Tylko w TVN24 GO

Schodzimy do piekła

20 maja minął miesiąc od katastrofy w KWK Pniówek. Wybuch metanu odciął drogę ucieczki 3 górnikom. Na ratunek ruszył zastęp ratowników. Gdy wracali, doszło do kolejnego wybuchu. Atmosfera pod ziemią uniemożliwiała wpuszczenie kolejnych zastępów. Pod ziemią zostało 7 osób. Akcja ratownicza trwała kilka dni. Dramatyczną walkę z czasem i wysiłek ratowników przerwała fala kolejnych wybuchów. Ranni trafili do szpitali, a sztab akcji nie miał innego wyjścia jak otamować ten rejon kopalni a wraz z nim zaginionych.

 

Żona ratownika z kopalni Pniówek, który od miesiąca uznany jest za zaginionego: dyrektor powiedział nam, żebyśmy sobie telewizję włączyły

 

Po miesiącu z żonami ratowników rozmawiała Małgorzata Marczok. W niezwykle przejmujących i wzruszających rozmowach kobiety opowiedziały o pierwszych chwilach, gdy dowiedziały się o katastrofie, a także szokujących słowach, jakie padły z ust kierownictwa kopalni. - W sumie go nie pochowałam, wszystkie rzeczy są nadal, to jest straszne, to jest okropne. Otwierasz szafkę w łazience, jego rzeczy. W kuchni ulubiony kubek. Wychodzisz na balkon, coś tam stoi od niego. No po prostu nie da się od tego uciec. Wolałabym iść na cmentarz, postawić znicz, kwiaty. Iść tam z dziećmi. Gdzie ja mam iść z dziećmi pożegnać tatę? Na kopalnię? Mam im pokazywać, gdzie pracował? I gdzie w sumie jest?! - mówi Pani Karina, żona wciąż zaginionego ratownika górniczego.
 
 
O tym, kim są ratownicy górniczy, co czują, gdy zjeżdżają do akcji i jak radzą sobie z tym ich rodziny, opowiada reportaż Małgorzaty Marczok "Schodzimy do piekła". - Ja tego nigdy nie zapomnę. Jak mi ktoś powie, że zapomina o takich rzeczach, to jest nieprawda. To siedzi w tyle głowy bez przerwy. Ja pamiętam każdą twarz, a było ich sporo. Każdą twarz, do dzisiaj.(...) - mówi Jan Gaura, emerytowany ratownik górniczy, jeden z bohaterów reportażu. 
24.05.2022
Długość: 26 min
Data premiery: 2022