W środę Sąd Okręgowy w Łodzi skazał Sylwestra M. na 28 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 20 latach. Sąd zobowiązał go również do zapłacenia 50 tysięcy złotych zadośćuczynienia matce ofiary.
Uzasadniając wyrok, sędzia Agnieszka Szeliga powiedziała, że sąd uznał, iż oskarżony dopuścił się zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Zaznaczyła, że kara dożywotniego pozbawienia wolności byłaby jednak zbyt surowa, bo jest zarezerwowana dla szczególnych przypadków, kiedy sprawca powinien stale być izolowany od społeczeństwa.
- Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności obciążające, determinację oskarżonego w działaniu i naruszenie najwyższej wartości, jaką jest życie ludzkie, sąd uznał za właściwe wymierzenie kary w górnej granicy ustawowego zagrożenia, przyjmując za okoliczność łagodzącą wcześniejszą niekaralność oskarżonego oraz opinie biegłych, że miał on ograniczony stopień rozumienia swojego czynu.
Sędzia podkreśliła, że poza celem zapobiegawczym i wychowawczym kary wobec samego oskarżonego, ma ona także spełniać funkcję prewencyjną wobec społeczeństwa i pokazywać, że osoby odpowiedzialne nie unikną konsekwencji prawnej swoich czynów.
Łódź. Podpalił mężczyznę na przystanku
Do zbrodni doszło w nocy z 19 na 20 marca 2024 roku na przystanku tramwajowym przy ulicy Pomorskiej w Łodzi. Według ustaleń śledczych, kilka minut po północy oskarżony podszedł do siedzącego na ławce przy przystanku mężczyzny. Uderzył go w głowę, zrzucił jego czapkę na ziemię, a następnie obserwował zachowanie swojej ofiary.
Według zapisów monitoringu oskarżony blisko 30 razy używał zapalniczek, aby podpalić nieznajomego - początkowo tułów, a następnie włosy. Gdy zaczęło się palić całe ciało 36-latka, napastnik z bliskiej odległości to obserwował. Nie podjął działań mogących uratować życie płonącemu. Przyglądał się także przebiegowi akcji gaśniczej prowadzonej przez straż pożarną.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci Pawła J. był wstrząs pourazowy spowodowany działaniem wysokiej temperatury i ognia. Na niedopałku zabezpieczonym w pobliżu miejsca zdarzenia były ślady DNA należące do oskarżonego. Zabezpieczono także trzy jego zapalniczki. Wszystkie były sprawne.
Oskarżony i jego ofiara nie znali się. Podczas przesłuchań w toku śledztwa Sylwester M. nie przyznał się do przedstawionego mu zarzutu, a przed sądem odmówił składania wyjaśnień, ale potwierdził złożone wcześniej w prokuraturze. Według nich nie podpalił, lecz jedynie próbował obudzić śpiącego na przystanku Pawła J.
Wyrok nie jest prawomocny, a obrońca Sylwestra M. zaraz po ogłoszeniu wyroku zapowiedziała wniesienie apelacji.
Opracował Michał Malinowski
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TWITTER.COM/PREZESOBYWATEL