|

Życie obok wielkiego pożaru. "Nie było widać świata"

Pożar w Puszczy Solskiej
Pożar w Puszczy Solskiej
Źródło zdj. gł.: mł. asp. Krzysztof Pisz/ Państwowa Straż Pożarna
Dymu było tyle, że nie widziałem, jak 100 metrów dalej startował śmigłowiec z wodą. Tylko słyszałem, że tam jest - mówi TVN24+ jeden z mieszkańców Józefowa (Lubelskie). On i ci, którzy żyją w okolicznych miejscowościach, odczuwają skutki wielkiej pożogi w Puszczy Solskiej. Proboszcz odprawił mszę w intencji ustania pożaru, kilka godzin później spadł deszcz. Artykuł dostępny w subskrypcji

- Najgorzej było w środę w godzinach 15-17. Wiatr wiał w kierunku Józefowa. Zadymienie było takie, że sąsiad nie widział domu sąsiada. Mieszkańcy ulic najbliższych puszczy szykowali się już do ewakuacji - opisuje Dariusz Kołuba, mieszkaniec i przewodniczący Osiedla Centrum w Józefowie.

Ta miejscowość w powiecie biłgorajskim odczuwa skutki pożaru, który wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej.

Ogień przesuwał się w kierunku domów

- Gdyby około godziny 20 wiatr nie ucichł, mieszkańcy ulic Kamiennej i Ogrodowej musieliby opuścić swoje domy. Co prawda budynki od lasu dzielą kamieniołomy, ale są one już nieczynne, więc sporo tam zarośli. Ogień mógłby przenieść się na zabudowania, a te znajdują się jakieś 200 metrów od kamieniołomów. Paliło się to, co się paliło, ale przynajmniej ogień już się nie przesuwał - relacjonuje to, co działo się w środę, Ryszard Bojarski, komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Józefowie, który brał udział w akcji gaśniczej.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak mieszkańcy Józefowa i okolic radzą sobie podczas wielkiego pożaru?
  • Jak pożar wpływa na życie lokalnej społeczności i turystykę?
  • Jakie są, według mieszkańców, perspektywy odbudowy Puszczy Solskiej po pożodze?

Jego domu od lasu nie dzielą nawet kamieniołomy. Podkreśla, że sytuacja była bardzo poważna.

- Dymu było tyle, że nie widziałem, jak 100 metrów dalej startował śmigłowiec z wodą. Tylko słyszałem, że tam jest, bo było bardzo głośno - mówi.

"Nie było widać świata"

Dariusz Kołuba przekazuje, że mieszkańcy znajdowali na swoich posesjach niedopałki kory. - U nas w centrum miasta były takie momenty, że nie dało się wyjść z domu. Tak bardzo było czuć spalenizną - podkreśla. Jak dodaje, sytuacja w mieście się normalizuje.

W czwartek rano spadł niewielki deszcz, przerzedził powietrze.

Ksiądz Zenon Mrugała, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie, odprawił w środę wieczorem specjalne nabożeństwo.

- Modliliśmy się w intencji strażaków, ustania pożaru i zejścia deszczu - opisuje. I dodaje: - Następnego dnia, dzięki Bogu, przyszedł deszcz.

Pozostało 69% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: