Świadczenia socjalne jednakowe w całej UE? "Polska zbankrutuje"

Z kraju

Kaźmierczak: Polska zbankrutujeTVN24 BiS
wideo 2/2

Nie możemy sobie pozwolić na jednolite świadczenie socjalne w całej UE, chociaż nie wiem, jakbyśmy chcieli. Bo Polska po prostu zbankrutuje - mówił w programie "Bilans" Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Zdaniem Piotra Ostrowskiego, dyrektora ds. międzynarodowych OPZZ, Polska nie może cały czas osiągać przewagi konkurencyjnej niskimi płacami i niskimi kosztami.

W kwietniu Komisja Europejska zaprezentowała Europejski Filar Praw Socjalnych. Obejmuje on 20 głównych zasad i praw, na których mają opierać się sprawiedliwe i sprawnie funkcjonujące rynki pracy i systemy opieki społecznej. Koncepcja filaru powstała z myślą o strefie euro, lecz ma zastosowanie do wszystkich państw członkowskich UE.

Przewiduje on m.in. wprowadzenie jednolitego unijnego prawa w zakresie "bezpiecznego i elastycznego zatrudnienia, sprawiedliwych wynagrodzeń i adekwatnej płacy minimalnej, według wytycznych UE. Ma to zapobiec nierównościom płacowym i dumpingowi socjalnemu.

Innym pomysłem jest objęcie ochroną socjalną wszystkich pracowników niezależnie od ich statusu. Bezrobotni oraz osoby nie posiadające środków do życia mają otrzymać "minimalne wsparcie zapewniające im życie w godności". Zabezpieczenie emerytalne mają otrzymać, zgodnie z planami KE, wszyscy zatrudnieni - pracujący na umowach o pracę lub samozatrudnieni. Każdy obywatel UE ma mieć ponadto prawo do dobrej opieki zdrowotnej.

Pod koniec października związki zawodowe krajów Grupy Wyszehradzkiej poparły przyjęcie Europejskiego Filaru Praw Socjalnych oraz dyrektywy o pracownikach delegowanych. Ma on zostać przyjęty na szczycie w połowie listopada w Goeteborgu.

"Polska zbankrutuje"

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zwrócił uwagę, że Polska jest relatywnie biednym krajem w stosunku do Niemiec. - Mamy 55 procent PKB per capita Niemiec. Nie możemy sobie pozwolić na te świadczenia socjalne, chociaż nie wiem, jakbyśmy chcieli. Bo Polska po prostu zbankrutuje. Jedyną drogą do tego, żeby ludzie zarabiali więcej i mieli większe prawa socjalne, jest rozwój gospodarczy. Żadnej innej drogi nie ma - tłumaczył.

Dr Piotr Ostrowski, dyrektor ds. międzynarodowych OPZZ, podkreślał z kolei, że trudno jest mu zaakceptować sytuację, w której Polska będzie w dalszym ciągu osiągała przewagę konkurencyjną niskimi płacami i niskimi kosztami. - Te płace muszą rosnąć. Jeżeli nie będzie innego elementu konkurencyjności to będziemy w bardzo trudnej sytuacji - wyjaśniał. Według niego dobrym rozwiązaniem są układy zbiorowe. - One świetnie funkcjonują w Europie Zachodniej. Jest to mechanizm, który może powodować wzrost płac w określonych sektorach. Ale do tego potrzeba związków zawodowych i silnych organizacji pracodawców na poziomie branżowym - zaznaczył.

Polska w pułapce średniego rozwoju

Goście "Bilansu" rozmawiali również o pomyśle jednakowej płacy minimalnej w całej UE. Kaźmierczak nazwał go "szkodliwym absurdem, godzącym w polskie interesy". - To kolejny krok wymierzony przeciwko Polsce. Absurd ekonomiczny polega na tym, że niemożliwe jest stosowanie takich samych zasad w krajach o tak różnych poziomach rozwoju gospodarczego. Próba narzucenia nam warunków pracy, jakie są w Niemczech, to prosta droga do tego, abyśmy byli krajem trwale biednym i kolonią niemiecko-francuską - mówił. - Mamy 50 lat przerwy w ciągłości rozwoju, bo mieliśmy PRL. I możemy konkurować tym, czym możemy konkurować. Możemy mieć takie prawa socjalne i zarobki, jak miały kraje Europy Zachodniej, kiedy były biedne tak jak my - dodał. Ostrowski zauważył, że Polska ma problem z pułapką średniego rozwoju. Powtórzył, że nasze firmy nie mogą już dłużej konkurować poziomem wynagrodzeń. - Muszą być bardziej innowacyjne i stawiać na inne aspekty, które świadczą o ich przewadze konkurencyjnej. Polska nie może już dłużej konkurować płacami. Te rozwiązania, który teraz pojawiają się w ustach polityków unijnych, między innymi związane z rewizją dyrektywy o pracownikach delegowanych, idą w tym kierunku - powiedział. - Dla nas jest to kompletnie niezrozumiałe, że w sytuacji, w której polski pracownik jedzie do Niemiec czy jakiegokolwiek innego kraju unijnego i wykonuje tę samą pracę, którą wykonuje jego kolega na tym samym stanowisku, ma dostawać mniej pieniędzy, tylko dlatego, że jest obywatelem Polski. Dla nas jest to absolutnie niedopuszczalne - dodał.

Autor: tol//dap / Źródło: TVN24 BiS

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock