|

Amerykański "stan państwa" i stan ICE: kryzys zaufania i polityczne koszty operacji deportacyjnych

Donald Trump
Donald Trump
Źródło zdj. gł.: EPA/KENNY HOLSTON
Brutalne interwencje, śmierć amerykańskich obywateli i coraz częstsze pytania o działania służb imigracyjnych. Agencja ICE mierzy się z kryzysem zaufania i coraz wyraźniej widać, że jest też rosnącym problemem politycznym dla administracji Donalda Trumpa. Kiedy dziennikarka Laura Jedeed postanowiła sprawdzić, jak wygląda rekrutacja do ICE, odkryła, że przejście procedury może być zaskakująco i niepokojąco proste. Opowiedziała nam o tym.Artykuł dostępny w subskrypcji

ICE, czyli U.S. Immigration and Customs Enforcement, a po polsku Urząd ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł. Był moment, gdy światowe media nie mówiły o niczym innym. Najpierw o śmierci kobiety z rąk agenta służby, potem - o śmierci mężczyzny z rąk agenta federalnego podczas operacji kierowanej przez urząd. Do tego doszły liczne nagrania, które ukazywały brutalność i nerwowość, z jaką agenci wykonują swoją pracę.

Pojawiło się zasadnicze pytanie: dlaczego oni tak się zachowują? Odpowiedzi, a przynajmniej poszlak, dostarczył artykuł Laury Jedeed w "Slate". Jej prowokacja dziennikarska, w której ukazała, jak łatwo dostać pracę w ICE, była porażająca. Udało nam się z nią porozmawiać.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY >>>

Laura Jedeed specjalizuje się w tematyce politycznej, przede wszystkim pisze o amerykańskim konserwatyzmie i skrajnej prawicy. Jej artykuł o ICE ukazał się 13 stycznia. Kilka dni po śmierci Renee Good, półtora tygodnia przed śmiercią Alexa Prettiego. Tytuł: "Wszyscy słyszeliście, kogo ICE rekrutuje. Prawda jest znacznie gorsza. Jestem dowodem". Wstęp: "Co dzieje się, gdy weryfikacja kandydatów na agentów jest minimalna i są uzbrajani oraz wysyłani na ulice? Właśnie się dowiadujemy".

Przypomnijmy: Donald Trump, startując ponownie na prezydenta, zapowiedział bezprecedensową akcję deportacyjną. By ją zrealizować, konieczne było zwiększenie liczby funkcjonariuszy służby ICE, która odpowiada za egzekwowanie przepisów imigracyjnych oraz celnych.

Jak zostać agentką ICE?

Ruszyła lawina zatrudnień, a z czasem i obaw - kogo oni właściwie tak masowo zatrudniają? Właśnie to postanowiła sprawdzić Jedeed. Jako weteranka amerykańskich sił zbrojnych spodziewała się, że przejdzie do drugiego etapu rekrutacji, ale w nim na jaw wyjdzie, że mimo posiadanego doświadczenia nie powinna dostać pracy, choćby z powodu swoich wyrazistych, krytycznych poglądów na temat ICE oraz administracji Trumpa.

- Spodziewałam się, że przejdę wstępne sito i tak się stało. Potem odbyła się sześciominutowa rozmowa kwalifikacyjna i powiedziano mi, że się odezwą. Nie sądziłam, że tak się stanie - opowiada Jedeed w rozmowie z TVN24+. Tydzień później dostała jednak wstępną ofertę na maila. - Ale nie zauważyłam go! Więc nigdy na niego nie odpowiedziałam. Nie przyjęłam oferty. Nie wypełniłam dokumentów do wywiadu środowiskowego czy medycznego ani deklaracji, że nie popełniłam przestępstw związanych z przemocą domową. I to powinno było zakończyć temat - dodaje.

Nie zakończyło.

Podsumujmy więc: zgłoszenie do rekrutacji, najpierw krótka kilkuminutowa rozmowa, która nie wyczerpała informacji o kandydatce. Następnie sama kandydatka zlekceważyła kolejne kroki… a potem i tak przyszedł mail, że powinna poddać się badaniu na obecność narkotyków we krwi.

Pozostało 76% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: