- Najczęstsze objawy alergii na zarodniki pleśni to katar, kichanie, swędzenie oczu, kaszel, świsty oraz zaostrzenie astmy lub innych chorób przewlekłych układu oddechowego.
- Alergia na pleśń jest czymś innym niż mykotoksykoza, czyli stan związany z działaniem toksycznych substancji wytwarzanych przez niektóre pleśnie. Dr hab. n. med. Katarzyna Napiórkowska-Baran wyjaśnia, czym są mykotoksyny i w jaki sposób nam szkodzą.
- Czy pleśń może powodować przewlekłe zespoły niespecyficznych objawów?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl i w "Wywiadzie medycznym" Joanny Kryńskiej.
Zuzanna Kuffel: Jakiś czas temu pleśń na siłowni w Warszawie wywołała spore oburzenie pracujących tam trenerów. Z perspektywy zdrowotnej - słusznie?
Dr hab. n. med. Katarzyna Napiórkowska-Baran: Sprawa tego, czy pleśń nam szkodzi, jest bardziej skomplikowana, niż się to przeważnie przedstawia. Po pierwsze, trzeba odróżnić alergię na zarodniki pleśni od zatrucia mykotoksynami.
Mykotoksynami, czyli…?
Toksycznymi związkami chemicznymi wytwarzanymi przez niektóre gatunki pleśni, czyli grzybów mikroskopowych. Nie są to same zarodniki pleśni ani "pleśń jako taka", ale substancje produkowane przez grzyby w określonych warunkach - takich jak wilgoć, odpowiednia temperatura i dostęp do składników odżywczych. Pamiętajmy jednak, że nie każda pleśń wytwarza mykotoksyny, nie każda ekspozycja na mykotoksyny oznacza chorobę oraz że nie każdy przewlekły objaw wynika z "zatrucia pleśnią". W medycynie opartej na faktach największe znaczenie kliniczne mają mykotoksyny w żywności.
To problem dużej skali?
Niestety, szacuje się, że aż 25 procent światowej produkcji roślinnej i 20 procent produkcji roślinnej w Unii Europejskiej może być zanieczyszczone mykotoksynami. Najczęściej znajdują się one w żywności roślinnej - w zbożach, kukurydzy, orzechach, przyprawach i kawie, a także w źle przechowywanych produktach spożywczych i w paszach dla zwierząt. Dlatego w krajach rozwiniętych żywność jest regularnie monitorowana, a dopuszczalne poziomy mykotoksyn są ściśle regulowane. W Polsce nadzór nad tym sprawuje Państwowa Inspekcja Sanitarna, która przeprowadza kontrole, a w przypadku przekroczenia norm wydaje ostrzeżenia i nakazuje wycofanie produktów.