Na listach byli zmarli i osoby, które miały "zagrać ucznia". Tak działał gang dyrektorek

Budynek, w którym miała siedzibę szkoła w Łodzi
Budynek, w którym miała siedzibę szkoła w Łodzi
Źródło wideo: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zawyżały frekwencję, do list uczniów dopisywały osoby zmarłe lub mieszkające za granicą, które nigdy nie miały z nimi nic wspólnego. W sumie ponad 10 tysięcy osób. Tak działał gang dyrektorek, które zarządzały szkołami działającymi w całej Polsce pod jednym szyldem. W sumie w ten sposób kobiety wyłudziły od samorządów dotacje na ponad 40 milionów złotych. Zorganizowaną grupę przestępczą - jak informuje prokuratura - założył fotograf spod Warszawy. 
Artykuł dostępny w subskrypcji

O sprawie zrobiło się głośno pod koniec października. Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi i Prokuratura Regionalna poinformowały o zatrzymaniu 13 kobiet, które były dyrektorkami niepublicznych szkół w całej Polsce. Miały wyłudzić blisko 40 milionów złotych dotacji z samorządów.

Pozostało 92% artykułu
Czytaj także: