- 58 procent badanych pytało AI o zdrowie w ostatnim roku, a 27 procent robiło to wielokrotnie - wynika z nowego badania.
- Ponad połowa pytających AI interesuje się objawami, a znaczna część prosi o interpretację wyników badań lub informacje o lekach i suplementach.
- Użytkownicy coraz rzadziej weryfikują odpowiedzi AI u lekarzy i w innych wiarygodnych źródłach. Jak to zmienić?
- Jak walczyć z dezinformacją medyczną? Eksperci nie są tu bez szans - wykazał "Barometr dezinformacji medycznej".
Raport "Zdrowie z AI" powstał na podstawie badania przeprowadzonego w dniach 8-10 września 2026 r. na ogólnopolskiej próbie 1000 dorosłych Polaków (w wieku 18 lat i więcej). Jego autorzy podkreślają, że próba jest reprezentatywna dla dorosłej populacji Polski pod względem płci, wieku oraz miejsca zamieszkania, jednak szacunki liczbowe należy traktować jako przybliżone. Badanie wykazało, że w ciągu ostatniego roku aż 58 proc. dorosłych Polaków pytało AI o sprawy zdrowotne, a 27 proc. robiło to wielokrotnie. Blisko jedna piąta (19 proc.) korzystających ze zdrowotnych porad sztucznej inteligencji kupiła - zgodnie z jej sugestią - lek bez recepty lub suplement diety. Co bardzo niepokojące, ponad 8 proc. z tej grupy zmieniło na podstawie wskazówek AI dawkowanie lub odstawiło lek bez skonsultowania tego z lekarzem, a 14,9 proc. potraktowało odpowiedź AI jak diagnozę.
W ten sposób z problemami zdrowotnymi radzi sobie m.in. 52-letni Witold.
- Wypisałem, jakie mam schorzenia, podałem wyniki badań i zapytałem AI, jakie zagrożenia mogą z tego wynikać. Potem wpisałem hasło: "jakie substancje mogą mnie uchronić przed konsekwencjami długiego przyjmowania leków". AI zasugerowała konsultację z lekarzem w sprawie koenzymu Q-10. Wcześniej słyszałem od lekarki, że cynk pomaga na odporność, magnez - na skurcze. AI to potwierdziła. Podsunęła mi również ashwagandhę - na lepszy nastrój i L-teaninę, by chronić tarczycę. Poprosiłem o podanie dawek wymienionych preparatów i pór ich przyjmowania. Wyznaczył mi 10 różnych, więc dociekałem, które suplementy można ze sobą łączyć - opowiadał w rozmowie z tvn24.pl w sierpniu br., gdy pisaliśmy o nadużywaniu tego typu preparatów.
Przyznał wtedy, że badania krwi wykonuje rzadko, co oznacza, że nie sprawdza, czy poziom witamin i minerałów w organizmie mieści się w normach. Jak tłumaczył, "nie jest prosto dostać się do lekarza, żeby dostać skierowanie, poza tym nie ma na to czasu".
Kto najchętniej pyta AI o objawy lub leki?
Jak wykazano w opracowaniu, najczęściej z AI w sprawach zdrowia korzystają osoby z najmłodszych grup wiekowych - 74,5 proc. osób do 24. roku życia i 72,3 proc. osób w wieku 25-34 lata. W grupie 35-49 lat odsetek pytających AI o te zagadnienia wynosi blisko 66 proc.; najwięcej osób z tej grupy zadaje pytanie wielokrotnie. Wśród osób po 50. roku życia z AI w sprawach zdrowia korzysta 43,7 proc. Dochód, wykształcenie i wielkość miejscowości miały niewielki wpływ na wyniki. Nieco ponad połowa (50,7 proc.) konsultujących się z AI na tematy zdrowotne pyta o objawy, 36 proc. - o leki i suplementy, ich działanie, interakcje i skutki uboczne, a 33 proc. prosi o interpretację wyników badań. Wyniki badań częściej analizują z pomocą AI kobiety niż mężczyźni (40 wobec 26 proc.) oraz osoby po pięćdziesiątce (42 proc.). 27 proc. korzystających wgrało do czatu wyniki własnych badań, zanim omówiło je z lekarzem. Najmłodsi częściej niż inni pytają o stres, sen i zdrowie psychiczne.
Po rozmowie z AI 13,6 proc. korzystających - szacunkowo około dwóch milionów osób - umówiło wizytę u lekarza, na którą bez zapytania AI by się nie zgłosiło. Z zaplanowanej wizyty zrezygnowało 7,4 proc. W najmłodszej grupie wiekowej odsetki te wyniosły odpowiednio 27 proc. i 8 proc. Co dziewiąty użytkownik pytał AI o wybór lekarza, przychodni lub szpitala.
"Zjawisko to jest już nie tylko powszechne, ale i niezależne od miejsca zamieszkania czy poziomu wykształcenia" - zauważa Piotr Zimolzak z SW Research, agencji badawczej, która wraz z agencją On Board Think Kong przygotowała raport "Zdrowie z AI".
