W czwartek, 22 stycznia w trakcie posiedzenia Rady Miejskiej Wrocławia radni przegłosowali kwestę przekazania 30 milionów złotych dla WKS Śląsk Wrocław. 27 radnych poparło uchwałę, pięciu zagłosowało przeciw, trzech wstrzymało się od głosowania.
Miasto tłumaczyło, że wsparcie jest konieczne z powodu nieudanego procesu prywatyzacyjnego i spadku klubu do I ligi, który znacząco ograniczył przychody. A jak podkreślał wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak, środki są niezbędne, aby klub mógł dalej funkcjonować jako miejska spółka.
- Dzisiejszy wniosek o dokapitalizowanie klubu jest wynikiem odpowiedzialności właścicielskiej. Z uwagi na zakończony negatywnie proces prywatyzacji konieczne jest zapewnienie ciągłości działania i możliwości realizacji celów, do których klub został powołany - wyjaśniał Młyńczak.
O trudnej sytuacji finansowej klubu mówił również prezes zarządu WKS Śląsk Wrocław, Remigiusz Jezierski.
- Bez tych środków klub po prostu zbankrutuje. Przychody na poziomie 11–16 milionów to wciąż za mało, by pokryć zobowiązania - podkreślał Jezierski.
Jezierski dodawał, że wsparcie ma umożliwić zarówno bieżące funkcjonowanie klubu, jak i walkę o powrót do Ekstraklasy.
- Chcemy dokonać wzmocnienia zespołu kilkoma piłkarzami i ruszyć po Ekstraklasę. Wtedy będzie dużo łatwiej - stwierdził. I dodał: - Żeby wyjść na prostą potrzebujemy takiego wsparcia, licząc i przedstawiając wizję podkręcenia przychodów w kierunku tego, że to w przyszłości będzie organizacja samofinansująca się.
"To przepalanie pieniędzy"
Radny Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Kilijanek zarzucał władzom miasta, że od lat obiecują ograniczenie wydatków na klub, a w praktyce wciąż rosną one do rekordowych poziomów.
- Od 11 lat mówi się mieszkańcom, że to już ostatni raz, że to już koniec - Śląsk Wrocław będzie w lepszej sytuacji. Prawda jest taka, że przelewamy dzisiaj rekordową kwotę na Śląsk Wrocław, a to jest kolejne przepalanie pieniędzy i rezygnacja z pilniejszych potrzeb Wrocławia po to, żeby pan prezydent mógł dalej prowadzić klub do upadku - powiedział tvn24.pl Kilijanek.
- Skandalem jest to, że nie mogliśmy nad tym pracować w normalnie planowanych terminach komisji. (...) przez sposób, w jaki prezydent traktuje radnych musimy spotykać się na dodatkowych posiedzeniach komisji - mówił. I dodawał: - To jest bardzo zła zmiana w budżecie.
Z kolei radny klubu "Naprawmy przyszłość" Jakub Janas wskazywał, że miasto nie prezentuje realnego planu na uniezależnienie klubu od publicznych środków.
- To są kolejne miliony na Śląsk Wrocław, które przekazujemy w zasadzie bez żadnego planu na to, jak więcej tych pieniędzy nie przekazywać. Plany, które dzisiaj przedstawił prezydent Młyńczak i prezes Śląska Wrocław raczej zbliżają ku temu, że ten klub ma pozostać miejski. Dopiero co jesteśmy po jednym nieudanym procesie sprzedaży. Odnoszę wrażenie, że chodzi o to, żeby sprzedawać, a nie sprzedać i żeby ten klub jak najdłużej pozostawał na garnuszku miasta ze szkodą przede wszystkim dla naszego miejskiego budżetu - mówił Janas.
Fiasko sprzedaży WKS Śląsk Wrocław
Wiceprezydent Michał Młyńczak szczegółowo opisał na sesji kulisy zakończonego fiaskiem procesu sprzedaży Śląska Wrocław. Proces rozpoczął się od zgłoszenia zainteresowania zakupem klubu przez trzy podmioty. Po pierwszym etapie - obejmującym wstępne rozmowy i deklaracje dotyczące przejęcia Śląska - z negocjacji wycofała się jedna ze spółek prawa amerykańskiego. Zainteresowani pozostali dwaj oferenci: firma prowadzona przez Mariusza Iwańskiego i spółka Kucharski Investment (należąca do byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej).
- Została wybrana oferta pana Mariusza Iwańskiego. Miała być podstawą do szczegółowych zapisów umowy inwestycyjnej, która miała nas wiązać przez okres pięciu lat. W ocenie zespołu i doradców sposób zabezpieczenia tej umowy ze strony inwestora, szczególnie w zakresie wpłat, był niewystarczający dla osiągnięcia bezpieczeństwa finansowego gminy w perspektywie pięciu lat współpracy, dlatego nie mogliśmy jako gmina podjąć takiego ryzyka sprzedaży pakietu większościowego akcji - tłumaczył wiceprezydent.
Nie wykluczył jednak możliwości sprzedaży klubu w kolejnych latach. - Decyzja o tym, czy ten klub zostanie sprywatyzowany, powinna być podejmowana w przyszłości wspólnie. Pierwszym krokiem muszą być czynności zarządcze, aby osiągnąć cel sportowy i ekonomiczny. Po pierwsze, musi być decyzja właścicielka, aby takie postępowanie ponownie rozpocząć. Po drugie, zasadne byłoby przeprowadzenie klubu do momentu, żebyśmy awansowali do Ekstraklasy, zwiększając części przychodowe i co miałoby wpływ również na wartość samego klubu - stwierdził.
Autorka/Autor: Svitlana Kucherenko
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Svitlana Kucherenko