Anonimowe konta i wulgaryzmy. Chcą, by skazany za stalkowanie piłkarek wrócił do aresztu

Zawodniczki Czarnych Sosnowiec
Aleksander K. został skazany za stalkowanie piłkarek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Czarni Sosnowiec
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Aleksander K. został nieprawomocnie skazany za stalkowanie dziewięciu osób na blisko cztery lata więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, odwołał się od wyroku i jest na wolności. Za kilka dni sąd zdecyduje, czy trafi do aresztu.

30 lipca sąd zdecyduje o tym, czy Aleksander K. ponownie trafi do aresztu. 32-letni mężczyzna został w kwietniu tego roku skazany nieprawomocnym wyrokiem za stalking na kilku osobach. Jak przekazał nam Łukasz Konieczny, wiceprezes sądu Rejonowego w Tychach, Aleksander K. i jego obrońca odwołali się od wyroku i czekają na apelację.

Wniosek o areszt tymczasowy złożył pełnomocnik ośmiu pokrzywdzonych osób - głównie zawodniczek klubu Czarni Sosnowiec. To klub, który gra w żeńskiej Ekstraklasie.

- Już po wyroku z kwietnia zaczęły się pojawiać komentarze pod wpisami pokrzywdzonych dziewczyn. Były w treści podobne do wpisów wcześniej opublikowanych przez Aleksandra K. To były między innymi wulgaryzmy odnoszące się do płci żeńskiej. Dotyczyły dziewczyn pokrzywdzonych w tym postępowaniu - przekazał nam adwokat Marek Bańczyk, tłumacząc, dlaczego złożył wniosek.

Komentarze pochodziły z anonimowych kont.

Zawodniczki Czarnych Sosnowiec
Zawodniczki Czarnych Sosnowiec
Źródło zdjęcia: Czarni Sosnowiec

Nie może się zbliżać

Złożenie wniosku przez pełnomocnika potwierdził wiceprezes Sądu Rejonowego w Tychach, Łukasz Konieczny. Wskazał, że według pełnomocnika obecne środki zapobiegawcze są niewystarczające i należałoby tymczasowo aresztować Aleksandra K. Potwierdził także, że Aleksandra K. obowiązuje zakaz jakiegokolwiek kontaktu z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich na odległość co najmniej 50 metrów.

Co istotne, Aleksander K. w pewnym okresie trwania procesu już przebywał w areszcie tymczasowym - przez około dwa lata.

Niemal cztery lata za stalking

Aleksander K. w nieprawomocnym wyroku z kwietnia 2026 roku został skazany na trzy lata i 10 miesięcy więzienia. To bardzo wysoki wyrok, jak na stalking. Wiceprezes tyskiego sądu poinformował, że na wysoką karę miało wpływ kilka czynników - przede wszystkim wysoki stopień zawinienia oskarżonego oraz wysoki stopień szkodliwości zarzucanych mu czynów.

- Na wysoki stopień szkodliwości tych czynów miał wpływ przede wszystkim czasookres, w jakim doszło do przestępstw, wielość pokrzywdzonych (mamy do czynienia z dziewięcioma osobami pokrzywdzonymi w tej sprawie), a także sposób działania samego oskarżonego. Na stopień zawinienia i częściowo stopień społecznej szkodliwości wpływ miała również wcześniejsza karalność oskarżonego za podobne przestępstwo i przypisanie mu tych czynów w warunkach recydywy - powiedział TVN24 sędzia Łukasz Konieczny.

Przekazał nam również, że w toku postępowania karnego Aleksander K. nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów i kwestionował swoją odpowiedzialność.

- Ta linia obrony jakby w ogóle nie wskazywała, że żałował, bo po prostu się do tych czynów nie przyznaje - dodał wiceprezes sądu.

Aleksander K. był już skazany

Mężczyzny nic nie nauczył pobyt przez niemal dwa lata w areszcie. W 2019 roku reporterzy "Uwagi" TVN opowiadali o jego zachowaniu. Mężczyzna studiował dziennikarstwo i został za swoje zachowanie i nękanie studentek wydalony z uczelni. Wtedy jeszcze miał inne nazwisko, zaczynające się od litery P. W tym samym roku wraz ze swoją matką usłyszał zarzuty, a w 2022 roku został skazany przez sąd na 1,5 roku więzienia.

Nękane przez mężczyznę dziewczyny pokazały w 2019 roku reporterce "Uwagi" TVN komentarze, które według nich Aleksander K. miał im wysyłać.

"Dziewczynom nie chodzi o wyrok"

- Tak naprawdę nam nie chodzi o wyrok: jego wysokość i tak dalej, tylko chodzi o to, żeby można było skutecznie przy pomocy państwa zadziałać, żeby przerwać ten proceder po prostu. Czy to będą trzy lata, cztery, czy dwa. Tak naprawdę chodzi o to, żeby w jakiś sposób wpłynąć na tego człowieka, wzbudzić jakąś refleksję u niego, żeby po prostu zaniechał tych działań - powiedział nam pan Sebastian Hałatek, ojciec jednej z pokrzywdzonych zawodniczek Czarnych Sosnowiec i sam poszkodowany w sprawie.

Pierwszy raz, kiedy doszło do nękania jego córki, miał miejsce ponad cztery lata temu. Jak opowiedział naszemu reporterowi Jerzemu Korczyńskiemu, jego córka potrafiła mieć nawet 80 powiadomień na telefonie po włączeniu go rano.

"Obraźliwe i znieważające komentarze"

Jak czytamy w wyroku z 28 kwietnia 2026 roku, większość przypadków nękania przez Aleksandra K. miała miejsce w 2022 roku i na samym początku 2023 roku. W przypadku jednej osoby mowa także o czynach z 2018, 2021 oraz 2022 roku.

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że zachowanie Aleksandra K. u pokrzywdzonych osób wzbudziło uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, bądź poniżenia lub udręczenia. Sędzia wielokrotnie wspominał o umieszczaniu "obraźliwych i znieważających komentarzy". Wskazywał także, że nękanie było "uporczywe".

Aleksander K. miał też podszywać się pod pięć pokrzywdzonych osób. Ponadto według sądu groził jednej kobiecie "naruszeniem czynności narządu ciała" w wysłanej komunikatorem wiadomości. Pomówił ją także o pedofilię.

Trwa jeszcze jedno postępowanie

- W czasie sprawy zbadano, czy mężczyzna jest poczytalny. Biegły stwierdził, że może odpowiadać w postępowaniu karnym i jest w pełni poczytalny - powiedział nam pełnomocnik pokrzywdzonych Marek Bańczyk.

Zastępczyni prokuratora rejonowego w Tychach, Sylwia Rosik-Kaczmarczyk przekazała nam, że obecnie w toku jest jeszcze jedna sprawa przeciwko Aleksandrowi K. dotycząca stalkingu. Prokuratura czeka na opinię biegłego, który wypowie się na temat poczytalności mężczyzny.

Jeśli posiadasz ważne informacje lub znasz ciekawą historię, napisz do autora na: mateusz.czajka@wbd.com

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: