"Proszę nie słuchać, co dostała sąsiadka". Ekspertki tłumaczą, co się zmieniło w leczeniu raka piersi

shutterstock_2792067069 (1)
Podstawowym badaniem przesiewowym w kierunku raka piersi jest mammografia
Źródło zdj. gł.: illustrissima/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Biopsja rozsiewa raka", "bez obciążeń rodzinnych jestem bezpieczna", "HER2-dodatni to wyrok". Te mity wciąż krążą, choć współczesna onkologia daje chorym znacznie więcej możliwości niż dekadę temu. Co naprawdę oznacza dziś diagnoza raka piersi?
Kluczowe fakty:
  • Brak zachorowań na raka piersi w rodzinie nie oznacza, że jesteśmy bezpieczne. Co jeszcze warto wiedzieć o diagnostyce?
  • HER2-dodatni rak piersi przez lata wiązał się ze złym rokowaniem. Jak zmieniło się jego leczenie?
  • Czy z chorobą przerzutową można żyć przez wiele lat?
  • Więcej artykułów na temat zdrowia znajdziesz tutaj. Polecamy także "Wywiad Medyczny" w TVN24+

W 2023 roku raka piersi rozpoznano u blisko 22 tysięcy Polek - wynika z danych Krajowego Rejestru Nowotworów. Za jednym rozpoznaniem kryją się jednak różne podtypy choroby i możliwości leczenia. Tymczasem wciąż krążą mity, które budzą lęk i mogą opóźniać diagnostykę.

Czy wszystko już powiedziano o raku piersi? Ekspertki uczestniczące we wtorkowej konferencji w ramach kampanii "Wylecz raka HER2+" (podtyp, w którym komórki nowotworowe mają nadmiar białka HER2 pobudzającego ich wzrost), przekonywały, że przed nami wciąż wiele wyzwań.

Rozmowę o raku piersi HER2-dodatnim poprowadziła dziennikarka TVN24 Joanna Kryńska
Rozmowę o raku piersi HER2-dodatnim poprowadziła dziennikarka TVN24 Joanna Kryńska
Źródło zdjęcia: Materiały prasowe

Z jakimi mitami lekarze wciąż spotykają się w gabinetach i dlaczego mogą być niebezpieczne?

Rak piersi bez obciążeń rodzinnych. "Mnie to nie dotyczy"

- U mnie w rodzinie nie było ani jednego przypadku raka - mówi tvn24.pl Marta, która najpierw wyczuła powiększone węzły chłonne, a następnie guzek w piersi. Choć regularnie wykonywała badania ultrasonograficzne (USG), diagnoza była dla niej szokiem. Dziś, po zakończonym leczeniu, uczestniczy w badaniu klinicznym eksperymentalnej szczepionki, która ma zmniejszać ryzyko nawrotu raka HER2-dodatniego. Nie wie jednak, czy otrzymuje badany preparat, czy placebo. - Cieszę się, że mimo wszystko uczestniczę, jestem dobrej myśli - mówi.

Brak zachorowań w rodzinie nie jest wśród pacjentek z rakiem piersi niczym wyjątkowym. Jak podkreśla dr n. med. Aleksandra Konieczna, onkolożka kliniczna i prezes Polskiego Towarzystwa Senologicznego, większość kobiet z tym rozpoznaniem nie ma rodzinnej historii choroby. Około pięciu, 10 procent zachorowań wiąże się z dziedzicznymi predyspozycjami genetycznymi.

- Bardzo często słyszę: jestem szczupła, karmiłam piersią, urodziłam dziecko, nie palę, nie piję. Dlaczego mnie to spotkało? - mówi lekarka. I podkreśla, że zdrowy styl życia może zmniejszać ryzyko zachorowania, ale nie daje całkowitej ochrony. Również brak krewnych z rozpoznanym nowotworem nie wyklucza choroby.

Biopsja raka piersi "rozsiewa raka", a mammografia jest niebezpieczna?

Strach przed biopsją może skłaniać kobiety do odkładania diagnostyki. Tymczasem badania nie wskazują, by pobranie tkanki z piersi istotnie zwiększało ryzyko przerzutów. - Biopsja nie rozsiewa raka. To niezbędne badanie, żeby uzyskać rozpoznanie histopatologiczne - podkreśla dr Konieczna.

Wynik pozwala określić podtyp nowotworu i dobrać leczenie. Jak przypomina onkolożka, nie ma też powodów, by unikać mammografii. Badanie wykorzystuje niewielką dawkę promieniowania rentgenowskiego i pozwala wykryć zmiany, zanim staną się wyczuwalne.

Dr Konieczna zwraca również uwagę, że guz zauważony nagle nie musiał powstać w ciągu kilku tygodni. Nowotwór może rozwijać się bezobjawowo, dlatego każdą niepokojącą zmianę należy wyjaśnić, nawet jeśli wcześniejsze badania były prawidłowe.

"HER2-dodatni to najgorsza diagnoza". Co się zmieniło w leczeniu?

Około 15-20 procent raków piersi to nowotwory HER2-dodatnie. Ich komórki mają nadmierną ilość białka HER2, które pobudza je do wzrostu. Dawniej wiązało się to ze szczególnie złym rokowaniem.

Dziś HER2 jest również celem terapii. - Potrafimy zablokować jego aktywność albo wykorzystać go do precyzyjnego skierowania leczenia prosto w komórki nowotworowe. Biologia tego nowotworu się nie zmieniła, ale bardzo zmieniły się nasze możliwości leczenia - wyjaśnia dr Konieczna.

Dobór terapii zależy od podtypu i zaawansowania raka. Dlatego w materiale z biopsji gruboigłowej ocenia się m.in. receptory hormonalne, HER2 i wskaźnik Ki-67, określający aktywność podziałów komórkowych. Niejednoznaczny wynik HER2 wymaga dodatkowego badania, np. metodą FISH (pozwala sprawdzić, czy w komórkach nowotworowych występuje zwiększona liczba kopii genu HER2).

- Proszę nie słuchać na korytarzu, co dostała sąsiadka. Sąsiadka dostała leczenie dla niej, dla jej konkretnego podtypu. Pani dostaje dla siebie leczenie - tłumaczy swoim pacjentkom onkolożka.

Magda zachorowała dziesięć lat temu. Guz wyczuła przypadkiem, gdy pięcioletnia córka mocniej przycisnęła ją łokciem w pierś. Jej leczenie rozpoczęło się od operacji, po której przeszła chemioterapię. - Miałam dużo pytań, ale nie miałam odpowiedzi, które pomogłyby mi się uspokoić. Nie wiedziałam, jak będzie wyglądało moje leczenie - wspomina w rozmowie z tvn24.pl.

Dziś u części pacjentek z HER2-dodatnim rakiem piersi terapię rozpoczyna się jeszcze przed operacją. - Leczenie przedoperacyjne pozwala nam nie tylko zmniejszyć nowotwór, ale też ocenić jego wrażliwość na zastosowaną terapię. Wynik badania materiału pooperacyjnego pomaga następnie dobrać leczenie uzupełniające - tłumaczy dr Konieczna.

Lekarze sprawdzają, czy uzyskano całkowitą odpowiedź patologiczną (pCR), czyli brak inwazyjnego raka w piersi i regionalnych węzłach chłonnych. Nawet wtedy konieczne jest leczenie pooperacyjne, a obecność choroby resztkowej może wymagać jego zmiany i intensyfikacji.

Cała terapia okołooperacyjna trwa często około roku. Dlatego, jak podkreśla onkolożka, ważne jest, by pacjentka od początku znała jej poszczególne etapy.

"Rak piersi w IV stadium to wyrok". Czy chorobę można kontrolować przez lata?

We wczesnym stadium raka piersi leczenie prowadzi się z zamiarem wyleczenia. Choroby przerzutowej zazwyczaj nie można wyleczyć, ale dzięki nowoczesnym terapiom anty-HER2 u części pacjentek udaje się kontrolować ją przez wiele lat.

- Mam pod opieką dwie pacjentki z chorobą rozsianą, które od dziesięciu lat otrzymują leczenie anty-HER2 i nie mają żadnych objawów. Najpierw chciały wychować dzieci, teraz chcą wychować wnuki - opowiada dr Konieczna.

Nie każda chora może jednak liczyć na tak długą kontrolę nowotworu. Leczenie przewlekłe oznacza też życie "od tomografii do tomografii", jak określa to onkolożka. Przed kolejnymi wynikami badań narasta napięcie, a wiadomość o stabilizacji przynosi ogromną ulgę.

- Cudownie, że leczymy, ale obalajmy też mit, że wszystko jest idealne. I że wszystko musi być dramatyczne - zauważa dr n. med. Mariola Kosowicz, psychoonkolożka kierująca Poradnią Psychoonkologii Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Ekspertka przypomina, że nawet skutecznie kontrolowana choroba wpływa na relacje, seksualność, pamięć czy możliwość pracy. Potrzeby pacjentek zmieniają się na kolejnych etapach leczenia, dlatego równie ważne jak dostęp do terapii jest odpowiednie wsparcie.

Chemioterapia a nudności i wymioty. "Nie wstanę z łóżka"

Nudności i wymioty nie są nieuchronnymi skutkami chemioterapii. Dzięki nowoczesnym lekom często można im zapobiec lub znacznie je ograniczyć. - Bardzo lubię, jak pacjentka przychodzi po pierwszej chemii i mówi: "A mnie się nic nie działo" - opowiada dr Konieczna.

Chemioterapia może jednak powodować zmęczenie, problemy z koncentracją i inne dolegliwości. Dr Kosowicz zwraca też uwagę na efekt nocebo, gdy lęk i negatywne oczekiwania nasilają objawy. Bywa, że pacjentka odczuwa nudności już w drodze na leczenie, zanim otrzyma leki.

Zmienia się również sposób podawania części terapii anty-HER2. Niektóre leki można podać podskórnie w kilka minut, zamiast stosować dłuższy wlew dożylny. - Krótsze podanie może oznaczać mniej czasu spędzonego w ośrodku i więcej czasu na pracę, rodzinę czy odpoczynek. To bardzo ważne, zwłaszcza gdy leczenie trwa długo - podkreśla dr Konieczna.

Rak piersi a stres. "To moja wina"

Po diagnozie wiele kobiet zastanawia się, czy zachorowały przez nadmiar pracy, trudne doświadczenia lub przewlekły stres. - To naprawdę wprowadza człowieka w poczucie winy - podkreśla dr Kosowicz. Tymczasem badania nie dostarczają przekonujących dowodów, że stres sam w sobie powoduje raka piersi. Nie ma więc podstaw, by obarczać pacjentkę odpowiedzialnością za rozwój nowotworu.

Psychoonkolożka podczas rozmów pyta chore, co przeczytały lub usłyszały o swojej chorobie i czego się obawiają. - Niech to będzie nawet największa głupota. Dla mnie to cenna informacja, bo możemy wspólnie sprawdzić, czy to prawda, czy fałsz - mówi.

Błędne przekonania mogą wpływać na decyzje dotyczące leczenia. Dlatego ważne jest, by pacjentka znała plan terapii i miała wsparcie zespołu specjalistów oraz koordynatora, jakie zapewniają centra leczenia raka piersi (Breast Cancer Units). - Kiedy jesteśmy w kryzysie, potrzebujemy odzyskać choć trochę poczucia bezpieczeństwa. Często daje nam je druga osoba - podkreśla dr Kosowicz.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: