Poszukiwany Romanowski może ukrywać się w Naddniestrzu. Co to za region?

W garażu drukowane były plakaty Marcina Romanowskiego
Poszukiwany Romanowski może ukrywać się w Naddniestrzu. Miał wysłać list do Sądu Okręgowego w Warszawie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Uciekający przed prokuraturą były wiceminister sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości Marcin Romanowski może się ukrywać w kontrolowanym przez Rosjan Naddniestrzu. Stamtąd nadszedł do sądu list podpisany jego imieniem i nazwiskiem. Autor domaga się przyznania mu listu żelaznego i przyznaje, że podróżuje z paszportem na inne nazwisko. Materiał "Faktów" TVN.

Nie wiadomo, gdzie jest Marcin Romanowski, ale tropy prowadzą do Naddniestrza. - Wybrał region, który jest pod wpływem (Władimira) Putina, tak jak wcześniej (Tomasz) Szmydt - zwraca uwagę eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński. - Ludzie Ziobry wybierają wschodni kierunek - dodaje.

Krzysztof Paszyk z Polskiego Stronnictwa Ludowego ocenia, że "za bezkarność jest w stanie sprzedać się służbom mocarstwa, które czyha na nasze bezpieczeństwo".

RMF podał jako pierwszy, a Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, że Romanowski zwrócił się do niego z wnioskiem o wydanie mu listu żelaznego. - Z treści tego pisma oraz ze stempli pocztowych na kopercie wynika, że pan Marcin Romanowski napisał go i nadał w Tyraspolu na terenie Naddniestrza - mówi Anna Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Naddniestrze to region kontrolowany przez Rosję

Kraju o nazwie Naddniestrze nie ma na mapie Europy. Były eurodeputowany Platformy Obywatelskiej i były dyrektor International Republican Institute w Mołdawii Krzysztof Lisek tłumaczy, że region ten jest pod kuratelą i nadzorem Moskwy - stacjonują tam pozostałości gwardyjskiej armii rosyjskiej.

Ten skrawek lądu to zbuntowana republika, która odłączyła się od Mołdawii po rozpadzie Związku Radzieckiego - nikt jej nie uznaje. Krzysztof Lisek wskazuje, że prezydent Naddniestrza Wadim Krasnosielski "jest notorycznie w Moskwie". - Regularnie prosi o wsparcie Putina - dodaje ekspert.

Pracujący osiem lat w Mołdawii były szef CBA Paweł Wojtunik napisał na X, że "nie da się tam wjechać bez zgody tamtejszego KGB, które jest zarządzane bezpośrednio przez ruskie GRU i FSB".

W Naddniestrzu rządzą po prostu rosyjskie służby specjalne. - Bez ich wsparcia czy poparcia nie mógłby się tam znajdować - wskazuje Magdalena Sroka z PSL. Agnieszka Pomaska z Platformy Obywatelskiej zastanawia się, od kiedy Romanowski współpracuje z rosyjskimi służbami. - Czy już wtedy, kiedy był ministrem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości? - pyta.

Ludzie PiS milczą w sprawie Romanowskiego. Sąd zdecyduje w sprawie listu żelaznego

Ludzie Jarosława Kaczyńskiego bronili ucieczki Romanowskiego za granicę. Ich poseł ma 11 zarzutów w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Teraz politycy PiS nic o nim nie wiedzą. - Nie mam żadnej informacji na temat tego, gdzie jest pan minister - powiedział Rafał Bochenek z PiS. Podobnie jego partyjny kolega Andrzej Śliwka.

Prokuratura potwierdza, że list został nadany z Tyraspolu, ale czy to Romanowski go wysłał, nie wiadomo. Badana jest autentyczność dokumentu. - Nie mamy pewności. Mamy ogólną zasadę domniemania wiarygodności dokumentów, natomiast pismo jest podpisane własnoręcznie imieniem i nazwiskiem Marcina Romanowskiego - informuje Przemysław Nowak z Prokuratury Krajowej.

Pełnomocnik byłego ministra jest na urlopie i do czasu wglądu do akt nie zamierza niczego potwierdzać.

Romanowski chce listu żelaznego, bo chce zeznawać z wolnej stopy. Zapewnia, że będzie stawiał się w sądzie na każde wezwanie, nie będzie mataczył i nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań.

Decyzję o liście żelaznym podejmuje sąd. - O ile nie sprzeciwi się temu prokurator - zastrzega Anna Ptaszek. Wyjaśnia, że jest to nowelizacja, która została wprowadzona podczas kadencji Prawa i Sprawiedliwości, kiedy Romanowski pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości. Prokuratura decyzji nie podjęła.

Romanowski miał napisać, że ma paszport na inne nazwisko

Najbardziej tajemniczy fragment w liście Romanowskiego do sądu dotyczy jego statusu. Napisał, że ma legalny paszport na inną tożsamość, wydany na zasadach, jakie stosuje się w przypadku świadków koronnych i może swobodnie poruszać się poza Unią Europejską. - Występuje do obcego państwa i w ramach życzliwości obcego państwa uzyskuje fałszywą, nieprawdziwą tożsamość, która umożliwia mu ucieczkę - mówi adwokat Mariusz Paplarczyk.

Ekstradycja z Naddniestrza jest właściwie niemożliwa.

Źródło: "Fakty" TVN
Czytaj także: