Muszę sobie sama poradzić - mówi Marta Frej, polska malarka i ilustratorka, pytana o swoją emeryturę. W specjalnym wydaniu programu "Piotr Jacoń. Bez polityki" w Słupsku przyznała, że widząc pismo z ZUS po prostu nie przywiązuje do niego wagi. Piotr Jacoń pytał też swoją gościnię o trudne momenty w jej życiu. Frej przyznała, iż był moment, w którym czuła, że nie może być gorzej. - Wydawało mi się, że wylądowałam na dnie, że mam skończoną karierę, życie, nie zdałam egzaminu życiowego - opowiadała. Rozmawiano także o przemocy w Polsce. - Przemoc psychiczna czy ekonomiczna ma to do siebie, że ktoś, kto pada jej ofiarą, może tego nie wiedzieć, ale to bardzo wpływa na jej życie - zaznaczyła Frej. Sama artystka przyjrzała się swoim relacjom rodzinnym i językowi, którym się posługiwała w rozmowie z synem. Wyjaśniła, że wcześniej nie dawała mu przestrzeni do bycia smutnym i nieszczęśliwym, bo miał mieć wszystko zapewnione przez nią. - On ma prawo być nieszczęśliwy - dodała.