Branża lotnicza przed ogromnym wyzwaniem. "Globalny test wytrzymałości"

Ropa baryłka
Kryzys paliwowy. Problemy linii lotniczych
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Pixabay
Europa staje w obliczu poważnego kryzysu paliwowego w lotnictwie. Po wstrzymaniu dostaw z Bliskiego Wschodu linie lotnicze muszą konkurować o ograniczone zasoby, co analitycy określają jako "globalny test wytrzymałości" dla całej branży.

Zakłócenia w dostawach paliwa lotniczego, wywołane konfliktem USA-Iran i faktycznym zamknięciem cieśniny Ormuz, szybko przeradzają się w poważny problem logistyczny dla Europy.

Kontynent zużywa dziennie około 1,6 mln baryłek paliwa, z czego 1,1 mln pochodzi z produkcji krajowej. Brakujące 500 tys. baryłek było dotąd uzupełniane importem - w trzech czwartych z Bliskiego Wschodu.

- Choć możemy importować więcej - i robimy to - ze Stanów Zjednoczonych i Nigerii, musimy walczyć o każdy ładunek - podkreśla Benedict George z Argus.

- Musimy konkurować z Singapurem, Australią - a ceny po prostu rosną coraz wyżej - dodał.

Presja paliwowa na Europę

Przed wybuchem konfliktu przez cieśninę Ormuz transportowano dziennie około 360 tys. baryłek paliwa lotniczego, czyli około 20 proc. światowego handlu.

Obecnie kluczowym dostawcą dla Europy stają się Stany Zjednoczone. Eksport paliwa z USA osiągnął rekordowe poziomy - ponad 440 tys. baryłek dziennie na początku kwietnia.

Europa zwiększyła import z USA z 30–60 tys. baryłek dziennie do około 200 tys., jednak luka po dostawach z Bliskiego Wschodu nadal wynosi około 175 tys. baryłek dziennie.

Analitycy wskazują, że "Europa będzie musiała licytować wyżej, by utrzymać zapasy na lato".

Nierównomierna zależność od importu

W sześciu największych gospodarkach europejskich produkcja krajowa pokrywa średnio 63 proc. zapotrzebowania.

Różnice między państwami są jednak znaczące – Hiszpania eksportuje paliwo, podczas gdy Wielka Brytania importuje około 65 proc. swoich potrzeb.

Nawet kraje będące eksporterami, jak Holandia, odczuwają skutki rosnących cen.

Widmo kryzysu egzystencjalnego

Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła, że Europa może wyczerpać zapasy paliwa lotniczego w ciągu kilku tygodni. Analitycy podkreślają, że zabezpieczenia cenowe mogą nie wystarczyć w przypadku fizycznego braku surowca.

"To kluczowa różnica – płacenie więcej za energię jest do opanowania; brak energii jest egzystencjalny" – zaznaczono.

Linie lotnicze między kosztami a pasażerami

Na razie bezpośrednie niedobory nie są powszechne, jednak przewoźnicy stają przed trudnym wyborem: podnosić ceny czy ograniczać siatkę połączeń.

- Linie lotnicze w pewnym momencie uznają, że nie zapełnią samolotów, jeśli przerzucą koszty na pasażerów - ocenił George.

Lufthansa odwołała już około 20 tys. lotów, by ograniczyć zużycie paliwa, choć zapewnia o "w dużej mierze stabilnych dostawach" na lato.

Droższe bilety i możliwe odwołania lotów

Część przewoźników, jak Air France-KLM, podnosi ceny - nawet o 100 euro na trasach międzykontynentalnych. Inni, jak easyJet, deklarują brak dopłat do już sprzedanych biletów.

IAG wskazuje, że choć nie ma przerw w dostawach, "ceny paliwa gwałtownie wzrosły, a my nie jesteśmy odporni na ich wpływ".

Branża na granicy wydolności

Analitycy ostrzegają, że ewentualne odwołania lotów z powodu braku paliwa byłyby "znacznie bardziej destrukcyjne" niż same podwyżki cen.

Na razie część przewoźników, jak Wizz Air, nie przewiduje niedoborów, jednak eksperci wskazują na rosnące ryzyko w całym sektorze.

Europa wchodzi w lato z napiętą sytuacją paliwową, a dalszy rozwój wydarzeń zależy od konfliktu na Bliskim Wschodzie i dostępności globalnych dostaw.

Źródło: CNBC
Zobacz także: