Łódź

Łódź

Szedł na obchód, ale broni z jakiegoś powodu brać ze sobą nie chciał. Schował ją do... kuchenki mikrofalowej. A ona - w tajemniczych okolicznościach - się włączyła. Tak 36-letni ochroniarz opowiada o tym, co wydarzyło się na jego samotnym dyżurze w Bogatyni (woj. dolnośląskie).

Kamery były dwie, ale ani jedna nie nagrała, jak łódzcy funkcjonariusze zachowywali się względem studentki, która niemal została zgwałcona. Policja twierdzi, że wszystko przez awarię baterii, które "zdarzają się często". Dystrybutor odpowiada, że policja do tej pory nie zająknęła się o rzekomych problemach.