Stek z kangura

Uwaga. Ten wpis zawiera drastyczne sceny, nie używać go w akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Uczyniwszy to zastrzeżenie, zaczynamy od przyznania się do pewnej zbrodni. Zrobiliśmy to. Popełniliśmy zbrodnię, obraziliśmy majestat godła Australii i teraz nam bardzo głupio.

Zjedliśmy bowiem stek z kangura. Paskudztwo.

Stek z kangura kupiony w supermarkecie Woolworthsa (taki miejscowy odpowiednik Tesco, czy większego Społem), choć marynowany w sosie ziołowym, smakował podle. Takie połączenie wątróbki ze źle przyrządzoną gumiasto-twardawą wołowiną. Stek - szeroko praktykowanym tu sposobem - zgrillowaliśmy na publicznie dostępnym elektrycznym Bar-be-kju. Gdyby nie zapas keczupu i musztardy, oddalibyśmy go pewnie na pożarcie psom dingo.A potem było nam głupio. Zwłaszcza, kiedy kilka dni później (bo ten stek to historia sprzed kilku dni, ale sumienie każe ją opowiedzieć) w drodze, żona nagle wykrzyknęła: "Kangury! Tam, za płotem!". A za płotem rzeczywiście kangury. Korzystały właśnie z tego, że australijscy uczniowie mieli wolne i zawładnęły boiskiem przy wiejskiej szkole. W rzutach za trzy byłyby pewnie bezkonkurencyjne. Dla nas skakać nie chciały, za to pięknie pozowały do zdjęć.

Pożarłszy kangura, autor wpisu krwiożerczym wzrokiem wodzi za następną ofiarą
Pożarłszy kangura, autor wpisu krwiożerczym wzrokiem wodzi za następną ofiarą
Źródło: TVN24

A potem było nam jeszcze bardziej głupio. Następnego dnia po tych kangurach z boiska zatrzymaliśmy się na śniadanie w ustronnym parku narodowym na obrzeżach miasta Rockhampton nad Pacyfikiem. Dziewiąta rano, polana piknikowa. Nikogo oprócz nas. Wyjmujemy bułki, serki i sok a naszej uczcie przygląda się... kangur. Jeden, drugi, trzeci, dziewiąty - był ich co najmniej tuzin i też właśnie wcinały na śniadanie miejscowy żywopłot.

A potem (wczoraj) było nam już bardzo, bardzo głupio i w ramach zadośćuczynienia matce Naturze pojechaliśmy do parku niedaleko miasta Townsville, gdzie obok krokodyli zamkniętych w otoczonych płotami basenach, trzymają też biegające na wolności kangury. Zakupiwszy odpowiednią porcję odpowiedniej karmy, przebłagaliśmy kangurzy gatunek karmiąc stwory z ręki. Doświadczenie niesamowite - kto karmił kiedyś wcinające wszystko kozy, ten ma namiastkę.

Jedz i przebacz autorowi, że pożarł ci krewniaka
Jedz i przebacz autorowi, że pożarł ci krewniaka
Źródło: TVN24
Czytaj także: