"Jak u Gierka". Była szefowa NBP o pomyśle prezydenta

Karol Nawrocki
Nawrocki po spotkaniu z Glapińskim o "polskim SAFE zero procent": podejmę decyzję najlepszą dla Polski
Była prezeska Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz wypowiedziała się na temat planu prezydenta Karola Nawrockiego i obecnego szefa NBP Adama Glapińskiego. Jej zdaniem tak zwany SAFE zero procent to "pomysł rodem z gospodarki centralnie planowanej".

Hanna Gronkiewicz-Waltz odniosła się do propozycji w mediach społecznościowych. W jej ocenie Narodowy Bank Polski nie może finansować wydatków budżetowych państwa.

"NBP jako bank centralny nie może bezpośrednio finansować krajowych budżetów, to sprzeczne z prawem. Odsyłam prezydenta do przepisów traktatowych. Po drugie wygenerowałoby to wzrost inflacji" - napisała.

"Oznacza to mniej pieniędzy w budżecie"

Była prezeska NBP zwróciła też uwagę na sytuację finansową samego banku centralnego. "Może by prezes Glapiński najpierw wytłumaczył, skąd w NBP już czwarty rok z rzędu takie straty. Chwalił się, jak jest cudownie, a za 2025 rok szacunki mówią o ok. 30 mld zł strat" - wskazała. Jak dodała, w praktyce oznacza to mniejsze wpływy dla państwa. "De facto oznacza to mniej pieniędzy w budżecie, ponieważ NBP przekazuje swoje zyski do budżetu państwa. Przypominam, że za rządów PiS przelewy z NBP zasiliły budżet kwotą przekraczającą w sumie ponad 40 mld zł" - napisała.

Prezes NBP Adam Glapiński o finansowaniu "polskiego SAFE zero procent"
Źródło: TVN24

"Pomysł rodem z gospodarki centralnie planowanej"

Gronkiewicz-Waltz porównała propozycję "SAFE zero procent" do tych z czasów PRL. "Ktoś Prezydentowi podpowiedział ten pomysł rodem z gospodarki centralnie planowanej. Jak u Gierka, życzę powodzenia. Gdzie są doradcy ekonomiczni prezydenta?! Gdzie odpowiedzialność?!" - napisała.

Gronkiewicz-Waltz była szefową NBP w latach 1992-2000, a od 2006 do 2018 roku sprawowała funkcję prezydenta Warszawy.

Prezydent o pomyśle "polskiego SAFE"

W środę prezydent Karol Nawrocki poinformował, że spotkał się z prezesem NBP Adamem Glapińskim, by omówić pomysł "polskiego SAFE zero procent". Jak przekonywał, rozwiązanie to miałoby zapewnić 185 miliardów złotych na bezpieczeństwo Polski bez konieczności zaciągania kredytów i płacenia odsetek.

Podczas konferencji prasowej prezydent powtórzył również swoje wątpliwości wobec programu SAFE. Wskazał między innymi, że miałby on być spłacany do 2070 roku.

Jego zdaniem program jest także niezgodny z artykułem 4 Traktatu o Unii Europejskiej, który - jak mówił - stanowi, że kwestie bezpieczeństwa należą do państw członkowskich, a nie do samej Unii Europejskiej.

Strata NBP, a oryginalny SAFE

W 2024 r. NBP miał stratę w wysokości ponad 13,3 mld zł. W 2023 r. strata NBP przekroczyła 20 mld zł. Zgodnie z prawem, jeśli bank centralny notuje zysk, ma obowiązek przekazać 95 proc. zysku do budżetu państwa. Jeśli NBP ma stratę, nie wpłaca nic do budżetu.

Polska jest największym beneficjentem unijnego programu pożyczek SAFE - może z niego pozyskać ok. 43,7 mld euro, czyli prawie 200 mld zł. Według deklaracji rządu, 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski. Chodzi o realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni. Prezydent ma czas na podjęcie decyzji ws. programu SAFE do 20 marca.

Ekonomiści o pomyśle prezydenta

Główny ekonomista Pracodawców RP Kamil Sobolewski opisał w mediach społecznościowych, jak miałyby działać oba programy SAFE - i ten unijny, i ten prezydenta i szefa NBP.

"KE bierze EUR z długu. Emituje obligacje. Te EUR rząd zamienia w NBP na PLN. NBP za te same EUR kupuje obligacje. Mogą być Niemiec, Szwecji a nawet te same obligacje KE, z których kasę dostał rząd. Obieg zamknięty" - napisał Sobolewski.

Dodał też: "Tak samo odsetki. NBP dostaje takie same jak rząd płaci. Netto rząd dostaje te PLN z wymiany walutowej. 185 mld zł. Tak samo jak w SAFE 0%. Tak samo NBP ściąga te 185 mld zł w operacjach otwartego rynku".

"Jedyna różnica to rezerwy walutowe. W 0% nie rosną. W SAFE rosną w NBP w zamian za wyższy dług rządu do spłaty za (kilka)dziesiąt lat. Te rezerwy w razie kryzysu to skarb. Ekstra rok przeżycia bez oglądania sie na pomoc z zewnątrz. Plus wizerunek kraju - Pudziana, zbyt silnego by go atakować" - podkreślił ekonomista.

Zdaniem ekonomisty Macieja Bukowskiego, prezesa WiseEuropa, "sprawa jest prosta".

"SAFE = dług na superwarunkach plus wzrost rezerw walutowych i brak spieniężenia rezerw które już mamy = dużo większa odporność w naprawdę złych czasach jeśli nadejdą" - napisał.

Dodał, że pomysły prezydenta Nawrockiego i prezesa NBP Glapińskiego oznaczają "wyprzedaż zaskórniaków na złe czasy by się dziś poczuć lepiej, ze nie zaciągamy długu, który będziemy spłacać przez pół wieku z ogromnego półwiecznego PKB".

"Bez sensu ta druga opcja" - zaznaczył Bukowski.

OGLĄDAJ: Tusk: liczę na szybki podpis prezydenta
10 1600 tusk-0010

Tusk: liczę na szybki podpis prezydenta

10 1600 tusk-0010
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Jan Sowa/kris

Zobacz także: