Sejm uchwalił w piątek ustawę ws. wdrożenia w Polsce unijnego programu wzmacniania obronności państw członkowskich. Program SAFE przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia – m.in. w postaci niskooprocentowanych pożyczek – przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego, zwłaszcza produkowanego w Europie. Polska jest największym beneficjentem tego programu pożyczkowego z zaakceptowanym dofinansowaniem na kwotę 43,7 mld euro. To ponad 180 mld zł.
Ustawę poparły kluby Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Polski 2050, a przeciwko były klub Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja.
Lepiej zadłużać się samemu?
Jednym z głównych zarzutów opozycji wobec nowej regulacji była kwestia umowy pożyczkowej na środki z SAFE z Komisją Europejską. Przekonywano, że te same środki Polska może pożyczać we własnym zakresie, emitując obligacje.
Szacuje się, że oprocentowanie pożyczki w ramach SAFE będzie na poziomie 3 proc. Tymczasem, jak napisał w mediach społecznościowych Piotr Nowak, były minister rozwoju i technologii oraz były wiceminister finansów, w styczniu Polska wyemitowała 5-letnie obligacje w euro po 2,96 proc. Dodał, że nawet długoterminowe kontrakty zbrojeniowe można finansować 5-letnimi obligacjami, korzystając z tzw. mechanizmu rolowania.
"Przez lata współtworzył Pan i realizował w MF [Ministerstwie Finansów - red.] strategię opartą o redukcję ryzyka refinansowania, wydłużenie średniej zapadalności [okres zadłużenia z obligacji - red.] i dywersyfikację źródeł. Czy dziś uznaje Pan te cele za błędne lub mniej ważne niż brak warunkowości UE? Mimo zagrożenia z Rosji?" - skomentował Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. "Porównywanie wprost rentowności na 5 lat z 45-letnimi to także szkolny błąd. Pan to wie. Wstyd" - dodał.
Przed głosowaniem nad całością ustawy dot. SAFE, minister Domański mówił, że program pozwoli zaoszczędzić od 36 do 60 mld zł w stosunku do samodzielnego zadłużania przez Polskę. Ale mowa tu o całym okresie finansowania i zapewne bez uwzględnienia utraty wartości pieniądza w tym czasie. W przypadku SAFE spłata ma być rozłożona na 45 lat, przy czym karencja wynosi 10 lat i do 2036 roku mamy spłacać tylko odsetki.
- Koszt finansowania w SAFE opiera się na warunkach zbliżonych do kosztu długu Unii Europejskiej, który jest istotnie niższy niż koszt finansowania Polski na rynku krajowym. Różnica ta, przy długim horyzoncie spłaty i odpowiedniej skali finansowania, może przekładać się na bardzo znaczące oszczędności w kosztach obsługi długu, choć ich dokładna wielkość zależy od parametrów emisji i harmonogramu spłat. W praktyce SAFE oferuje Polsce jedno z najtańszych dostępnych źródeł długoterminowego finansowania - wyjaśniał w rozmowie z Konkret24 profesor Paweł Wojciechowski, ekonomista i były minister finansów.
"Okolice 3 procent z długim terminem zapadalności to jest (!) nisko w relacji choćby do finansowania krajowego czy obecnych możliwości finansowania w dolarze/euro" - napisali w mediach społecznościowych także analitycy mBanku.
Wskazali również, że "interesującą możliwością jest też 'debt swap', czyli zamiana dotychczasowych zobowiązań wyżej oprocentowanych na niżej oprocentowane przy wykorzystaniu finansowania z SAFE".
Nie będzie dodatkowych pieniędzy na wojsko?
Z tym wiąże się inny zarzut podnoszony wobec SAFE. Politycy PiS wskazują, że nie ma mowy o nowych pieniądzach na zbrojenia, ponieważ łączny budżet obecnie działającego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i nowego (powstałego na podstawie uchwalonej w piątek ustawy) Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE będzie taki sam, jaki pierwotnie był w przypadku samego FWSZ.
Faktycznie tak wynika z przyjętych przepisów.
W roku 2026 planowane łączne wydatki Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz FIZB będą zgodne z kwotą wydatków Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zaplanowaną w planie finansowym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na rok 2026.Art. 23 ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE.
Tyle, że koszt finansowania już ponoszonych wydatków zbrojeniowych ma być niższy za sprawą zastąpienia części zadłużenia w ramach FWSZ nowym funduszem, w ramach SAFE - na co wskazali analitycy mBanku. Po drugie, jak stwierdził cytowany niedawno przez Wirtualną Polskę rozmówca z rządu, "tylko w 2026 roku tak robimy, że wydatki obu funduszy mają się zmieścić w rocznym planie jednego z nich".
Warto tu wskazać, że jeszcze cztery lata temu emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego na potrzeby Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych obligacje - sześcio i dziesięcioletnie - miały oprocentowanie stałe na poziomie 8,25 proc. w skali roku.
Wykluczone USA? Likwidacja FWSZ?
Wśród podnoszonych wobec SAFE zarzutów jest także wykluczenie dostawców sprzętu z niektórych krajów, chodzi między innymi o USA czy Koreę.
Warunki SAFE nie wymagają, aby całość wydatków była realizowana w Europie. Jest więc możliwość zakupów części sprzętu w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie celem programu pożyczkowego SAFE jest nie tylko wzmocnienie europejskich zdolności obronnych, ale też europejskiego przemysłu. Dlatego wprowadzono wymóg, by 65 proc. produktów zamawianych w ramach programu pochodziło z Europy.
Ponadto według deklaracji rządu nawet 80 proc. pieniędzy z SAFE ma zostać wydanych w Polsce. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zwracał się do posłów opozycji w Sejmie mówiąc, że za czasów rządów poprzedników około 20 proc. środków z zamówień wojska ulokowanych było w polskim przemyśle. - Po dwóch latach jest prawie 40 proc. w polskim przemyśle zbrojeniowym - stwierdził.
Nie do końca wiadomo, jak rolę będzie w przyszłości pełnił "fundusz Błaszczaka" (od nazwiska byłego szefa MON), czyli utworzony w 2022 roku Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Obecnie jest on zadłużony na 80 mld zł. To przy jego wykorzystaniu zrobiliśmy wielkie zakupy w Korei czy USA. Mało prawdopodobna jest jego likwidacja - co sugeruje opozycja - ze względu na konieczność zmian ustawowych. Jednocześnie może on nadal pozwalać na finansowanie ewentualnych zamówień sprzętu z państw spoza UE.
Tajna lista projektów
W swoim wniosku o pieniądze z SAFE polskie MON zawarło listę łącznie 139 projektów, na których realizacje mają one zostać przeznaczone. Ich wykazu nie znamy, co krytykuje opozycja, a także prezydent RP. Karol Nawrocki ocenił, że ze strony rządu widać "euforię" po zgodzie organów UE na polski wniosek o pieniądze z SAFE, jednakże, jak stwierdził, "Polacy nie otrzymali jeszcze pełnej informacji o tym programie".
Zapowiedział m.in., że przed podpisaniem ustawy pozwalającej na wdrażanie tego programu będzie chciał zapoznać się z listą 139 projektów, które rząd chce sfinansować za pomocą SAFE. Ocenił ponadto, że powinna być ona jawna.
- Od początku mieliśmy taki zamiar. Dokument dzisiaj jest niejawny, bo takie są ustalenia z Komisją Europejską, ale jak przejdziemy procedury formalne, to sama lista zadań w oczywisty sposób będzie pokazana - powiedział wiceszef MON Cezary Tomczyk w TVN24.
Stwierdził też, że prezydenckie "Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ma pełną listę zadań z programu SAFE, podobnie tę listę mają polscy parlamentarzyści".
Z dotychczasowych wypowiedzi i doniesień wynika, że wykaz obejmować ma najważniejsze produkty polskiej zbrojeniówki, jak przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, wozy bojowe piechoty Borsuk czy armatohaubice Krab; w planach ma być także m.in. zakup tankowców powietrznych produkowanych przez europejski koncern Airbus.
Według naszych ustaleń 6 mld zł z SAFE mają dostać policja, Straż Graniczna i SOP.
Niemcy poza SAFE
Niektórzy polscy krytycy SAFE zwracają uwagę, że uczestnikiem programu nie będą Niemcy.
"Panie ambasadorze, skoro program SAFE jest taki wspaniały, to dlaczego Pana kraj nie zdecydował się z niego skorzystać?" - napisał na X rzecznik PiS Rafał Bochenek, kierując te słowa do ambasadora Niemiec w Polsce Miguela Bergera.
"Niemcy mają rating AAA, dzięki czemu mogą uzyskać tańsze finansowanie. Ponieważ jednak chcemy wspierać szybki rozwój zdolności obronnych w Europie, zgodziliśmy się – podczas polskiej prezydencji – wnieść wkład i współfinansować utworzenie SAFE" - odpowiedział w mediach społecznościowych ambasador.
"Mechanizm warunkowości"
Kolejnym elementem, który krytykuje opozycja, jest kwestia tzw. mechanizmu warunkowości. Zdaniem PiS unijny program może zostać w przyszłości wykorzystany jako element politycznego nacisku UE na Polskę - według polityków prawicy w ten sposób został już wykorzystany fundusz KPO i związane z nim tzw. kamienie milowe.
"To jest polityczny bat na naszą niepodległość" - napisał na X były minister rozwoju i technologii Piotr Nowak.
Pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła w piątek rano w RMF FM, że w przypadku programu SAFE "nie mamy mechanizmu warunkowości, czyli pieniądze za reformy". - Nic takiego tutaj nie ma. Tutaj mamy jedyną warunkowość, która wynika z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego o ochronie finansów Unii Europejskiej, która mówi o tym, że Komisja Europejska ma prawo sprawdzać, czy pieniądze unijne, które pochodzą przecież ze wspólnych środków, są wydawane zgodnie z prawem - zaznaczyła.
- Czyli mechanizmy ochrony, antykorupcyjne, udział Krajowej Administracji Skarbowej, polskiej administracji skarbowej, żeby kontrolowała wydatkowanie tych środków - zwracał uwagę w Sejmie Władysław Kosiniak-Kamysz.
Program SAFE i polska ustawa
By Polska na pewno mogła skorzystać z unijnego programu, przygotowana w MON ustawa musi wejść w życie do marca; planowane jest wówczas zawarcie umowy pożyczkowej na środki z SAFE z Komisją Europejską. Ustawa zakłada stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB), za pośrednictwem którego rząd będzie mógł korzystać z pieniędzy z SAFE.
Celem ustawy jest stworzenie "spójnych i jednoznacznych ram prawnych" dla zaciągnięcia przez Polskę pożyczki za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego, zarządzania środkami z pożyczki, finansowania projektów w ramach SAFE, a także terminowej spłaty pożyczek i ustanowienia odpowiednich mechanizmów kontrolnych.
Ustawa zakłada stworzenie FIZB, zarządzanego przez BGK. Wybór BGK jako instytucji obsługującej ten instrument wynika z jego statusu państwowego banku rozwoju, doświadczenia w obsłudze funduszy, instrumentów zwrotnych oraz współpracy z instytucjami Unii Europejskiej.
Pożyczone środki trafią do FIZB; będą z nich mogli korzystać szefowie tych resortów, które złożyły zaakceptowane przez Komisję Europejską projekty wydania środków.
Autorka/Autor: Jan Piotrowski, Daniel Pawluczuk
Źródło: TVN24+, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Tomasz Gzell