Coraz rzadziej sprawdzamy informacje z AI
Jeśli chodzi o sprawdzanie odpowiedzi AI u lekarza, farmaceuty czy w innym wiarygodnym źródle, regularnie robi to 39 proc. badanych, 70 proc. sprawdza je tylko czasami, co czwarta osoba (25,4 proc.) nie sprawdza ich wcale, a wśród osób po 50. roku życia - aż co trzecia (33,4 proc.).
"Samo powiedzenie pacjentowi: to nieprawda, proszę mi wierzyć, bo jestem lekarzem coraz częściej nie wystarcza. I nie powinniśmy się na pacjentów za to obrażać. Pacjent przychodzi dziś do gabinetu nie tylko ze swoimi objawami. Często przychodzi też z gotową diagnozą, filmem z TikToka, wydrukiem z internetu albo odpowiedzią wygenerowaną przez AI. Lekarz pozostaje źródłem wiedzy medycznej, ale coraz częściej musi być również przewodnikiem po tej ogromnej ilości informacji - pomóc pacjentowi odróżnić to, co wiarygodne, od tego, co tylko wiarygodnie brzmi" - zwraca uwagę wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Krzysztof Herman w komunikacie prasowym przesłanym do naszej redakcji. Jego zdaniem prawdziwa informacja nie obroni się sama tylko dlatego, że jest prawdziwa. "Musimy nauczyć się o nią aktywnie konkurować - jej dostępnością, szybkością i sposobem przekazania" - podkreśla Krzysztof Herman.
Wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie uważa, że lekarze i samorząd lekarski mają tutaj bardzo ważną rolę do odegrania, ale byłoby błędem przerzucenie całej odpowiedzialności na lekarzy.
"Potrzebujemy współpracy państwa, środowiska medycznego, uczelni, mediów, szkół i platform internetowych. Każdy ma inne narzędzia. Lekarze mogą dostarczać wiedzę i budować zaufanie. Media mogą nadawać tej wiedzy odpowiedni zasięg. Platformy powinny skuteczniej reagować na treści stanowiące realne zagrożenie dla zdrowia, zwłaszcza na oszustwa wykorzystujące wizerunek lekarzy. Państwo natomiast powinno stworzyć ramy prawne i organizacyjne, które pozwolą reagować szybko" - uważa Herman.
Jednym z rozwiązań powinien być stały system szybkiego reagowania na dezinformację medyczną - oparty na monitorowaniu pojawiających się narracji, szybkim angażowaniu ekspertów oraz przygotowywaniu prostych i zrozumiałych odpowiedzi, które mogłyby następnie wykorzystywać media, lekarze i instytucje publiczne. Jak dotąd przeciwwagą dla fake newsów jest m.in. nowy portal edukacyjny kardiologia.gov.pl, poświęcony zdrowiu sercowo-naczyniowemu, profilaktyce i chorobom układu krążenia. - Rzetelna wiedza jest dziś podstawą działań edukacyjnych i informacyjnych w ochronie zdrowia. Szczególnie jest to istotne w czasach tak szerokiej dezinformacji, z jaką na co dzień mamy do czynienia w sektorze - mówiła podczas prezentacji portalu 29 września wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka.
AI a dezinformacja
Skalę fałszywych przekazów na temat zdrowia pokazuje też "Barometr dezinformacji medycznej", przygotowany przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i Mediaboard, od czerwca do końca sierpnia zidentyfikowano 8393 publikacje i wpisy dotyczące dezinformacji zdrowotnej.
Promotorzy pseudonauki pojawili się w badanym okresie w 578 materiałach, podczas gdy eksperci wyjaśniający i prostujący dezinformację - w 264. Jednocześnie materiały eksperckie miały zdecydowanie większy zasięg.
"Materiałów eksperckich było mniej, ale pojedynczy materiał ekspercki osiągał większe dotarcie. To ważny sygnał. Oznacza, że rzetelna wiedza może skutecznie docierać do odbiorców, jeśli pojawia się tam, gdzie rzeczywiście toczy się rozmowa o zdrowiu" - podkreśla Krzysztof Herman, a autorzy tego raportu wskazują, że odpowiednio zaplanowana obecność ekspertów w mediach może skutecznie równoważyć przekaz pseudonaukowy.
Należy jednak pamiętać, że samo pojawienie się eksperta nie gwarantuje, że przekaz jest wiarygodny. W sieci krążą bowiem nagrania wygenerowanych przez AI lekarzy, zniechęcających do badań lekarskich i promujących m.in. zioła zamiast leków, sugerując, że mogą one leczyć nowotwory. Pisaliśmy o tym w sierpniu w tvn24.pl. Hiszpański portal factcheckingowy Maldita.es ujawnił wtedy ponad tysiąc kont na YouTube przedstawiających wygenerowanych przez sztuczną inteligencję lekarzy, którzy rozpowszechniają dezinformację w ponad 30 językach. Dwadzieścia z tych kanałów publikowało materiały po polsku.