Nowe leki na alzheimera są już dostępne. Nie każdy pacjent może z nich skorzystać

proszki kobieta dłonie seniorka
Polski szpital leczy demencję nową metodą. "Jesteśmy jedynym ośrodkiem na świecie, który to robi"
Źródło wideo: Marek Nowicki/Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Po raz pierwszy pojawiły się terapie, które mogą spowolnić rozwój choroby Alzheimera. Warunek jest jeden: pacjent musi zostać odpowiednio wcześnie zdiagnozowany i zakwalifikowany do leczenia. Tymczasem wielu chorych trafia do neurologa za późno. - Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera - ocenia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Choroby neurologiczne należą dziś do najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych. Coraz dłuższe życie oznacza, że rośnie liczba osób zagrożonych udarem, otępieniem, chorobą Parkinsona, padaczką i innymi schorzeniami mózgu. Medycyna potrafi coraz więcej, jednak skuteczność nowych metod zależy nie tylko od samych leków. Równie ważne są szybkie rozpoznanie, dostęp do specjalistów i codzienne decyzje podejmowane na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów.

22 lipca przypada Światowy Dzień Mózgu. Zdaniem prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego (PTN) prof. Haliny Sienkiewicz-Jarosz powinien być okazją do zmiany sposobu myślenia o profilaktyce. - Chciałabym, abyśmy zaczęli traktować zdrowie mózgu tak samo poważnie jak zdrowie serca - podkreśla neurolog.

Nowe leki na alzheimera. Dla kogo?

Przez lata leczenie choroby Alzheimera opierało się przede wszystkim na łagodzeniu jej objawów. Obecnie pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby, a u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów mogą spowalniać jej postęp. - Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera - ocenia prof. Sienkiewicz-Jarosz.

Nowe leki nie są jednak przeznaczone dla wszystkich chorych. Mogą być stosowane u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera. Konieczne jest również potwierdzenie, że w mózgu pacjenta odkładają się patologiczne złogi beta-amyloidu. - Jeżeli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, nie ma możliwości zastosowania tych leków. Ponadto wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma więc bardzo istotne znaczenie - zauważa lekarka.

Tymczasem wielu pacjentów nadal otrzymuje rozpoznanie dopiero w momencie, gdy problemy z pamięcią i innymi funkcjami poznawczymi wyraźnie utrudniają codzienne życie. Wczesna diagnoza daje również czas na wprowadzenie działań niezwiązanych bezpośrednio z lekami: aktywności fizycznej, odpowiedniej diety, treningu funkcji poznawczych czy leczenia innych chorób, które mogą przyspieszać pogarszanie się sprawności mózgu.

Alzheimer z badania krwi? Znaczenie p-tau217

Potwierdzenie choroby Alzheimera nadal opiera się przede wszystkim na badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego albo specjalistycznym badaniu PET, czyli pozytonowej tomografii emisyjnej. Są one podstawą diagnostyki przed rozpoczęciem leczenia przeciwciałami antyamyloidowymi. Coraz większe znaczenie zyskują jednak biomarkery oznaczane we krwi, zwłaszcza fosforylowane białko tau p-tau217. - To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do zastosowania u większej liczby pacjentów - wyjaśnia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Jak podkreśla, biomarkery nie zastępują rozmowy z pacjentem, badania neurologicznego ani oceny funkcji poznawczych. Nie zaleca się też wykonywania ich przesiewowo u zdrowych osób bez problemów z pamięcią. Mogą natomiast pomóc ustalić przyczynę zaburzeń i przyspieszyć diagnostykę u pacjentów zgłaszających niepokojące objawy.

Pierwszym miejscem, w którym można je zauważyć, powinien być gabinet lekarza rodzinnego. - W ramach programu "Moje Zdrowie" u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych. Dzięki temu lekarz rodzinny ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki - mówi neurolog.

Polska nie jest gotowa na nowe terapie?

Zdaniem prof. Sienkiewicz-Jarosz samo pojawienie się nowych leków nie oznacza jeszcze, że pacjenci będą mogli z nich powszechnie korzystać. Konieczne jest przygotowanie całego systemu ochrony zdrowia. Jak zauważa, potrzebna jest jasno określona ścieżka: od zauważenia pierwszych objawów przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez konsultację specjalistyczną, aż po diagnostykę i leczenie w ośrodkach zajmujących się chorobami prowadzącymi do otępienia.

