- Jesteśmy w szczytowej fazie fali grypowej - powiedział w sobotę w programie "Wstajesz i weekend" na antenie TVN24 Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski. Jak zaznaczył, dane za piąty tydzień roku są najwyższe w ciągu ostatnich trzech lat, ale już z porównania całych okresów grypowych - od września do lutego - wynika, że "ten sezon przebiega mimo że intensywnie, to nie ciężej, niż w ubiegłym roku".
Jak dodał, dane z piątego tygodnia tego roku to 400 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców, co oznacza ponad 150 tysięcy nowych zachorowań zgłoszonych w ciągu tygodnia. "Pochodną tego są, niestety, częstsze hospitalizacje i przypadki śmiertelne" - zaznaczył.
Dr Grzesiowski wyjaśnił, że statystycznie najwięcej zachorowań notuje się wśród dzieci do 15. roku życia. Podkreślił jednak, że ponieważ dzieci stanowią mniejszość społeczeństwa, w liczbach bezwzględnych większość chorych to osoby dorosłe. - Dzieci rzadko trafiają do szpitali, a już w ogóle nie zdarzają się praktycznie przypadki śmiertelne - powiedział. Najbardziej zagrożoną grupą są natomiast osoby po 50. roku życia, wśród których odnotowuje się najwięcej powikłań i zgonów.
Nowy wariant "K"
Główny Inspektor Sanitarny przypomniał, że w tym sezonie pojawił się nowy wariant grypy AH3N2, nazwany wariantem "K". Jak mówił, nie znalazł się on w tegorocznej szczepionce, ponieważ pojawił się już po ustaleniu jej składu, który przygotowuje się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. - Siłę szczepionki wobec tego wariantu ocenia się mniej więcej na 50-70 procent, ale (…) trzy składniki szczepionki z czterech są dobrane dobrze - zaznaczył. Dodał, że osoba zaszczepiona, nawet jeśli zachoruje, zwykle przechodzi infekcję łagodniej. Wyjaśnił też, że szczepionka buduje odporność, dzięki której wirus krócej namnaża się w organizmie i powoduje mniej powikłań.
Nie można mówić o cięższej fali
Jak podał dr Grzesiowski, według danych od początku sezonu grypowego, czyli od 1 września ubiegłego roku do 1 lutego, odnotowano ponad 1061 zgonów. W analogicznym okresie rok wcześniej było ich ponad 1500. W tym sezonie zanotowano także mniej hospitalizacji - do 1 lutego około 21 tysięcy, czyli o około 9 tysięcy mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej. Jak zaznaczył, mimo dużej aktywności grypy na razie nie można mówić o fali cięższej niż w poprzednich latach. Gość "Wstajesz i weekend" zachęcał do wykonywania testów w przypadku objawów infekcji. Jak mówił, można je kupić w aptece lub wykonać u lekarza. W przypadku potwierdzenia grypy wskazane jest zastosowanie leków przeciwwirusowych zawierających oseltamiwir, które hamują namnażanie wirusa – szczególnie jeśli zostaną przyjęte w pierwszych 2-3 dniach choroby. Zwrócił też uwagę na objawy wymagające pilnej konsultacji lekarskiej lub zgłoszenia się na SOR, takie jak zawroty głowy, ból w klatce piersiowej czy problemy z oddychaniem. "Nie możemy bagatelizować objawów, które mogą być pierwszym sygnałem np. zapalenia płuc" - podkreślił.
Opracowała Natalia Grzybowska /tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock