- Na utratę wzroku nie da się zupełnie przygotować. Na początku oszukiwałem się, że jeszcze widzę. Dopiero, kiedy wszedłem w słup na ulicy, zacząłem poruszać się z białą laską - opowiada 30-letni Adrian Now, który nie widzi już od kilkunastu lat. Ma poczucie światła w lewym oku, rozpoznaje tylko błyski. Jak dodaje, akceptacja utraty wzroku przyszła mu łatwiej, ponieważ już przed nią przebywał w otoczeniu osób słabowidzących i niewidomych. Nie czuł się dzięki temu odludkiem.
Kiedy Adrian miał kilka miesięcy, babcia zauważyła, że jego prawe oko jest "jakieś dziwne", przede wszystkim - większe niż lewe. Rodzice zabrali go do lekarza. Wtedy okazało się, że chore jest nie tylko prawe, ale też lewe oko. Okulista po badaniach stwierdził u małego pacjenta jaskrę wtórną i kilka innych problemów okulistycznych. Już od ósmego miesiąca jego życia przeciwjaskrowe krople do oczu stały się częścią codzienności Adriana.
- Od kiedy pamiętam, nie widzę na prawe oko. Zawsze czułem się tak, jakbym go w ogóle nie miał. Jako dziecko widziałem jednak na lewe oko. Mogłem robić wszystko to, co moi rówieśnicy. Jeździłem na rowerze i czytałem z laptopa czcionkę "11" - mówi Adrian.
Jaskra odbiera wzrok
Adrian na co dzień nie czuł bólu związanego z jaskrą. Jednak kiedy miał 10 lat, ciśnienie w jego prawym oku bardzo wzrosło, powodując silny ból. - Lekarze powiedzieli, że gdybym zgłosił się do szpitala dwie godziny później, oko mogłoby samo wypłynąć. Prawidłowe ciśnienie w gałce ocznej nie powinno przekraczać 21 mm Hg. U mnie przekroczyło 80 - opowiada Adrian.
Okuliści zaproponowali mu usunięcie prawego oka. Był jeszcze dzieckiem, więc bał się operacji. On i jego rodzice dali się jednak przekonać. Jak wspomina, zawsze było ono duże, "brzydkie", o zmienionym kolorze, przez co nie miał problemu z jego utratą.