Rodzice z ośmiomiesięcznym synem w wózku szli w sobotę po chodniku wzdłuż ulicy Solnej w Krakowie. Spacer zakończył się rodzinną tragedią. Rodzice zginęli pod kołami rozpędzonego Volkswagena, którym kierował Hubert B. Według śledczych mężczyzna jechał zdecydowanie za szybko - 70 km/h w strefie, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30 km/h. Usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Niemowlę trafiło do szpitala w ciężkim stanie. Lekarze określają jego stan jako stabilny.
Problem znany mieszkańcom
Radni dzielnicy już w 2024 roku apelowali o wprowadzenie rozwiązań, które na ulicy Solnej w Krakowie uspokoiłyby ruch. Wiceprezydent odpowiedział wówczas jednemu z radnych, że "nie ma przesłanek" do wprowadzenia zmian.
Miejsce tragedii znajduje się w okolicy Placu Bohaterów Getta i bulwarów wiślanych. Mieszkańcy tego obszaru - oraz ci, którzy przychodzą tu skorzystać z uroku wąskich podgórskich uliczek - od dawna zwracali uwagę na problem głośnych, drogich i szybkich samochodów, których właściciele zrobili sobie z Podgórza i Zabłocia nieformalny spot dla miłośników motoryzacji.
Wystarczy w weekend posiedzieć przez chwilę w jednym z licznych ogródków gastronomicznych w tej okolicy, by zobaczyć podrasowane, drogie pojazdy i usłyszeć warkot kilkusetkonnych silników. Kierowcy krążą swoimi sportowymi samochodami ulicami Nadwiślańską, Krakusa i Piwną, a na końcu często odjeżdżają właśnie w Solną.
Piwna i Nadwiślańska są wąskie, mają spowalniacze, rowerowe kontrapasy, a Nadwiślańska dodatkowo miejsca postojowe po obu stronach - to elementy, które sprawiają, że szybka jazda nimi jest dość trudna. Dwa lata temu mieszkańcom udało się dodatkowo wymusić na urzędzie zmianę kierunku jazdy na fragmencie Piwnej, co utrudniło rozpędzanie się na dłuższej prostej. Dla kierowców zmiana była kosmetyczna, ale mieszkańcy odetchnęli.
Ale Solna (przechodząca za torami kolejowymi w Zabłocie), gdzie doszło do tragedii, to inna sytuacja. To trzystumetrowy odcinek szerokiej prostej, bez zabudowań. Ze starym asfaltem i jeszcze starszym chodnikiem po jednej stronie, ze zjazdem z estakady prowadzącej na most nad Wisłą. Z punktu widzenia nowoczesnej urbanistyki i projektowania miast to relikt lat 70. i 80.
A jednocześnie to miejsce z bardzo intensywnym ruchem pieszych. To na Solną schodzi się z nowej kładki nad Wisłą, poprowadzonej wzdłuż torów kolejowych w pobliżu stacji Zabłocie. To tam kończy się nadwiślański bulwar, którym wychodzi się prosto do oddanego kilka lat temu do użytku i bardzo popularnego parku. Samo Zabłocie to dawna przemysłowa dzielnica, obecnie gęsto zabudowana nowymi blokami, z jednymi z droższych mieszkań w Krakowie.
- Cały ten kwartał jest od lat znany z tego, że tam są piraci drogowi. Jadą Limanowskiego, Kalwaryjską i skręcają w prawo w Brodzińskiego, tam jest pierwszy punkt zapalny. Potem jadą Nadwiślańską i skręcają albo w prawo na plac Bohaterów Getta, albo w lewo, w ulicę Solną. Dalej jadą w stronę Zabłocia i tam kontynuują swój rajd, popisówkę, podczas której strzelają z wydechów i przekraczają prędkość wśród rodziców spacerujących z wózkami - podkreślił w rozmowie z tvn24.pl Maciej Fijak, radny dzielnicy Podgórze.
Apel dwa lata przed tragedią
W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze zawnioskowała do Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu Urzędu Miasta Krakowa o wprowadzenie zmian w organizacji ruchu między ulicami Solną i Przemysłową. "Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane" - podkreślali radni dzielnicy.
W uchwale, w której rada apelowała o wprowadzenie zmian, czytamy, że "zachodzi konieczność zastosowania barier fizycznych, mających na celu uspokojenie ruchu w przedmiotowej lokalizacji, poprzez zastosowanie szykan na długim prostym odcinku drogi". Niczego takiego jak dotąd jednak nie wprowadzono.
W miejscu, w którym doszło do tragedii, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 kilometrów na godzinę. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że kierowca jechał w chwili wypadku z prędkością około 70 kilometrów na godzinę.
Odpowiedź wiceprezydenta: nie ma przesłanek
Parę miesięcy po uchwale rady dzielnicy o bezpieczeństwo mieszkańców Podgórza dopominał się też miejski radny Rafał Zawiślak z opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców. W interpelacji z sierpnia 2024 roku zwracał się do ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego "o podjęcie działań mających na celu zapewnienie wzrostu poziomu bezpieczeństwa niechronionym uczestnikom ruchu drogowego", proponując budowę małego ronda i przejść wyspowych w rejonie ulicy Zabłocie. Ulica Zabłocie łączy się z Solną tuż obok miejsca tragedii.
Radnemu Zawiślakowi odpowiedział ówczesny wiceprezydent, a dziś - po przegranym dla Miszalskiego referendum - komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Z przekazanych przez niego informacji wynikało, że pracownicy podlegli miejskiemu inżynierowi ruchu przeprowadzili wizję lokalną i pomiary prędkości pojazdów. Okazało się, że "większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości i nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu".
Z pisma wynikało też, że dodatkowe pomiary prędkości ma tam przeprowadzić policja. Z analizy tych pomiarów miało wynikać to, czy i ewentualnie gdzie zostaną umieszczone szykany drogowe. Nie wiemy, czy zostały one wykonane.
- Dla mnie ta odpowiedź była kuriozalna. Jakie działania pozwoliły na stwierdzenie, że większość pojazdów nie przekracza w tym miejscu prędkości? Poza tym nawet jeśli tak jest, to pewne rzeczy robimy nie pod kątem większości, tylko jednostek. Jako radni musimy bronić bezpieczeństwa mieszkańców nie przed wszystkimi, tylko przed tym jednym kierowcą, który będzie jechać tak jak ten z soboty - powiedział nam radny Rafał Zawiślak. I dodał: - Temat nie był kontynuowany i skończyło się tak, jak się skończyło.
Radny Podgórza Mikołaj Kasiej, który odpowiada w radzie dzielnicy za kwestie związane z organizacją ruchu, podkreślił, że według narracji miasta z 2024 roku mieszkańcy, którzy prosili o zmiany, "są przewrażliwieni", bo "tam nie ma wykroczeń". - Niestety doszło do tragedii, a można było temu zapobiec - ocenił Kasiej w rozmowie z tvn24.pl.
Rozwiązania, o które apelowali radni dzielnicowi, to zwężenia i fizyczne przeszkody, które wymusiłyby na kierowcach zdjęcie nogi z gazu - tak zwane szykany. Mogłyby one mieć formę miejsc parkingowych, rozlokowanych naprzemiennie po obu stronach ulicy.
Rzeczniczka Urzędu Miasta Krakowa Anna Latocha w odpowiedzi na pytania tvn24.pl stwierdziła, że uchwała rady dzielnicy z maja 2024 roku "dotyczyła innego odcinka drogi niż ten, na którym doszło do wypadku". Co do zasady to prawda, bo w dokumencie wskazano przede wszystkim ulicę Zabłocie, jednak ta zaczyna się mniej niż 50 metrów od miejsca tragedii, a ulica Solna jest jej przedłużeniem. Zmiany wprowadzone na ulicy Zabłocie miałyby więc wpływ na bezpieczeństwo na całym odcinku.
Latocha powtórzyła to, co znaleźliśmy już w interpelacji - że kolejne kroki co do zmian w tym rejonie miały być uzależnione od wyników pomiarów policji. "Ponieważ kontrole miały zostać przeprowadzone przez Policję, miasto jako organ zarządzający ruchem nie realizowało dodatkowych pomiarów we własnym zakresie. Trzeba też zaznaczyć, że w ostatnich pięciu latach (do 22 sierpnia) na tym odcinku drogi nie doszło do żadnego wypadku" - odpowiedziała nam urzędniczka.
Komisarz czeka na "propozycje" od urzędników
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa powiedział w poniedziałek tvn24.pl, że zlecił urzędnikom odpowiedzialnym za drogi przygotowanie "propozycji działań" dotyczących zwiększenia bezpieczeństwa w tym rejonie. Dał im krótki termin: wtorek, samo południe.
- Nie da się zabezpieczyć miasta przed nieodpowiedzialnymi ludźmi, ale chcę, by było wiadomo, czy były tam inne niepożądane zdarzenia drogowe, kiedy one były, czy to jest w ogóle miejsce, które wymaga dodatkowych zabezpieczeń, czy po prostu na wariata nie ma sposobu. Czekam, na rzetelną analizę - podkreślił Kracik.
"Stosowne analizy już się rozpoczęły. Mają na celu znalezienie rozwiązań, które wymuszą na kierowcach poruszanie się w tym miejscu z przepisową prędkością i będą zgodne z obowiązującymi przepisami technicznymi dotyczącymi lokowania urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pod uwagę muszą być brane parametry drogi, odległości od skrzyżowań itp." - podkreślono w komunikacie na stronie urzędu miasta.
Pytania dotyczące bezpieczeństwa w tym obszarze skierowaliśmy także do krakowskiej policji. Czekamy na odpowiedź.
Godzina ciszy
Radny dzielnicy Maciej Fijak jest jednym z organizatorów zaplanowanej na wtorkowe popołudnie "Godziny ciszy dla ofiar" na ulicy Solnej. W opisie wydarzenia, które odbędzie się pod hasłem "Niemy krzyk o bezpieczny Kraków - żądamy miasta dla ludzi", czytamy, że będzie to okazja do zapalenia symbolicznego znicza i chwili zadumy, ale też "wyraźnego wezwania władz każdego szczebla do skończenia z bezczynnością wobec kolejnych tragedii, które widzimy niemal codziennie na polskich ulicach".
Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że według danych z policyjnego systemu SEWiK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji) w 2025 roku Kraków miał "najwięcej wypadków drogowych ze wszystkich miast wojewódzkich w Polsce" - 941. To o ponad 100 więcej niż Łódź i aż o ponad 250 więcej niż Warszawa.
"Pod względem liczby ofiar śmiertelnych Kraków był w środku zestawienia (sześć osób), ale ciężko rannych było u nas aż 284 - drugi najgorszy wynik w kraju. Za każdą z tych liczb stoi czyjaś rodzina" - podkreślają organizatorzy "godziny ciszy".