Elon Musk w sporze z OpenAI. Miliarder jako strażnik sztucznej inteligencji

Elon Musk
WEF 2026 Wypowiedź Elona Muska w Davos
Elon Musk w sądzie kreuje siebie jako strażnika bezpieczeństwa sztucznej inteligencji. Po drugiej stronie sporu - OpenAI, które jego zdaniem uległo logice zysku. Stawką procesu może być nie tylko reputacja najbogatszego człowieka świata, ale i kierunek rozwoju AI.

Elon Musk, pierwszy świadek w procesie, który sam wytoczył przeciwko Samowi Altmanowi, Gregowi Brockmanowi, OpenAI i Microsoftowi, przedstawił się jako jeden z głównych rzeczników bezpieczeństwa sztucznej inteligencji.

W jego ocenie jedynym sposobem, by zapobiec scenariuszowi, w którym AI "zabije nas wszystkich", jest odsunięcie jej od podmiotów nastawionych na zysk.

"Chciałem tylko ostrzec go przed AI"

Musk wrócił też do historii powstania OpenAI. Twierdził, że zdecydował się zaangażować w projekt po sporze z Larrym Page’em, który nazwał go "speciesist", czyli kimś, kto bardziej dba o ludzi niż o potencjalnie świadomą sztuczną inteligencję.

- Naprawdę chciałem tylko ostrzec go przed AI - mówił Musk, odnosząc się do spotkania z prezydentem Barackiem Obamą w 2015 roku.

Twierdził też, że rozmawiał o zagrożeniach "z każdym i wszędzie". - To zabija nastrój - miał usłyszeć od swojego brata.

Według Muska rozwój sztucznej inteligencji ogólnej (AGI) powinien być prowadzony przez podmioty "nieobciążone koniecznością generowania zwrotów finansowych".

Odmienny punkt widzenia OpenAI

Pełnomocnik OpenAI, William Savitt, przedstawił odmienny obraz. W jego ocenie Musk nie zawsze był przeciwny komercjalizacji AI - zwłaszcza wtedy, gdy sam mógł mieć nad nią kontrolę.

Savitt sugerował, że obawy Muska o bezpieczeństwo nasilały się, gdy inni zaczynali odgrywać kluczową rolę w rozwoju technologii. Podważył też jego wizerunek jako głównego strażnika zasad.

- Czy ktokolwiek poza panem twierdził, że pańskie spotkanie z prezydentem Obamą dotyczyło bezpieczeństwa AI? - pytał prawnik.

Spór o wiarygodność i konsekwencję

W trakcie procesu Musk przyznał, że jego własna firma xAI działa dla zysku. Nie rozwijał jednak tego wątku.

Savitt dopytywał też o konkretne zabezpieczenia stosowane przez OpenAI. Gdy padło pytanie o tzw. "safety card", Musk odpowiedział żartobliwie: safety card? Dlaczego miałaby to być karta?

To potoczne określenie dokumentu opisującego możliwości i ograniczenia modeli AI.

Kontrowersje wokół Groka, stawka procesu

W trakcie procesu nie poruszono jeszcze szerzej kwestii działania chatbota Grok, rozwijanego przez xAI. Narzędzie było krytykowane m.in. za publikowanie rasistowskich treści oraz generowanie treści o charakterze seksualnym z udziałem dzieci.

Savitt jedynie zasugerował problem, wskazując, że chatbot mógł być trenowany na rasistowskich i seksistowskich danych. Musk odpowiedział: to, że możesz przeczytać coś rasistowskiego lub seksistowskiego, nie oznacza, że sam staniesz się rasistą lub seksistą.

Rozstrzygnięcie sporu o motywacje Muska może mieć kluczowe znaczenie dla wyniku procesu. Po zakończeniu rozprawy Savitt określił go jako "niechętnego świadka".

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: