Profesor Mieczysław Litwin, prezes Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego ocenia, że na podstawie dostępnych dla populacji pediatrycznej danych można uznać, że nadciśnienie tętnicze nie jest jeszcze zbyt dużym zagrożeniem zdrowotnym dla dzieci i młodzieży - dotyczy od 3 do 5 procent osób z tej grupy. Lekarz zaznacza jednak, że dane te nie są aktualne, więc mogą być niedoszacowane.
- Tymczasem coraz więcej nastolatków ma nadwagę i otyłość oraz choruje na cukrzycę, a to zwiększa ryzyko nadciśnienia tętniczego, które dla zdrowia, szczególnie tak młodego organizmu, może być katastrofalne - podkreśla ekspert.
Alarmujące dane z badania na ośmiolatkach
Najświeższe informacje na temat pomiarów ciśnienia tętniczego u dzieci pochodzą z ankiet zebranych przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, w ramach najnowszej rundy badania COSI (międzynarodowy projekt badawczy WHO Europe monitorowania otyłości wśród dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej). Dotyczą jednak nie całej populacji pediatrycznej, a jedynie jej wycinka - osób w wieku 7-9 lat.
Okazuje się, że nieprawidłowo wysokie ciśnienie tętnicze dotyczy już prawie co trzeciego polskiego ośmiolatka.
- Średnie ciśnienie skurczowe w populacji dzieci rośnie, systematycznie wzrasta też odsetek dzieci, u których występuje nieprawidłowo wysokie ciśnienie - mówiła w grudniu, podczas prezentacji wyników raportu z prof. Anna Fijałkowska, zastępca dyrektora ds. nauki w IMiD.
Dane zebrane przez IMiD w ramach projektu COSI pokazują, że średnie ciśnienie skurczowe u chłopców wzrosło w latach 2007-2023 z nieco ponad 102 mmHg do prawie 106 mmHg. Rozkurczowe - z 55 mmHg do prawie 60 mmHg. O ile w 2016 roku nieprawidłowo wysokie skurczowe ciśnienie krwi obserwowano u 20,8 procent ośmiolatków, to w 2022/2023 roku problem ten dotyczył już niemal 30 procent dzieci. Ryzyko rośnie, bo w grupie pediatrycznej coraz częściej notuje się nadwagę i otyłość.
Czy można uniknąć farmakoterapii?
- Pozytywna wiadomość jest taka, że na ciśnienie tętnicze bardzo korzystnie wpływa wysiłek fizyczny, który można połączyć na przykład z uprawieniem sportu. Pomocna jest też zmiana diety i ograniczenie spożycia soli. Mamy zatem dużą skuteczność tego, co nazywany leczeniem niefarmakologicznym. A sytuacja ta jest jeszcze o tyle korzystna, że w organizmie młodego człowieka nie ma jeszcze zmian wtórnych, których odpowiednim postępowaniem możemy uniknąć - mówi prof. Mieczysław Litwin.
Lekarz zaznacza też, że wyniki pomiarów ciśnienia u najmłodszych mogą być zafałszowane, z uwagi na tzw. nadciśnienie białego fartucha. Chodzi o sytuację, w której z powodu stresu ciśnienie krwi jest podwyższone w gabinecie lekarskim, lecz prawidłowe na przykład w warunkach domowych.
- Ryzyko takiej sytuacji przy pomiarze ciśnienia u małego dziecka przekracza nawet 50 proc. Wskazują na to badania, jakie przed 10 laty przeprowadziliśmy w całej Polsce. Wynika z nich, że im dziecko młodsze, tym częściej zdarza się nadciśnienie białego fartucha. Wizyta w gabinecie lekarskim jest silnie stresująca, dziecko się rusza i krzyczy, a to wszystko wpływa na odczyt ciśnienia. W zaleceniach pediatrycznych nie ma wskazań wykonywania pomiaru ciśnienia tętniczego u zdrowych dzieci do trzeciego roku życia - mówi lekarz.
Nadciśnienie białego fartucha może też dotyczyć nastolatków, choć u nich jest ono zdecydowanie łagodniejsze i występuje rzadziej.
- Z naszych badań wynika, że od 30 do 40 proc. nastolatków wykazuje nadciśnienie białego fartucha. Jest ono jednak na ogół łagodne. Poza tym w tym wieku jest możliwość monitorowania ciśnienia tętniczego przez całą dobę, w różnych sytuacjach, w dzień jak i w nocy. Można też samemu mierzyć ciśnienie w warunkach domowych. Są wytyczne instruujące, jak należy to robić - mówi ekspert.
Opracował Piotr Wójcik/ap
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock