Wstrzymane przyjęcia do programów lekowych. Szpital w Łodzi wyjaśnia

chory łóżko
Krupa: NFZ to urząd do dzielenia biedy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego (CSK UMED) w Łodzi zaprzecza, by wstrzymał przyjmowanie nowych pacjentów do programów lekowych, w tym onkologicznych. Placówka wydała oświadczenie po publikacji "Rzeczpospolitej", która opisała przypadki chorych kierowanych do innych ośrodków. Jak wyjaśnia tę sytuację?

Według dziennika przyczyną ograniczeń miało być przekroczenie limitu świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Szpital zapewnia jednak, że nadal kwalifikuje i przyjmuje pacjentów, z "zachowaniem kolejności wynikającej z list oczekujących oraz w ramach limitów określonych przez łódzki oddział NFZ".

"Rzeczpospolita": pacjentka miała czekać na leczenie do 2027 roku

"Rz" poinformowała w poniedziałek, że Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wstrzymał przyjęcia nowych pacjentów do programów lekowych, między innymi w onkologii. Do redakcji miały docierać sygnały, że osoby zgłaszające się do placówki były kierowane do łódzkiego oddziału NFZ, aby uzyskać informację, gdzie mogą rozpocząć leczenie.

Dziennik opisał między innymi przypadek pacjentki rozważanej do leczenia w programie lekowym dla chorych na raka piersi. Z pisma poradni onkologicznej, do którego dotarła gazeta, miało wynikać, że rozpoczęcie terapii nie jest obecnie możliwe z powodu braku możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń. Planowany termin leczenia wskazano na pierwszy kwartał 2027 roku, z zastrzeżeniem, że może on się zmienić, jeżeli wcześniej poprawią się warunki finansowania programu.

Według ustaleń "Rz" ograniczenia miały dotyczyć nie tylko onkologii. W związku z przekroczeniem limitu przyznanego przez NFZ szpital miał wstrzymać na ten rok przyjmowanie nowych pacjentów także do programów lekowych w gastroenterologii, między innymi dla osób z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego i chorobą Leśniowskiego-Crohna.

Na liście opisanej przez dziennik znalazły się również programy dotyczące astmy i atopowego zapalenia skóry, mukowiscydozy, migreny, nefropatii IgA, chorób nerek oraz zapalenia naczyń.

Adam Miller, lekarz i sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi, w rozmowie z "Rz" przekonywał, że inne placówki w regionie są przepełnione i mogą nie mieć możliwości przyjęcia dodatkowych pacjentów. Zwracał też uwagę, że CSK UMED jest największym szpitalem klinicznym w Łodzi i województwie, do którego chorzy powinni trafiać, gdy mniejsze ośrodki nie mogą zaproponować odpowiedniego leczenia. "Tymczasem wygląda na to, że droga przebiega w odwrotnym kierunku - nasz wiodący ośrodek uniwersytecki odsyła pacjentów do mniejszych placówek" - mówił.

CSK UMED: nie wstrzymaliśmy kwalifikacji ani przyjęć

Do publikacji odniosła się Monika Domarecka, dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. W przesłanym oświadczeniu podkreśliła, że informacje o wstrzymaniu przyjmowania pacjentów są nieprawdziwe.

"Szpital nieprzerwanie realizuje świadczenia w ramach programów lekowych, kwalifikując i przyjmując pacjentów zgodnie z obowiązującymi zasadami, z zachowaniem kolejności wynikającej z list oczekujących oraz w ramach limitów świadczeń finansowanych przez Łódzki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia" - napisała dyrektor.

Jak dodała, "priorytetem szpitala pozostaje zapewnienie pacjentom ciągłości leczenia oraz dostępu do świadczeń zgodnie z przepisami i warunkami finansowania określonymi przez publicznego płatnika". Placówka zaapelowała również, by informacje dotyczące jej działalności opierać na oficjalnych komunikatach szpitala.

Nie oznacza to jednak, że czas oczekiwania na włączenie do leczenia nie sięga przyszłego roku ani że opisywani przez dziennik pacjenci nie zostali odesłani do innej placówki, aby terapię otrzymać wcześniej. Do dyrekcji szpitala wysłaliśmy pytania, aby jasno doprecyzować te kwestie.

W odpowiedzi dyrekcja szpitala wskazała, że każdy pacjent jest informowany o tym, że może zapytać w oddziale wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia o inne placówki realizujące ten sam program lekowy, w których rozpoczęcie terapii może być możliwe w krótszym terminie.

"Jest to rozwiązanie funkcjonujące w systemie ochrony zdrowia od wielu lat, którego celem jest zapewnienie pacjentom możliwie najszybszego dostępu do terapii" - czytamy w odpowiedzi.

Jak wskazała w informacji przesłanej do naszej redakcji Anna Leder, rzeczniczka prasowa Łódzkiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, w ubiegły wtorek (14.07.), do oddziału zgłosiło się dwoje pacjentów, którzy poprosili o wskazanie miejsca, w którym mogą być zakwalifikowani do programów lekowych.

"Obu pacjentom wskazaliśmy miejsce, w którym mogą rozpocząć kwalifikację (...) - Szpital im. Kopernika w Łodzi oraz Szpital Bonifratrów w Łodzi" - czytamy.

Czy NFZ rozlicza się ze szpitalem bez opóźnień?

Rzeczniczka łódzkiego NFZ odniosła się też do kwestii rozliczeń ze szpitalem. Jak zaznaczyła, zobowiązania wynikające z umowy z CSK UMED są opłacane terminowo co miesiąc. W tym roku, w ramach zawartych umów w programach lekowych i chemioterapii, szpital otrzymał od płatnika publicznego już niemal 45 mln zł. Jak dodaje rzeczniczka, wartość leków w onkologicznych programach lekowych w tej placówce, zrealizowanych po przekroczeniu wartości kontraktu za I i II kwartał tego roku wynosi aktualnie 3 027 903 zł.

"Spodziewamy się dodatkowych pieniędzy z Centrali NFZ. Pozwoli nam to na uregulowanie świadczeń wykonanych ponad wartość umów w programach lekowych w placówkach w Łódzkiem" - poinformowała Anna Leder.

Rzeczniczka przypomniała, że programy lekowe są świadczeniem limitowanym. W przypadku takich świadczeń NFZ rozlicza się ze szpitalem do wysokości zawartej umowy, a w zależności od tego, jakimi środkami dysponuje, stara się też pokrywać te "ponadlimitowe". W pierwszej kolejności są jednak opłacane świadczenia nielimitowane.

"Za 2025 r. rozliczyliśmy z placówkami medycznymi w Łódzkiem nadwykonania w lekach (programy lekowe i chemioterapia) kwotą 61 228 068 zł. W tym roku Łódzki OW NFZ na leki w programach lekowych i w chemioterapii w placówkach w województwie łódzkim wydał już 484,43 mln zł" - wskazała Leder.

Programy lekowe i problem niedoszacowanych kontraktów

Programy lekowe umożliwiają pacjentom dostęp do refundowanych, często innowacyjnych i bardzo kosztownych terapii. Leczenie odbywa się według ściśle określonych kryteriów, a prowadzące je szpitale najpierw pokrywają koszty leków i opieki nad pacjentami, a następnie rozliczają świadczenia z Narodowym Funduszem Zdrowia.

W lutym tego roku w tvn24.pl opisywaliśmy szerzej problemy z finansowaniem programów lekowych w całym kraju. Z analizy Federacji Przedsiębiorców Polskich wynikało wówczas, że szpitale czekały na rozliczenie około dwóch miliardów złotych za świadczenia wykonane w 2025 roku. Placówki, chcąc utrzymać ciągłość leczenia, musiały tym samym przez wiele miesięcy finansować terapie z własnych środków.

Lekarze zwracali także uwagę, że w wielu przypadkach kontrakty na realizację programów lekowych w 2026 roku ustalone są poniżej rzeczywistych potrzeb. Jak tłumaczyli, liczba pacjentów objętych przewlekłym leczeniem nie maleje, a do programów kwalifikowane są kolejne osoby - więcej na ten temat piszemy tutaj.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: