Choć polowania na nosorożce w Afryce są niezwykle kosztowne i dostępne tylko dla nielicznych, to właśnie polscy myśliwi pobili rekord w liczbie trofeów sprowadzonych z RPA do Polski. Okazało się jednak, że tzw. pseudopolowania służyły wietnamskiej mafii do zdobywania cennych rogów, które znikały niemal natychmiast po przylocie do kraju. - 90 procent myśliwych z grupy kilkudziesięcioosobowej nie ma tych trofeów w domu i mają różne tłumaczenia, na przykład, że teściowa wyrzuciła na śmietnik, albo że pies zjadł - mówiła w programie "Superwizjer. Podcast" w TVN24+ Ewa Galica, autorka reportażu "Polscy myśliwi i nielegalny handel rogami nosorożców" i filmu dokumentalnego "Krwawe trofeum". Wyjaśniła, że w krajach azjatyckich rogi nosorożców od wieków uchodzą za cenny surowiec o rzekomych właściwościach leczniczych. Wierzono, że sproszkowany róg potrafi wyleczyć raka, zwiększa potencję i łagodzi objawy kaca. - Te historie są podsycane przez syndykaty, które zajmują się sprowadzaniem tych rogów do Azji i sprzedażą ich na czarnym rynku - tłumaczyła. Następnie Ewa Galica opowiedziała, jak wyglądał sam proceder z udziałem polskich myśliwych. Głównymi organizatorami wyjazdów polskich myśliwych na afrykańskie polowania byli łowcy i preparatorzy współpracujący z klientami. Wśród nich znajdował się m.in. Grzegorz P. - Na początku myśliwi tłumaczyli się, że nie wiedzieli, że będą musieli te rogi oddać w zamian za to polowanie. Ale później, w miarę postępu śledztwa, przyznawali, że umówili się na układ z Grzegorzem P., polegający na tym, że w zamian za darmowe polowanie po powrocie z Afryki po prostu oddadzą mu trofeum, czyli rogi - tłumaczyła Ewa Galica.