Problemem pozostają także braki kadrowe. W Polsce pracuje nieco ponad cztery tysiące neurologów, a około jedna trzecia z nich osiągnęła już wiek emerytalny. Rosnącej liczby pacjentów nie będą mogli objąć opieką wyłącznie lekarze.

Nowoczesna neurologia wymaga współpracy pielęgniarek neurologicznych, neuropsychologów, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i pracowników socjalnych. Niezbędne jest też zapewnienie przez Narodowy Fundusz Zdrowia środków na diagnostykę, leczenie i monitorowanie pacjentów.

Jak dbać o zdrowie mózgu?

Wiek i predyspozycje genetyczne należą do czynników, których nie można zmienić. Na wiele pozostałych zagrożeń można jednak wpływać. - Szczególne znaczenie ma kontrolowanie czynników ryzyka naczyniowego. Regularne pomiary ciśnienia tętniczego, kontrolowanie stężenia cholesterolu i glukozy, aktywność fizyczna i zdrowa dieta to podstawa. Właściwe leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości i zaburzeń lipidowych zmniejsza ryzyko nie tylko udaru mózgu, ale także zaburzeń poznawczych i otępienia - wymienia ekspertka.

Dlatego profilaktyka chorób mózgu w dużej części pokrywa się z profilaktyką chorób układu krążenia i nowotworów. Wspólne zalecenia obejmują regularną aktywność fizyczną, dietę bogatą w warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i ryby, odpowiednią ilość snu, niepalenie oraz ograniczenie alkoholu. - Należy odejść od myślenia o profilaktyce wyłącznie w kategoriach pojedynczych chorób. Profilaktyka nie powinna być dzielona na "profilaktykę mózgu", "profilaktykę serca" czy "profilaktykę raka" - podkreśla prezes elekt PTN.

Czy można opóźnić otępienie?

Znaczenie w profilaktyce mają nie tylko dieta i ruch. Mózg potrzebuje również aktywności intelektualnej oraz kontaktu z innymi ludźmi. Czytanie, uczenie się nowych umiejętności, rozwijanie zainteresowań, nauka języków i utrzymywanie relacji społecznych pomagają budować rezerwę poznawczą. Dzięki niej mózg może dłużej radzić sobie ze zmianami zachodzącymi wraz z wiekiem lub rozwojem choroby.

Według WHO ograniczenie modyfikowalnych czynników ryzyka może zapobiec pojawieniu się objawów albo je opóźnić nawet w około 45 proc. przypadków otępienia na świecie - szerzej pisaliśmy o tym tutaj.

Nie oznacza to, że wszystkim chorobom neurologicznym można zapobiec. W przypadku choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego czy części padaczek nadal nie ma swoistych metod profilaktyki. Zdrowy styl życia może jednak wspierać funkcjonowanie mózgu, pomagać dłużej zachować sprawność i zwiększać korzyści z leczenia.

Profilaktyka i szybka reakcja mogą uratować zdrowie

Polska przeznacza na profilaktykę 1,7 proc. budżetu zdrowotnego, przy średniej unijnej wynoszącej 4 proc. W przeliczeniu na mieszkańca to 22 euro wobec 202 euro, a liczba zgonów możliwych do uniknięcia jest u nas o ponad 60 proc. wyższa niż średnio w Unii Europejskiej - wskazuje prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz. Jak podkreśla, profilaktyka jest inwestycją w dłuższe życie w zdrowiu i samodzielność pacjentów.

Ekspertka mówi też, że równie ważna jest znajomość objawów. W przypadku udaru nagłe opadnięcie kącika ust, osłabienie ręki czy zaburzenia mowy wymagają natychmiastowego wezwania pogotowia. - Najskuteczniejsza terapia nie pomoże pacjentowi, który trafi do neurologa zbyt późno - zaznacza prof. Sienkiewicz-Jarosz.

Na świecie z chorobami otępiennymi żyje ponad 55 milionów ludzi. W Polsce to 600-700 tysięcy chorych, a prognozy mówią o 1,2 miliona pacjentów w 2038 roku - więcej o tym pisaliśmy tutaj.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: