Źródło: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Kluczowe fakty:
- Sąd, lekarz weterynarii, nadzór budowlany i urząd gminy - to instytucje, które zaangażowali w sprawie piejącego koguta i gdaczącego stada kur sąsiedzi pana Tomasza z Jedlicza pod Zgierzem.
- W 2021 roku mężczyzna otrzymał od małżeństwa list, w którym przeczytał, że "wyczerpał wszelkie pokłady cierpliwości" u sąsiadów. Odpowiedział i przeprosił, zlikwidował też część stada. Nie pomogło.
- Sprawa trafiła do sądu, gdzie odbyło się już sześć rozpraw. Powołano między innymi biegłego, który ma wydać opinię, czy hodowla nie jest zagrożeniem epidemiologicznym dla zdrowia małżeństwa. Już wiadomo, że nie jest.
- Żadna z przeprowadzanych do tej pory kontroli nie wykazała u pana Tomasza nieprawidłowości. A konflikt trwa.
Do pana Tomasza pojechaliśmy pod koniec września. Mieszka w niewielkim domu z ogromnym ogrodem. Skonfliktowanych sąsiadów nie było. Na co dzień mieszkają w Łodzi. Działkę mają odwiedzać zazwyczaj od maja do sierpnia, w zależności od pogody. Jak mówił, czasem są na niej przez tydzień, czasem nie ma ich przez dłuższy czas.