Odporność buduje się przez kontakt z chorobą? Specjalista wyjaśnia

Odra jest wirusową chorobą zakaźną
Powrót groźnej choroby zakaźnej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: meteo
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów i, jak podkreśla specjalista, bardzo szkodliwych. Chodzi o przekonanie, że kontakt z chorobą zakaźną w naturalny sposób wzmacnia odporność organizmu. "To może prowadzić do ciężkich powikłań, a nawet śmierci" - ostrzega lekarz.

"Gdybyśmy zastosowali takie rozumowanie do treningu sportowego, oznaczałoby to, że najlepszym sposobem na wzmocnienie mięśni byłby udział w wypadku samochodowym" - tłumaczy prof. Ernest Kuchar, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Jako kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych od wielu lat przekonuje, że to szczepionki zapewniają najlepszą ochronę przed groźnymi zakażeniami.

Ciężka choroba zakaźna może doprowadzić do trwałych powikłań

Jak wyjaśnia lekarz cytowany w informacji prasowej, ciężka choroba zakaźna nie jest kontrolowanym treningiem. "To bardzo silny bodziec, który może doprowadzić do trwałych powikłań, hospitalizacji, a nawet śmierci. Cena, jaką organizm płaci za takie 'ćwiczenie', jest zbyt wysoka. Szczepienia pozwalają osiągnąć ten sam cel, ale bez konieczności przechodzenia pełnoobjawowej choroby. Dotyczy to również szczepień przeciwko tym chorobom, które wydają się dawno minione, a tymczasem nadal pozostają groźne" - mówi.

Przykładem może być odra. W Stanach Zjednoczonych liczba zachorowań na tę chorobę jest największa od 35 lat. - Odra jest bardzo niebezpieczna, potencjalnie śmiertelna, powoduje powikłania i należy do najbardziej zakaźnych chorób. Nie potrzebujemy bezpośredniego kontaktu z osobą chorującą. Wystarczy, że wsiądziemy do windy, którą jechała jakiś czas wcześniej - wskazała w zeszłym tygodniu w rozmowie z tvn24.pl dr Barbara Czech-Szczapa, epidemiolożka.

Inna "zapomniana" choroba, o której było głośno - także w Polsce - to krztusiec, zwany kokluszem lub kaszlem studniowym. - Ja jako pulmonolog, i to pulmonolog, który przepracował wiele lat, w zasadzie w ogóle kokluszu przez pierwszych 30 lat swojej pracy zawodowej nie widziałam - mówiła w kwietniu zeszłego roku reporterowi "Faktów" TVN dr Iwona Witkiewicz z Oddziału Gruźlicy i Chorób Płuc SPWSZ w Szczecinie. W 2024 r. zaobserwowano 32 430 przypadków tej choroby. - Wszyscy powinniśmy się doszczepiać, ku temu jest bardzo ważna w tej chwili przesłanka. Widzimy, że poziom wyszczepialności wśród dzieci radykalnie spada - zauważyła we wspomnianym materiale dr Joanna Joanna Jursa-Kulesza, epidemiolożka ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie. W kolejnym roku udało się już osiągnąć trzykrotny spadek zachorowań.

W najnowszym "Raporcie z działań Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zakresie zdrowia publicznego za rok 2025", przedstawionym 11 sierpnia br, odnotowano pierwszy od 25 lat przypadek błonicy gardła u sześcioletniego niezaszczepionego dziecka. To ciężka choroba zakaźna, wywoływana przez bakterię produkującą silną toksynę, która niszczy tkanki gardła.

Autorzy publikacji zaobserwowali też niepokojący wzrost zachorowań na WZW typu A, zwaną potocznie żółtaczką pokarmową lub chorobą "brudnych rąk", ponieważ najczęściej dochodzi do zakażenia drogą pokarmową przez skażoną żywność czy wodę. Ochronę przed obiema chorobami zapewniają właśnie szczepienia.

Jak szczepienia wzmacniają odporność?

Zdaniem prof. Ernesta Kuchara wzmacnianie odporności organizmu można porównać do treningu sportowego. - Mięśnie nie stają się silniejsze same z siebie, potrzebują treningu. Na tej samej zasadzie funkcjonuje układ odpornościowy. Różnica polega na rodzaju bodźca. Dla mięśni jest nim wysiłek fizyczny, dla odporności - kontakt z antygenami. Organizm uczy się je rozpoznawać i buduje pamięć immunologiczną, dzięki której przy kolejnym kontakcie z drobnoustrojem reaguje szybciej i skuteczniej - zaznacza przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Dzięki szczepieniom cały ten proces przebiega w warunkach pełnej kontroli, dlatego są one najlepszym treningiem dla wzmacniania odporności. "Wiemy, z jakim antygenem mamy do czynienia, kiedy go podajemy, i jakiej odpowiedzi oczekujemy" - dodaje. Specjalista dodaje, że znaczenie szczepień jest znacznie szersze, gdyż poza ochroną przed konkretną chorobą pozwalają one utrzymać organizm w dobrej kondycji. "Podobnie jak regularna aktywność fizyczna poprawia wydolność organizmu, tak systematyczne szczepienia utrzymują gotowość układu odpornościowego do skutecznej walki z zagrożeniami" - tłumaczy.

Te dwie grupy wymagają szczególnej ochrony

"Pamiętajmy też, że inaczej choruje się na tę samą chorobę, będąc w pełni sił i zdrowia, w wieku 20-40 lat, a znacznie ciężej, gdy ma się 60-70-80 i więcej lat i zwiększającą się liczbę chorób towarzyszących" - stwierdza prof. Kuchar.

Według specjalisty są dwie grupy wymagające szczególnej ochrony. Dotyczy to najmłodszych dzieci, których układ odpornościowy dopiero dojrzewa, oraz osób starszych, wśród których dochodzi do osłabienia funkcji immunologicznych towarzyszące starzeniu. Kolejną grupę stanowią pacjenci cierpiący na choroby przewlekłe. W ich przypadku zwykła infekcja może doprowadzić do ciężkich powikłań, zaostrzenia choroby podstawowej lub konieczności hospitalizacji. Dlatego profilaktyka zakażeń ma u nich szczególne znaczenie i nie powinna być odkładana na później. Współczesna medycyna daje nam możliwość przygotowania organizmu na spotkanie z groźnymi drobnoustrojami. "Warto z tej możliwości korzystać, bo dzięki temu chronimy nie tylko siebie, lecz także swoich bliskich i całe społeczeństwo" - przekonuje prof. Kuchar.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: