W opublikowanym w poniedziałek w mediach społecznościowych wpisie prezydent miasta wprost przyznał, że zmiana decyzji dotyczących Strefy Czystego Transportu i Obszaru Płatnego Parkowania ma bezpośredni związek z wiszącą nad nim groźbą referendum.
"Debata dotycząca referendum w Krakowie to dla mnie sygnał, że poszliśmy o krok za daleko i nie poradziliśmy sobie z komunikowaniem naszej polityki. Tak, wiem, że popełniliśmy błędy. Teraz czas na wyciągnięcie wniosków" - napisał Miszalski.
Zmiany i korekty
Najpierw pod topór poszły wprowadzone w styczniu zmiany w OPP - od 1 maja parkowanie w podstrefie A (czyli ścisłym centrum miasta) będzie w niedziele bezpłatne dla mieszkańców. Prezydent zapowiedział też korektę przepisów Strefy Czystego Transportu, chociaż nie wiadomo dokładnie, na czym ma ona polegać.
"Zaproponuję rozwiązanie, które pozwoli dalej dbać o zdrowie mieszkańców i powietrze w Krakowie, ale także będzie wyjściem naprzeciw zgłoszonym uwagom" - ogłosił w połowie lutego Miszalski.
Pasażerowie też się doczekali
Teraz przyszła kolej na zapowiadaną na marzec podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej. Po jej ogłoszeniu wiele osób zwracało uwagę, że nowe ceny umieszczają Kraków w polskiej czołówce, jeśli chodzi o koszt korzystania z autobusów i tramwajów.
Czytaj też: Dłuższe płatne parkowanie, ceny biletów komunikacji miejskiej w górę
Prezydent wyjaśnił, że rozważał przesunięcie podwyżki na jesień tego roku, tłumacząc to zakończeniem remontów i wdrożeniem nowego modelu połączeń. Ostatecznie ceny zmienią się tak jak zapowiadano, od 1 marca - ale mniej drastycznie, przynajmniej dla stałych użytkowników krakowskiej komunikacji miejskiej.
"Zależy nam przede wszystkim na osobach regularnie korzystających z publicznych środków transportu. Dlatego w swoim zarządzeniu zaproponuję bilet miesięczny dla mieszkańców za 99 zł zamiast proponowanych 109 zł. Podobne zmiany wprowadzę także w przypadku innych biletów okresowych. Od marca w życie wejdą natomiast podwyżki dotyczące biletów jednorazowych i turystycznych" - czytamy we wpisie. Komentujący zwracają uwagę, że sposób podania nowej ceny może wprowadzać w błąd i sugerować, że bilet będzie tańszy niż obecnie. W rzeczywistości cena zostanie podniesiona o dziewięć zamiast 19 złotych.
Referendum
Od 27 stycznia w Krakowie trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum odwoławcze Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Polityka transportowa - wydłużenie godzin pobierania opłat za postój w strefie płatnego parkowania, wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele, podwyżka cen biletów i strefa czystego transportu (SCT) - jest wśród tematów, które nie podobają się części przeciwników Miszalskiego. Inicjatorzy referendum wytykają prezydentowi także m.in. zadłużenie miasta i niegodne sprawowanie urzędu.
Miszalski na konferencji prasowej w styczniu odpierając zarzuty przeciwników mówił m.in. o rosnących dochodach miasta, inwestycjach "blisko mieszkańców" oraz działaniach na rzecz poprawy jakości życia w Krakowie, w tym poprawienia jakości usług transportowych. Prezydent miasta wyraził też przekonanie, że mieszkańcy Krakowa mądrze podejdą do inicjatywy referendalnej.
Aby referendum mogło się odbyć, komitet obywatelski, który złoży w Krajowym Biurze Wyborczym wniosek o referendum, w ciągu 60 dni musi zebrać pod tym wnioskiem podpisy minimum 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. W przypadku Krakowa oznacza to, że pod wnioskiem musi się podpisać 58 355 osób. Z kolei aby referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta, czyli 158 555 osób. O wyniku referendum decyduje większość głosów "za" lub "przeciw" odwołaniu Miszalskiego z funkcji.
Autorka/Autor: Anna Winiarska
Źródło: tvn24.pl / PAP
Źródło zdjęcia głównego: Art Service/PAP