Koniec wadliwych aneksów? Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów

TSUE
Tusk o zaskarżeniu umowy z krajami Mercosur do TSUE
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Trybunał uderza w nieuczciwe praktyki banków. Zgodnie z czwartkowym wyrokiem, wadliwe aneksy należy traktować tak, jakby nigdy nie istniały. Sąd krajowy może przywrócić pierwotną umowę, co pozwoli na zachowanie równowagi między bankiem a klientem.

- TSUE nie podważył pierwotnej umowy, choć takie nadzieje miały polskie kancelarie prawne - komentuje prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w czwartek, że powrót do pierwotnych warunków umowy kredytu po unieważnieniu aneksu zawierającego nieuczciwe postanowienia jest dopuszczalny, o ile prowadzi do przywrócenia rzeczywistej równowagi praw i obowiązków stron oraz zapewnia skuteczną ochronę konsumenta.

Ryzyko przerzucane na konsumenta

Orzeczenie TSUE stanowiło odpowiedź na pytanie Sądu Okręgowego w Warszawie. Postępowanie przed krajowym sądem dotyczy kredytu hipotecznego zawartego w 2007 r., który pierwotnie został udzielony w złotych. Na mocy aneksu z 2008 r. kredyt został przewalutowany na franki szwajcarskie, co wiązało się m.in. ze zmianą zasad oprocentowania oraz wydłużeniem okresu spłaty.

W 2022 r. kredytobiorczyni zakwestionowała ważność postanowień aneksu, wskazując, że całość ryzyka kursowego została przerzucona na konsumenta. Domagała się ona uznania, że klauzule indeksacyjne jej nie wiążą, ewentualnie stwierdzenia nieważności całej umowy.

Sąd krajowy zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy unieważnienie aneksu ze względu na zawarte w nim nieuczciwe warunki powinno skutkować przywróceniem pierwotnych warunków umowy kredytu, które aneks zmienił.

Trybunał orzekł, że zgodnie z unijnym prawem nieuczciwe postanowienia należy co do zasady traktować tak, jakby nigdy nie istniały. Oznacza to konieczność przywrócenia sytuacji prawnej i faktycznej konsumenta sprzed ich zastosowania.

Trybunał ostrzega

TSUE zastrzegł jednak, że rozwiązanie to nie może prowadzić do pogorszenia sytuacji konsumenta ani osłabienia odstraszającego efektu dyrektywy wobec przedsiębiorców stosujących nieuczciwe klauzule.

Trybunał podkreślił, że ryzyko naruszenia ochrony konsumenta występuje w szczególności wtedy, gdy powrót do pierwotnej umowy przynosi korzyści przedsiębiorcy kosztem konsumenta lub prowadzi do negatywnych skutków dla tego ostatniego. W konsekwencji TSUE orzekł, że przywrócenie pierwotnych warunków umowy jest możliwe tylko pod warunkiem, że sąd krajowy upewni się, iż rozwiązanie to zapewnia rzeczywistą równowagę praw i obowiązków stron.

Mecenas Karolina Pilawska, która reprezentuje konsumentów w sporach z bankami oceniła, że wyrok ten odnosi się do modelu, który w praktyce rynkowej był przedstawiany jako korzystny dla kredytobiorców.

"W rzeczywistości prowadził jednak do przeniesienia konsumenta z kredytu złotowego na konstrukcję obarczoną ryzykiem kursowym. To sprawia, że mamy dziś do czynienia z grupą kredytobiorców, która została wprowadzona w ryzyko walutowe wtórnie i która w wielu przypadkach poniosła szczególnie dotkliwe konsekwencje" - stwierdziła Pilawska w komentarzu przesłanym PAP.

Zwróciła uwagę, że Trybunał dopuścił możliwość powrotu do pierwotnych warunków umowy, sprzed zawarcia aneksu. Zastrzegła, że jednocześnie wyraźnie zaznaczył, iż rozwiązanie to nie ma charakteru automatycznego. "Sąd krajowy ma obowiązek ocenić, czy takie przywrócenie rzeczywiście prowadzi do przywrócenia równowagi stron oraz zapewnia skuteczną ochronę konsumenta (...). Trybunał podkreślił również, że przyjęte rozwiązania nie mogą podważać skuteczności ochrony konsumenckiej ani niwelować odstraszającego celu dyrektywy" - stwierdziła Pilawska.

"Kluczowe znaczenie ma jednak to, że wyrok nie wyklucza możliwości dalszego kwestionowania całej umowy kredytu, również w jej pierwotnym brzmieniu. Oznacza to, że nawet w przypadku powrotu do kredytu złotowego sprzed aneksu, możliwe pozostaje badanie tej umowy pod kątem zgodności z prawem" - uważa mec. Pilawska.

Prezes ZBP komentuje

Prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek powiedział PAP, że kwestia rozstrzygana przez TSUE dotyczy pojedynczych przypadków, gdyż nie zawierano dużej liczby takich aneksów.

- TSUE nie podważył pierwotnej umowy, choć takie nadzieje miały polskie kancelarie prawne. Te nadzieje legły w gruzach, a wbrew oczekiwaniom pełnomocniczki kredytobiorcy wyrok nie okazał się przełomowy. Zgodnie z orzeczeniem, nieważność aneksu "nie zaraża" pierwotnej umowy, ona pozostaje w mocy - podkreślił.

Jak dodał, TSUE wskazał kilka okoliczności, które przez sąd krajowy powinny być badane przy podjęciu indywidualnej decyzji dotyczącej konkretnej umowy. - Trybunał generalnie opowiedział się za ważnością pierwotnych umów, ale podał pewne warunki, które sąd powinien brać pod uwagę przy ocenie każdej sytuacji indywidualnie - podkreślił.

- To rozsądny, wyważony wyrok. Jest też kontynuacją dość rozsądnego podejścia TSUE do kredytów walutowych w ostatnim czasie - podsumował Białek. Jego zdaniem TSUE dostrzega również, iż jego autorytet w ostatnim czasie jest nadużywany.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Zobacz także: