Cicha śmierć w mieszkaniu. Do dziś nie wiadomo, dlaczego trzy osoby nie żyją

Policja (zdjęcie ilustracyjne)
Ania zaginęła 28 lat temu po szkolnej zabawie. Rodzina dziewczynki mówi o nowym tropie w sprawie
Źródło wideo: Marta Balukiewicz | Fakty po południu
Źródło zdj. gł.: tomeqs/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zaniepokojona mieszkanka jednego z bloków w Siemianowicach Śląskich zadzwoniła na policję, ponieważ od dłuższego czasu nie widziała sąsiadów - starszego małżeństwa ani opiekującego się nimi syna. Gdy policjanci wraz ze strażakami weszli do środka, znaleźli trzy ciała. Do dziś nie wiadomo, dlaczego cała trójka zmarła.

Do makabrycznego odkrycia doszło w jednym z bloków przy ul. Zgrzebnioka w Siemianowicach Śląskich 25 lutego tego roku. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki rodziny.

"Służby zawiadomione zostały przez sąsiadkę zaniepokojoną tym, że od dłuższego czasu nie widziała żadnej z tych osób" - informował w komunikacie z lutego prokurator Aleksander Duda, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Do środka weszli policjanci oraz strażacy. Znaleźli trzy ciała: małżeństwa w podeszłym wieku - 90-latka i 94-latki - oraz ich 66-letniego syna. Nic na pierwszy rzut oka nie wskazywało na to, aby ktoś zaatakował rodzinę. Zlecono sekcję, żeby wyjaśnić sprawę. Zajęła się nią Prokuratura Rejonowa w Siemianowicach Śląskich.

- Ciała znaleziono najprawdopodobniej kilkanaście dni po śmierci - powiedziała nam prokurator rejonowa w Siemianowicach Śląskich Beata Cedzyńska.

Badania nie dały jednoznacznej odpowiedzi

Prokuratura Rejonowa zleciła po trzy opinie w stosunku do każdej osoby: histopatologiczną, toksykologiczną i z sekcji zwłok. Jako pierwszy poinformował o nich "Dziennik Zachodni". Wyniki badań, które są w posiadaniu prokuratury, nie dały jednoznacznej odpowiedzi, co się stało w mieszkaniu. Wiadomo jednak, co udało się wykluczyć.

- Badania wykluczają samobójstwo rozszerzone i urazy, które mogłyby sugerować, że do śmierci doszło przy udziale osób trzecich albo spowodowanych przez innego członka rodziny - przekazała prokurator Beata Cedzyńska.

Syn umarł, a seniorzy zostali sami?

Wykluczono także zatrucie czadem oraz przedawkowanie leków. Te ostatnie znajdowały się w organizmach członków rodziny, jednak ich stężenie nie przekraczało norm - prawdopodobnie były one stale zażywane przez zmarłe osoby.

- W wynikach badań pojawia się sugestia dotycząca choroby syna. Możliwe, że to ona doprowadziła do jego zgonu. Ewentualną konsekwencją mogłaby być śmierć jego rodziców, którzy nie potrafili o siebie zadbać - dodała prokurator rejonowa z Siemianowic Śląskich.

Zaznaczyła jednak, że jest to tylko interpretacja i hipoteza prokuratury. Badania nie odpowiedziały na pytanie, czy zgon syna nastąpił jeszcze przed śmiercią rodziców. Wyjaśnienie sprawy utrudnia fakt, że małżeństwo i ich syn od pewnego czasu nie utrzymywali stosunków z resztą rodziny. Trudnością dla biegłych był też stan rozkładu zwłok.

- Do śmierci tych trzech osób nie doszło w wyniku przestępczego działania osób trzecich. Postępowanie będzie umorzone w bieżącym miesiącu - powiedziała nam prokurator.

Źródło: Google Maps
Źródło: tvn24.pl, Dziennik Zachodni
Czytaj także: