Co z luką w kasie ochrony zdrowia? Niezbędna dotacja rośnie skokowo

shutterstock_2641583929
Wiceprezes NFZ Jakub Szulc o luce w finansowaniu ochrony zdrowia
Zmian, które zapewnią stabilne finansowanie ochrony zdrowia, oczekuje prezydent Karol Nawrocki. Prezydent podpisał w poniedziałek ustawę budżetową i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Dotacja z budżetu dla NFZ ma w tym roku wynieść 26 miliardów złotych, a już od kilku miesięcy wiadomo, że pomimo tego w kasie płatnika publicznego zabraknie 23 miliardów złotych.
Kluczowe fakty:
  • Mimo rekordowych dotacji z budżetu (26 mld złotych w 2026 roku) w kasie NFZ zabraknie ok. 23 mld. zł. Rezerwy, które po pandemii powstały jako Fundusz Zapasowy, już się wyczerpały, a system coraz częściej musi być ratowany doraźnymi dopłatami.
  • Podwyżki płac medyków i przeniesienie kolejnych zadań do NFZ generują narastające, wieloletnie koszty, których nie pokrywa w realny sposób ani składka zdrowotna, ani wzrost wydatków liczony według metodologii PKB.
  • Rząd wyklucza podniesienie składki zdrowotnej, ale ekonomiści wskazują, że bez nowych źródeł finansowania lub zmian systemowych luka może sięgnąć 90 mld zł w 2028 r. i ponad 170 mld zł w 2040 r.
  • Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz tutaj.

Przypomnijmy, już w ubiegłym roku zabrakło pieniędzy na domknięcie budżetu publicznej ochrony zdrowia i rząd musiał wesprzeć NFZ dodatkowymi pieniędzmi. Dotacja wzrosła ostatecznie do blisko 33 mld zł z planowanych 18,3 mld zł.

Udział w PKB się zgadza, ale "jedynie dzięki metodologii"

Plan budżetu państwa na 2026 r. zakłada, że na ochronę zdrowia ma trafić 247,8 mld zł. To o 200 mln zł więcej, niż wynika z ustawowego wskaźnika, który podnosi wydatki na ochronę zdrowia co roku, aż do osiągnięcia 7 proc. PKB w 2027 r. (w 2026 ma to być 6,8 proc. PKB). W tej puli mieści się budżet Narodowego Funduszu Zdrowia, który jest kluczowy dla finasowania leczenia.

"Porównując tę wartość z PKB prognozowanym na 2026 r. (4174,2 mld zł), przekłada się to na wydatki na poziomie 5,95 proc. PKB - o 0,85 pkt proc. poniżej wymaganego celu ustawowego. Wymóg ustawowy zostanie formalnie spełniony jedynie dzięki zastosowaniu metodologii, porównującej bieżące wydatki z PKB sprzed dwóch lat [t-2- red.]" - zwracali jednak uwagę autorzy opublikowanego w styczniu Monitora Finansowania Ochrony Zdrowia.

Wyczerpała się możliwość korzystania z Funduszu Zapasowego

Z projektu planu finansowego NFZ na 2026 r. wynika, że przychody instytucji wyniosą 217,4 mld zł, w tym wpływy ze składki zdrowotnej to 184,3 mld zł, a dotacja podmiotowa z budżetu państwa - 26 mld zł. W październiku 2025 r. minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda poinformowała, że luka w finansowaniu ochrony zdrowia w 2026 r. jest szacowana na 23 mld zł. Szefowa MZ powiedziała wówczas, że jeśli będą realizowane tzw. ustawa podwyżkowa i świadczenia na dotychczasowym poziomie, to wiadomo, że pieniędzy zabraknie.

Podobnego zdania są ekonomiści. - Przez bardzo długi czas wystarczała dotacja, która wynosiła między dwoma a pięcioma miliardami złotych rocznie. Ta sytuacja zmieniła się od roku 2024, kiedy wyczerpała się możliwość korzystania ze środków Funduszu Zapasowego NFZ. Jeszcze w roku 2024 roku było to kilkanaście miliardów. W tym roku [2025 - red.] to jest jakieś 34-35 miliardów, ale w kolejnym [2026 - red.] to będzie już 55 miliardów. Jesteśmy na trajektorii prowadzącej nas do osiągnięcia skali nierównowagi finansowej na poziomie 90 miliardów złotych w 2028 roku - prognozował Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich w listopadzie, podczas posiedzenia jednej z sejmowych komisji.

Pieniądze się znajdują, ale kiedy już wybucha pożar

W 2025 r. dotacja budżetowa dla NFZ wyniosła prawie 33 mld zł - poinformował pod koniec roku Fundusz. Początkowo była planowana na ponad 18 mld zł. Konieczne było jednak uzupełnienie luki finansowej, aby NFZ mógł rozliczyć się ze świadczeniodawcami, m.in. ze szpitalami.

- Problem polega na tym, że pieniądze się znajdują, ale dopiero wtedy, kiedy wybucha pożar, czyli kiedy pewne szkody już zostały wyrządzone. Musimy temu zapobiegać, alokując odpowiednie środki, odpowiednio szybko i odpowiednio wcześnie - podkreślał w miniony piątek, w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Kozłowski.

Uwzględniając dotacje budżet NFZ na koniec 2025 roku wyniósł blisko 217 mld zł. Tyle NFZ przeznaczył na leczenie i leki dla pacjentów. To kwota zbliżona do zaplanowanych wpływów do NFZ w 2026 r.

Rząd zdecydował się w ubiegłym roku na dosypanie pieniędzy do systemu m.in. z emisji obligacji, z budżetu państwa i z Funduszu Medycznego. Pisaliśmy o tym w tekście podsumowującym rok 2025 w systemie ochrony zdrowia. Przypomnijmy, w październiku "znalazło się" prawie 3,5 mld zł na zwiększenie dotacji podmiotowej, która mogłaby być przeznaczona na rozliczenia z placówkami medycznymi. W grudniu płatnik publiczny dostał kolejne 922 mln zł ze sprzedaży obligacji skarbowych oraz 400 mln zł dotacji z resortu zdrowia. Naprędce procedowana była też nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym (przypomnijmy, FPP sugerowała ten ruch już w czerwcu 2024 roku), dzięki której do budżetu NFZ miało trafić w 2025 roku niespełna 3,56 mld zł na sfinansowanie świadczeń dla dzieci, a resort zdrowia miał nie przekazywać z budżetu państwa do Funduszu Medycznego 4 mld zł (które zostały pożyczone z tej puli i wydane już w marcu). Ostatecznie prezydent podpisał tę ustawę. Ostatniego dnia roku NFZ otrzymał jeszcze 1,127 mld zł dodatkowej dotacji z Ministerstwa Zdrowia na rozliczenie nadwykonań.

Jakoś "to się udawało spinać"

Z roku na rok coraz bardziej widać, że składka zdrowotna w coraz mniejszym stopniu umożliwia sfinansowanie wydatków planowanych w sektorze ochrony zdrowia. Skokowe wzrosty wartości dotacji z budżetu państwa, jaka jest konieczna do zbilansowania kasy NFZ, są obserwowane po 2022 roku, kiedy to zaczęła obowiązywać ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Zgodnie z nią 1 lipca każdego roku pracownicy tego sektora otrzymują podwyżki. Wysokość wynagrodzenia minimalnego w ochronie zdrowia jest uzależniona od przeciętnej pensji w gospodarce narodowej w poprzednim roku oraz współczynnika pracy przypisanego do danego stanowiska. Na sfinansowanie corocznych podwyżek zawsze brakuje pieniędzy.

W 2023 roku weszła natomiast w życie ustawa z roku 2022, na mocy której finansowanie części procedur, które dotychczas znajdowało się w gestii resortu zdrowia, zostało przesunięte do NFZ. To m.in. świadczenia wysokospecjalistyczne, bezpłatne leki dla seniorów i kobiet w ciąży, a także leki i wyroby medyczne dla programów polityki zdrowotnej.

- W skali pojedynczego roku to są skutki finansowe rzędu od 15 do 18 miliardów złotych, ale to nie jest tak, że po upływie 12 miesięcy te skutki finansowe znikają. Nie, one nawarstwiają się. W każdym kolejnym roku dochodzi kolejna ich warstwa, przez co w roku bieżącym [2025 - red.] osiągają już ponad 58 miliardów złotych, a w przyszłym [2026 - red.] to będzie mniej więcej 71 miliardów złotych - wyliczał w grudniu Łukasz Kozłowski.

O tym, jakie są skutki tych ustaw mówił też pod koniec ubiegłego roku w Sejmie wiceprezes NFZ Jakub Szulc. - Weźmy koszt "ustawy podwyżkowej" w 2025 roku, czyli 58 miliardów złotych, dodajmy do tego skutki ustawy z 2022 roku, przesuwającej część zadań z budżetu państwa do NFZ - 12 miliardów złotych. Mamy 70 miliardów złotych. Zestawmy to z wynikającym z ustawy nakładowej zwiększeniem finansowania - 32 miliardy złotych. Wyjdzie 38 miliardów luki finansowej "na dzień dobry". Jeżeli my o tym nie będziemy mówili, jeżeli tego nie będziemy pokazywali, to faktycznie nasz los nie przedstawia się w różowych barwach. Póki co różnymi metodami, czy to za sprawą aktywności pani minister, obecnej i poprzedniej, i "wydębiania" przez nie dodatkowych środków na finansowanie zadań z NFZ, czy przez konsumowanie zapasów utworzonych w okresie covidowym, to się udawało jakoś spinać. Tylko te zapasy się tak naprawdę już wyczerpały i jesteśmy w sytuacji znaku zapytania w związku z tym, co w przyszłości - mówił Szulc.

"Istnieje społeczna akceptacja, by płacić więcej"

Premier Donald Tusk podczas ubiegłorocznego rządowego szczytu medycznego powtórzył jednak, że składka zdrowotna nie będzie podnoszona. Zapowiedział, że rząd będzie szukał rozwiązań związanych z pojawianiem się pod koniec roku problemu z finansowaniem świadczeń. Zaznaczył, że należy szukać wszystkich możliwych metod, aby pieniądze, które są w dyspozycji, wydawać optymalnie.

Ekonomiści przekonują jednak, że składki zdrowotne pozostają pewnym i solidnym źródłem finansowania ochrony zdrowia i trudno będzie uniknąć tematu związanego z ich podwyżką. - Podwyżka o 0,5 punktu procentowego dla osoby zarabiającej płacę minimalną oznaczałoby wynagrodzenie netto niższe o około 20 złotych, a dla osób ze średnim wynagrodzeniem byłoby to 40 złotych. Taką podwyżkę dałoby się wyskalować jednak nawet na 0,25 punktu procentowego i te kwoty byłyby o połowę niższe. Jeśli jesteśmy w stanie zagwarantować, że te pieniądze zostaną dobrze wydane i będą wykorzystane na faktyczną poprawę dostępności opieki zdrowotnej dla pacjentów, to istnieje społeczna akceptacja dla tego, żeby więcej płacić na ochronę zdrowia - mówił w rozmowie z naszym reporterem Łukasz Kozłowski z FPP.

Co dalej w temacie płac medyków?

W piśmie z października Ministerstwo Zdrowia przedstawiło resortowi finansów plan oszczędności na 10,4 mld zł w 2026 r., który zakładał m.in. reformę systemu corocznego wzrostu wynagrodzeń, korekty na listach darmowych leków dla dzieci i seniorów oraz limity w poradniach specjalistycznych. Wywołało to falę negatywnych komentarzy z różnych środowisk - m.in. pacjentów czy przedstawicieli zawodów medycznych. Minister zdrowia wyjaśniała później, że dokument był „technicznym elementem rozmów o budżecie na 2026 r.” z resortem finansów. Podkreśliła, że limity w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej nie zostały wprowadzone.

Natomiast w styczniu MZ przedstawiło stronie społecznej zespołu trójstronnego do spraw ochrony zdrowia propozycję zmian w systemie corocznych podwyżek płac minimalnych. Podwyżki miałyby wchodzić w życie w styczniu, a nie w lipcu, począwszy od 2027 r., co miałoby przynieść ok. 6 mld zł oszczędności w 2026 r. Zespół trójstronny ma dyskutować nad propozycją MZ 18 lutego.

Tymczasem w 2040 r. luka finansowa w ochronie zdrowia może sięgnąć 171 mld zł - wynika z opublikowanego w grudniu raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Federacji Przedsiębiorców Polskich. Deficyt finansowy w systemie rośnie szybciej, niż zakładano - zaznaczyli jego autorzy. Luka finansowa będzie musiała zostać częściowo skompensowana wydatkami prywatnymi (out-of-pocket) obywateli albo uzupełniona dodatkowymi środkami publicznymi pochodzącymi spoza strumienia składkowego - zaznaczyli. W scenariuszu bazowym będzie to ok. 5 tys. zł na osobę rocznie w 2040 r. i ok. 13 tys. zł w 2060 r. W 2060 r. według scenariusza bazowego niedobór przychodów względem kosztów wyniesie 434 mld zł, czyli ok. 7,1 proc. PKB.

Czytaj także: