Pedagodzy z łódzkiej filmówki staną przed rzecznikiem dyscyplinarnym

TVN24 | Łódź

Autor:
bż/gp
Źródło:
PAP/TVN24
"Kolejny krok to jest wysłuchanie tych osób, które są wymienione z imienia i nazwiska i to się dzieje"TVN24
wideo 2/7
TVN24"Kolejny krok to jest wysłuchanie tych osób, które są wymienione z imienia i nazwiska i to się dzieje"

Oskarżani o przemoc pedagodzy Szkoły Filmowej w Łodzi - między innymi były rektor Mariusz Grzegorzek oraz Mariusz Jakus i Grzegorz Wiśniewski - staną przed rzecznikiem dyscyplinarnym uczelni - zadecydowała Komisja Antymobbingowa i Antydyskryminacyjna.

Wnioski sformułowane po trwającym od 22 marca postępowaniu Komisja Antymobbingowa i Antydyskryminacyjna Szkoły Filmowej w Łodzi opublikowała na stronie uczelni. Odniesiono się w nich do oskarżeń o nadużycia i przemoc stosowaną wobec studentów, które na tzw. Małej Radzie Programowej uczelni upubliczniła jej absolwentka, aktorka Anna Paliga. Z nazwiska wymieniła ona pedagogów, którzy podczas pracy z przyszłymi aktorami mieli dopuszczać się aktów przemocy słownej i fizycznej.

Komisja, w której zasiadają zarówno przedstawiciele studentów, doktorantów, jak i kadry pedagogicznej, wysłuchała Anny Paligi i osób, które były świadkami opisywanych zdarzeń, a także wymienionych przez nią pedagogów. Przeanalizowała również świadectwa, jakie w toku jej prac - bezpośrednio oraz za pomocą mailowej skrzynki zaufania - przekazali studenci i absolwenci. Na tej podstawie podjęto postanowienia dotyczące każdej z oskarżanych osób.

Zakres odpowiedzialności

W przypadku byłego rektora prof. dra hab. Mariusza Grzegorzka "z uwagi na skrajnie rozbieżne oceny dotyczących go zdarzeń" całość sprawy skierowano do rozpoznania przez rzecznika dyscyplinarnego, który dysponuje możliwościami przesłuchania świadków. Jak wynikało z listu Paligi, podczas pracy nad spektaklem dyplomowym reżyser i pedagog miał niemalże codziennie wpadać w furię; miał poniżać także innych studentów i pracowników technicznych.

Paliga opisała też postępowanie dra hab. Mariusza Jakusa, który miał być tak niezadowolony z pracy jednego ze studentów, że podczas zajęć rzucił w całą grupę krzesłem, które wybiło dziurę w suficie, a później wielokrotnie deprecjonował pracę tego studenta, wmawiając mu, że do niczego się nie nadaje i nigdy nie zostanie aktorem.

Absolwentka łódzkiej filmówki oskarża wykładowców o przemoc (materiał z marca)TVN24

Komisja stwierdziła, że pedagog stosował niedopuszczalne metody pracy ze studentami i że postawione mu zarzuty mogą stanowić przesłankę do rozwiązania umowy o pracę. Jednocześnie uwzględniono też głosy studentów składane w obronie wykładowcy, a także wyrażoną przez Jakusa chęć zmiany sposobu pracy. Obecnie sprawa Jakusa jest rozpoznawana przez rzecznika dyscyplinarnego. Zalecono, aby decyzja o dalszym zatrudnieniu wykładowcy została podjęta po ocenie jego aktualnej pracy ze studentami.

Komisja nie podtrzymała natomiast zarzutów sformułowanych przez Paligę wobec ówczesnego prorektora dra hab. Michała Staszczaka. Gdy aktorka poskarżyła mu się na zachowania Grzegorzka, ten miał nakazać jej zaciśnięcie zębów i orzec, że "jest zbyt miękka na ten zawód", co dla młodej aktorki zakończyło się załamaniem nerwowym i koniecznością poddania się leczeniu. Wskazano natomiast na konieczność ustalenia odpowiedzialności całych ówczesnych władz Wydziału Aktorskiego przez rzecznika dyscyplinarnego.

Rektor łódzkiej filmówki: popełniliśmy błąd, dochodziło do rzeczy, do których nie powinno.

Większością głosów Komisji - przy jednym wstrzymującym - stwierdzono, że umowa o pracę z doktorem Grzegorzem Wiśniewskim powinna być rozwiązana "z uwagi na ciężkie naruszenie obowiązków nauczyciela akademickiego". Jak opisała Paliga, podczas zajęć uderzył on studentkę w twarz tak mocno, że z nosa trysnęła jej krew. Miał to zrobić po to, by pokazać jej partnerowi, że "tak powinien to zagrać". Wiśniewski zgłosił zastrzeżenia dotyczące pracy Komisji i poprosił o przekazanie jego sprawy rzecznikowi dyscyplinarnemu.

Nie podtrzymano natomiast zarzutów Anny Paligi w stosunku do prof. dra hab. Bronisława Wrocławskiego. Miał on pogryźć studentkę na oczach całej grupy, "po to, żeby pokazać drugiemu studentowi, jak gra się pożądanie". Komisja zaleciła mu jedynie, by zwracał większą uwagę na obszary erotyki i seksualności w trakcie prowadzenia zajęć oraz by odbył szkolenia z obszaru "świadomej zgody".

Studentka: nie mogłam dłużej milczeć19.03. | Mobbing, poniżanie i przemoc - również seksualna. Tak - według jednej z absolwentek łódzkiej filmówki - wyglądała jej codzienność na wydziale aktorskim. O tym co przeszła na studiach opowiedziała najpierw władzom uczelni, potem opublikowała swoje stanowisko w sieci. Wywołała burzę - nie tylko na uczelni, ale w całym środowisku aktorskim.TVN24 Łódź

Weryfikację metod pracy zaleciła Komisja także doktorowi Waldemarowi Zawodzińskiemu. Na zajęciach aktorskich z I rokiem nakazał on studentom ubranym tylko w cieliste majtki stanąć w parach naprzeciwko siebie i mówić o tym, co nie podoba się im w ciele swojego partnera, co miało nauczyć ich, że aktor musi konfrontować się ze swoimi kompleksami. W tym przypadku nastąpiło przedawnienie karalności opisanego zdarzenia, które miało miejsce w roku akademickim 2012/2013.

Komisja sformułowała również szereg ogólnych zaleceń dla uczelni, m.in. wprowadzenia zakazu nagości w teatrze i na zajęciach dydaktycznych, szkoleń dla pedagogów z komunikacji i dla studentów z przysługujących im praw. W związku z podejrzeniem systemowego ukrywania nadużyć na Wydziale Aktorskim do rzecznika dyscyplinarnego skierowano wniosek o wyjaśnienie sprawy.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Autor:bż/gp

Źródło: PAP/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź