Do zdarzenia doszło na ulicy Światowida chwilę przed godziną 18.
Na nagraniu, które otrzymaliśmy, widać Seata jadącego prosto ulicą Światowida na Tarchominie. W pewnym momencie auto skręca w lewo. Kierujący lekko zwalnia, ale ignoruje znak "stop", nie zatrzymuje się przed torowiskiem i wjeżdża wprost pod nadjeżdżający tramwaj. Uderzone w bok auto wraca na jezdnię, szczęśliwie nikt nie jedzie z przeciwnego kierunku.
"Odbił się i przeleciał mi przed maską"
- Jechaliśmy z żoną. Obserwowałem ten samochód, jak zaczął skręcać. Wjechał prosto pod nadjeżdżający tramwaj. Odbił się i przeleciał mi przed maską. Byłem zmuszony gwałtowanie zahamować - opowiada w rozmowie z redakcją Kontaktu24 pan Stanisław, który przesłał nam nagranie z samochodowej kamery.
Jak dodał, kierowcy nic się nie stało. - Moja żona wybiegła z samochodu, żeby zapytać go, czy wszystko w porządku. Powiedział jej, że tak. Był na szczęście sam, nie miał pasażerów. Tłumaczył, że oślepiło go słońce i nie zauważył tramwaju - przekazał internauta. - Nie wiem, co było z pasażerami tramwaju, który przecież też hamował - uzupełnił.
Zdarzenie potwierdziła Komenda Stołeczna Policji, która poinformowała krótko, że doszło do kolizji tramwaju z Seatem.