"Osiem godzin lotu, trzy tankowania". Polskie F-16 w misji nad Morzem Czarnym

Polskie, francuskie i belgijskie siły powietrzne wykonały wspólne loty rozpoznawcze nad Morzem Czarnym
Kosiniak-Kamysz o inwestycjach w polski system obrony powietrznej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: x.com/KosiniakKamysz
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Polskie, francuskie i belgijskie siły powietrzne wykonały wspólne loty rozpoznawcze nad Morzem Czarnym - poinformował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak przekazał Sztab Generalny Wojska Polskiego, w misji uczestniczyła para polskich F-16.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz napisał w serwisie X, że głównym celem misji było "doskonalenie zdolności wspólnego działania w przestrzeni powietrznej i na morzu oraz przestrzeganie prawa międzynarodowego".

Dodał, że "takie wspólne misje to wyraz solidarności sojuszniczej oraz gotowości do współdziałania na wschodniej flance NATO". "Polska jest aktywnym i wiarygodnym sojusznikiem. Wspólnie jesteśmy gotowi odstraszać i bronić terytorium NATO" - podkreślił.

Sojusznicza operacja rozpoznawcza nad Morzem Czarnym

Więcej szczegółów przekazał Sztab Generalny Wojska Polskiego, zaznaczając, że we wspólnym polsko-francusko-belgijskim zadaniu uczestniczyła para polskich F-16 z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, jeden belgijski F-16, francuskie Rafale oraz "sojusznicze samoloty wsparcia".

"Osiem godzin lotu, trzy tankowania w powietrzu, wymiana informacji pomiędzy polskimi, francuskimi i belgijskimi samolotami bojowymi a samolotami rozpoznania przestrzeni powietrznej i obszarów morskich oraz francuskim tankowcem - tak wyglądała sojusznicza operacja rozpoznawcza nad Morzem Czarnym" - napisał Sztab Generalny WP.

Zaznaczył, że wspólne działanie pozwala doskonalić procedury, współpracę załóg oraz zdolność do prowadzenia złożonych operacji lotniczych w ramach NATO.

Kolejny rosyjski samolot przechwycony

W ubiegły czwartek Kosiniak-Kamysz informował, że nad Bałtykiem, 40 kilometrów na północ od Ustki nasze myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych i stwarzał zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. Zaznaczył, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Był to kolejny tego typu incydent w ciągu ostatnich tygodni.

Rosyjskie samoloty zwiadowcze - a ostatnio również bojowe - regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu, co uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w ubiegły czwartek, że od 10 września do 9 grudnia we wschodniej części Polski obowiązywać będzie tymczasowe ograniczenie ruchu lotniczego do wysokości około trzech kilometrów. Ograniczenie ma służyć zapewnieniu systemowi obrony powietrznej odpowiedniej swobody działania i możliwości reagowania na potencjalne zagrożenia.

Źródło: PAP
Czytaj także: