Przez lata u pacjentek z rakiem piersi i zajętymi węzłami chłonnymi chemioterapia była niemal automatycznym elementem leczenia. Miała zmniejszyć ryzyko nawrotu, ale u części kobiet oznaczała obciążającą terapię bez pewnej korzyści.
Badanie OPTIMA, zaprezentowane podczas kongresu ASCO 2026 w Chicago, pokazuje, że wielu pacjentkom z wczesnym rakiem piersi i zajętymi węzłami chłonnymi można oszczędzić chemioterapii bez pogorszenia rokowań. Jedna z uczestniczek badania w rozmowie z dziennikiem "The Guardian" powiedziała, że wiadomość o możliwości rezygnacji z chemioterapii była dla niej "jak święta Bożego Narodzenia". Niemal dekadę po diagnozie jest w dobrej formie i prowadzi aktywne życie.
- Dostajemy mocne potwierdzenie kierunku, w którym leczenie raka piersi zmierza od kilkunastu lat i że przyszłość należy do medycyny precyzyjnej, a nie do podejścia "jedno leczenie dla wszystkich" - mówi Kamil Karpowicz, onkolog pracujący w Szwecji. I tłumaczy w rozmowie z TVN24+, dlaczego zajęte węzły chłonne nie zawsze muszą oznaczać agresywne leczenie oraz jaka dostępna diagnostyka guza może dziś zdecydować o rezygnacji z chemioterapii.
Chemia nie zawsze daje przewagę
- Moim zdaniem znaczenie tego doniesienia nie polega na odkryciu zupełnie nowych mechanizmów. To raczej rzetelne, naukowe potwierdzenie kierunku, w którym podążamy: odchodzenia od decyzji opartych wyłącznie na wielkości guza i liczbie zajętych węzłów chłonnych na rzecz głębokiej analizy biologii nowotworu - tłumaczy onkolog Kamil Karpowicz.
Badanie OPTIMA pokazuje, że testy wielogenowe mogą bezpiecznie ograniczyć stosowanie chemioterapii także u pacjentek wcześniej uznawanych za grupę podwyższonego ryzyka.Kamil Karpowicz, onkolog