W piątek wieczorem, na kilka godzin przed ciszą wyborczą w wyborach prezydenckich 20205 marszałek Sejmu wygłosił orędzie. - Pojutrze, już po raz ósmy w wolnej Polsce, wybierzecie najwyższego przedstawiciela naszego kraju. Gwaranta ciągłości władzy państwowej. Zwierzchnika naszych sił zbrojnych - rozpoczął swoje przemówienie Szymon Hołownia. Ocenił, że "my, politycy, zamęczyliśmy Was tą kampanią", ale jednocześnie zaapelował: "chcę Was mimo to dziś z całego serca poprosić jeszcze o tę jedną aktywność. Bo w niedzielę to nie o męczących polityków będzie chodzić. A o Polskę". - To ona zapyta nas - sam na sam - w zaciszu wyborczej kabiny: i co dalej? Co budujemy tu, nad Wisłą, przez następne pięć lat: mury, czy domy? Co ma być między nami: pokój, czy domowa wojna? Koszt tego, co zrobimy w niedzielę, poniesie nie ten, czy inny kandydat, a nasze dzieci i wnuki. Długopis, którym będziemy głosować, to pałeczka w sztafecie, przekazana nam przez czterdzieści pokoleń, które od czasów Chrobrego, Polskę budowały. I którą my przekażemy następnym. Dlatego, jako Marszałek Sejmu X kadencji, wybranego przez rekordową liczbę Polek i Polaków, proszę: idźcie i na te wybory - mówił marszałek.