Dzisiaj rano mamy Putina, który dokonał kolejnego zmasowanego nalotu na Kijów, Charków, ale cała Ukraina paliła się na czerwono, dlatego poderwaliśmy nasze sojusznicze myśliwce - mówił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak podkreślił, "to pokazuje, jakie jest rozumienie pokoju Federacji Rosyjskiej". Szef MON wytłumaczył, że "jeżeli jest zagrożenie, że w obwodach na zachodzie Ukrainy pojawią się drony lub rakiety, to wtedy podrywamy myśliwce". Pytany o propozycję pokoju Stanów Zjednoczonych, odpowiedział, że "przede wszystkim brzmi źle z punktu widzenia Ukrainy". - Ja bym chciał, żeby ich głos był w tej sprawie pierwszy - dodał. Kosiniak-Kamysz nie sądzi, żeby Stany Zjednoczone wycofały się z pomocy Ukrainie, ale zaznaczył, że "na pewno Europa musi robić więcej". Wicepremier zwrócił również uwagę, że "rozmowa między nami w Polsce nie musi być kłótnią". Wskazał, że "zaproszenie Rafała Trzaskowskiego, przez Szymona Hołownię, na debatę ma cel mobilizacji elektoratu całej koalicji".