Powtarza, że wychował się "na osiedlu". Chce wytrzepać dywan po poprzednikach
1684 osoby zagłosowały na Michała Drewnickiego w 2014 roku, gdy po raz pierwszy dostał się do Rady Miasta Krakowa z listy Prawa i Sprawiedliwości. W swoim okręgu był czwarty na liście, ale prześcignął trzeciego w kolejce Andrzeja Mazura o ponad pół tysiąca głosów i zgarnął jeden z trzech zdobytych tam przez PiS mandatów.
Cztery lata później otwierał już listę w swoim okręgu i zdobył ponad 7200 głosów. Miał piąte najwyższe poparcie wśród wszystkich radnych Krakowa. Został wybrany na wiceprzewodniczącego rady, którym pozostaje do dziś. W 2024 roku znów uzyskał jeden z najlepszych wyników w mieście.
- Jestem stąd, można mnie sprawdzić w głosowaniach - zwraca uwagę Drewnicki. Od kiedy PiS ogłosił jego kandydaturę na prezydenta Krakowa, radny powtarza, że "wychował się na nowohuckim osiedlu z wielkiej płyty". Tam rozpoczął kampanię i o tej dzielnicy mówi najwięcej.
W Nowej Hucie zmęczenie rządami Koalicji Obywatelskiej jest zresztą największe. Wskazują na to dane PKW, według których w majowym referendum za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego w niektórych komisjach frekwencja przekraczała 40 procent.
Michał Drewnicki i Barbara Nowak
Drewnicki próbuje jak najlepiej wykorzystać referendalne emocje dotyczące tak zwanej "epidemii kolesiostwa", którą w kampanii referendalnej sklejono z Miszalskim. Dlatego w lipcu symbolicznie wytrzepał przed krakowskim magistratem dywan. Zapowiedział walkę z "zamiataniem pod nim spraw". Chce odbić miasto z rąk "układów i koterii", a także postawić tamę lobbystom z firm deweloperskich i branży turystycznej.
36-letni dziś Michał Drewnicki sam nie jest jednak do końca niezależny. Mimo dość młodego wieku zdążył już objąć władzę nad krakowskimi strukturami Prawa i Sprawiedliwości. Był lokalnym szefem PiS przez kilka lat, jednak w 2024 roku stracił partyjną funkcję na rzecz kontrowersyjnej byłej małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak.
Szefująca do dziś krakowskim strukturom PiS Nowak jest radną sejmiku i mimo partyjnych animozji angażuje się w kampanię Drewnickiego. Znana jest m.in. z podważania skuteczności szczepionek przeciwko COVID-19, powielania fake newsów o "pokojach do masturbacji" w szwedzkich przedszkolach, a w kampanii referendalnej zasłynęła nieprawdziwymi doniesieniami o rzekomym konwencie satanistów w Centrum Kongresowym ICE.
Odwołanie Drewnickiego na rzecz Barbary Nowak miało związek z impasem w sejmiku, w którym mimo samodzielnej większości radni PiS nie potrafili przegłosować kandydatury posła Łukasza Kmity, byłego wojewody, na marszałka województwa. W wyniku buntu marszałkiem został ostatecznie inny polityk partii, Łukasz Smółka.
Była premier Beata Szydło wzięła wtedy Drewnickiego w obronę. Pisała na X, że "Michał to dla krakowskiego PiS symbol i super szef struktur". Chwaliła go, że jest "młody, energiczny, koncyliacyjny, z pomysłami".
Drewnicki był w czasach rządów PiS dyskretnym sojusznikiem warszawskiej władzy. Nie krytykował jej, gdy samorządowcy utyskiwali na Polski Ład - reformę podatkową, która zabrała gminom część dochodów z PIT. Krytykował ówczesnego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego za to, że ten nie radzi sobie z budżetem, oddalając winę od rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Jednocześnie jednak Michał Drewnicki w ostatnich latach niezbyt często wdawał się w dyskusje o tematach na szczeblu krajowym. Ze świecą szukać jego wypowiedzi o aborcji, środowisku LGBTQ+ (deklarował jedynie, że sam nie poszedłby w marszu równości) czy na temat reform wymiaru sprawiedliwości.
Drewnicki a wsparcie PiS i Rozwoju Plus
Najważniejsi politycy PiS kilkukrotnie przyjechali do Krakowa w trakcie trwającej kampanii, ale na konwencji 19 września zabrakło ścisłych władz Prawa i Sprawiedliwości. Przymierzany przez PiS na przyszłego premiera Przemysław Czarnek był najbardziej aktywny niedługo po referendum. Powtarzał wtedy, że Krakowianie odwołali "krakowskiego Tuska".
Jarosław Kaczyński w ogóle nie przyjechał w ostatnich miesiącach do Krakowa. Nie pojawił się też na rzeczonej konwencji w hali Sokoła. - To była nasza decyzja. Akcent ogólnopolski już był i wystarczy - powiedział nam jeden z ważnych polityków PiS w Krakowie.
Sam Drewnicki już w 2024 roku miał być przymierzany na prezydenta Krakowa przez Prawo i Sprawiedliwość. Sam nie chciał jednak brać wtedy udziału w wyborach. Próbował jednak zdobyć mandat posła i otarł się o zwycięstwo w 2023 roku. Gdyby otrzymał wtedy o 104 głosy więcej, wszedłby do Sejmu zamiast Agnieszki Ścigaj, która niedawno dołączyła do stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
W kwestii poparcia przez "rozłamowców" Michała Drewnickiego od kilku miesięcy panuje konsternacja. W Małopolsce znaczące postaci związane z Morawieckim to przede wszystkim posłowie Łukasz Kmita, Ryszard Terlecki i Agnieszka Ścigaj. Terlecki w lipcu wskazał, że stowarzyszenie poprze Michała Drewnickiego, jednak Ścigaj na początku września stwierdziła w Radiu Kraków, że oficjalnego poparcia nie ma.
Gdy w PiS doszło do rozłamu, Drewnicki przyznał, że pęknięcie w partii "może utrudnić kampanię". - Natomiast ja nie pozwolę na to, żeby to odebrało Krakowowi szansę na zmianę - przekonywał w krótkim nagraniu.
Poseł Łukasz Kmita na każde pytanie o poparcie dla Drewnickiego stara się uniknąć jasnej odpowiedzi. Mówi się, że Rozwój Plus co najmniej równie przychylnie patrzy w stronę lidera sondaży Łukasza Gibały. Już kilka tygodni temu politycy od Morawieckiego mieli przedstawić kandydatowi PiS do podpisania listę siedmiu deklaracji dla Krakowa. Według naszych informacji jest ona gotowa, ale działacze Rozwoju Plus wciąż nie przekazali jej krakowskiemu radnemu. Niewykluczone, że stanie się to dopiero w tym tygodniu.
Program Michała Drewnickiego
Michał Drewnicki chce być prezydentem na miarę Juliusza Leo - jednego z najbardziej zasłużonych włodarzy miasta, twórcy tak zwanego Wielkiego Krakowa z początków XX wieku. - Nie jest sztuką być prezydentem w czasach prosperity, gdy pieniądze sypią się z okien. Wyzwaniem jest rządzić, gdy jest trudno. Juliusz Leo przez pierwszy okres swojej kadencji uzdrawiał finanse miasta - zaznacza Drewnicki w rozmowie z tvn24.pl.
Program kandydata PiS stoi na dwóch filarach: to nowe tereny inwestycyjne i inwestycje w transport.
Zdaniem Michała Drewnickiego Kraków "musi przeprosić się z nowoczesnym przemysłem". Zastrzega, że nie chodzi o trujące fabryki, a o zaawansowane technologicznie zakłady. Dla przemysłu i działalności badawczej zamierza przeznaczyć co najmniej 200 hektarów. Na takiej powierzchni nowohucki kombinat zmieściłby się dwa razy. Zdaniem Drewnickiego gospodarka miasta nie może już polegać na centrach usług biznesowych (jak księgowość i HR), które przenoszą się do Azji. - Zakładu produkcyjnego nie da się tak łatwo przenieść - mówi kandydat PiS.
W zakresie transportu Drewnicki zwraca uwagę, że planowana budowa metra musi zostać sfinansowana przede wszystkim przez państwo i że prace projektowe zaczęłyby się dopiero pod koniec bieżącej kadencji samorządu.
Metro w tej kampanii jest jednak na odległym końcu priorytetów transportowych kandydatów i nie inaczej jest u Drewnickiego. Dla niego ważniejsze jest domknięcie trzeciej obwodnicy (budowa tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej, Ciepłowniczej oraz Nowobagrowej), zwiększenie częstotliwości kursowania komunikacji miejskiej oraz inwestycje usprawniające dostęp mieszkańców do kolei aglomeracyjnej.
Tak jak pozostali kandydaci, Drewnicki chce ograniczyć Strefę Czystego Transportu, obejmującą około 60 procent powierzchni miasta. Konkurenci radnego PiS wskazują, że wprowadzenie SCT było konieczne ze względu na uchwalone za czasów tej partii przepisy ustawy o elektromobilności. Michał Drewnicki odpowiada, że wprowadzona w Krakowie strefa jest zbyt restrykcyjna i podkreśla, że dwukrotnie głosował przeciwko jej przyjęciu w takiej formie. Popiera jej zniesienie w pierwszym możliwym terminie. Na razie jest to niemożliwe ze względu na zapisy wspomnianej ustawy.