaży "małpek" dla zdrowia i środowiska?
- Czy system kaucyjny może rozwiązać problem zaśmiecania przez małe butelki po alkoholu?
- Jakie doświadczenia innych krajów mogą być inspiracją dla polskich ustawodawców?
- Co może zmienić nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi?
Po wyjściu ze sklepu idę na pobliskie osiedle. Trudno nie zauważyć leżących na trawnikach buteleczek po alkoholu - w trakcie 10-minutowego spaceru naliczyłem ich ponad 100.
- A czego pan tam tak wypatruje w tej trawie? - dopytuje przechodząca kobieta.
- "Małpek", tych małych butelek po alkoholu - odpowiadam.
Mieszkanka Zgierza podpowiada: - Pan pójdzie w kierunku tych działek i rzeki. Tam jest wylęgarnia tego. Zresztą one są wszędzie, nikt tego nie sprząta.
To tylko jedno miasto w województwie łódzkim. A ile "małpek" sprzedaje się w Polsce?